fot. PAP/EPA

Obserwatorium: 24 osoby zginęły w Syrii w atakach sił Asada, wojsk rosyjskich i tureckich

Co najmniej 24 osoby zginęły w poniedziałek w północnej i północno-zachodniej Syrii, gdzie operacje militarne przeprowadziły zarówno siły rządowe, jak i wojska rosyjskie oraz tureckie; wśród ofiar są dzieci – poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Według tego źródła siły reżimu syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada przeprowadziły naloty na południu prowincji Idlib, a główne uderzenie skierowane było na rynek w miasteczku Ma’arrat an-Numan. Zginęło 13 cywilów, 18 osób zostało rannych.

Obserwatorium twierdzi, że jedna cywilna osoba zginęła w mieście Sarakeb i jedna na wschodzie Idlibu, gdzie naloty przeprowadziły wojska rosyjskie, sprzymierzone z rządowymi siłami Syrii.

Dyrektor Obserwatorium Rami Abdel Rahman w niedzielę informował, że w czasie weekendu doszło w Idlibie do najostrzejszych walk w tym rejonie od wejścia w życie porozumienia o zawieszeniu broni, ogłoszonego pod koniec sierpnia przez reżim w Damaszku i Rosję. W ciągu dwóch dni zginęło ok. 70 osób.

Prowincję Idlib kontrolują dżihadyści z grupy Hajat Tahrir asz-Szam (HTS), dawnej syryjskiej filii Al-Kaidy. Także sąsiednie prowincje Aleppo, Hama i Latakia wciąż w dużej mierze wymykają się spod kontroli reżimu Asada. Na obszarach tych schronienie znajduje wiele innych grup dżihadystycznych i osłabione siły rebeliantów.

Z kolei na kontrolowanych przez Kurdów terenach w północnej Syrii w poniedziałek operację militarną przeprowadziły siły tureckie. Rahman poinformował, że artyleria ostrzelała miasto Tal Rifat, gdzie zginęło co najmniej 11 cywilów, w tym ośmioro dzieci poniżej 15. roku życia. 21 osób zostało rannych.

„Pociski eksplodowały przed szkołą w momencie, gdy uczniowie skończyli naukę i wychodzili z budynku” – powiedział Rami Abdel Rahman.

Jak podaje Obserwatorium, większość ofiar to przesiedleńcy z położonego dalej na północ miasta Afrin, skąd musieli uciekać w październiku przed turecką ofensywą w rejonie przygranicznym, w wyniku której zginęło 150 osób cywilnych, a 300 tys. zostało przesiedlonych.

PAP

drukuj