fot. PAP/Tomasz Gzell

Odcinkowy pomiar prędkości już działa

W Polsce działa już odcinkowy pomiar prędkości. Będzie on naliczał średnią prędkość z jaką przejedziemy dany odcinek drogi. Celem nowego systemu ma być zwiększenie bezpieczeństwa.

System pomiaru odcinkowego ma działać w 29 miejscach w naszym kraju. O tym, na jakim dystansie będzie funkcjonował, mają informować znaki drogowe.

– Kierowca poruszając się po danej trasie jest fotografowany na wjeździe na taki odcinek i analogicznie zdjęcie wykonywane jest wtedy, kiedy taki odcinek będzie opuszczał. Na podstawie tych dwóch zdjęć, w sposób automatyczny odczytywany będzie numer rejestracyjny pojazdu. Następnie zdjęcia będą parowane czyli łączone ze sobą – dwa zdjęcia tego samego pojazdu z początku trasy oraz z końca takiego odcinka. Na podstawie czasu przejazdu będzie wyliczana średnia prędkość pojazdu – mówi Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które obsługuje nowy system.

Jeżeli okaże się, że prędkość jest prawidłowa, wówczas zdjęcia będą kasowane. A czego możemy spodziewać się w sytuacji kiedy przekroczymy dozwoloną średnią prędkość?

– Jeżeli okaże się, że ta średnia prędkość jest wyższa niż dopuszczają to przepisy ruchu drogowego, to taki materiał zdjęciowy będzie mógł stanowić podstawę do prowadzenia sprawy o wykroczenie – dodaje Łukasz Majchrzak.

Oznacza to, że w takiej sytuacji możemy spodziewać się mandatu. Pan Mariusz Merski, który jest wieloletnim kierowcą, mówi, że pomysł odcinkowego pomiaru prędkości to dobra idea.

– Oczywiście jestem jak najbardziej za, ponieważ dużo jeżdżę po mieście Krakowie i obserwując kierowców. Widzę, że nadmiernie łamią przepisy przekraczając dozwoloną prędkość, co nie raz rzeczywiście stwarza zagrożenie dla ruchu pieszych. Jeżeli miałoby to służyć wyłącznie łapance na kierowców, to by się mijało z celem, żeby tylko zaspakajać budżet miasta, a nie zmieniłoby to dużo w bezpieczeństwie – mówi Mariusz Merski.

Należy więc mieć nadzieję, że odcinkowy pomiar prędkości przyczyni się do tego, że kierowcy zdejmą nogę z gazu i będą jeździć przepisowo, a co za tym idzie – zwiększy się bezpieczeństwo na polskich drogach.

 

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj