fot. flickr

Obóz władzy podzielony ws. zakazu hodowli zwierząt na futra

W obozie władzy nie ma zgody co do projektu o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. Solidarna Polska unika jednoznacznej deklaracji. W Porozumieniu Jarosława Gowina słychać określenia, „że zatrzymanie własnej gospodarki jest tematem, który co najmniej trzeba omówić”.

Projekt o zakazie hodowli zwierząt futerkowych wyszedł z obozu Prawa i Sprawiedliwości. Na razie nie poparli go wprost koalicjanci. Solidarna Polska czeka na szczegóły. Minister Środowiska Michał Woś unikał jednoznacznych deklaracji.

– To, za czym na pewno jesteśmy, to za tym, żeby podnosić standard dobrostanu. I to jest oczywiste, że można podnosić jakość kontroli i sposób przechowywania zwierząt. Natomiast co do dalej idących kroków, to na pewno czeka nas długa dyskusja – powiedział w Radiu Plus Michał Woś, minister środowiska.

Minister Michał Dworczyk przypomina politykom związanym z Solidarną Polską, że to z ich inicjatywy powstały projekty zaostrzające kary za męczenie i maltretowanie zwierząt.

– W związku z tym byłaby pewna niespójność, gdyby doszło do tego rodzaju wątpliwości – wskazał Michał Dworczyk w Polsat News, szef kancelarii premiera.

Mocniejsze słowa co do zakazu hodowli zwierząt na futra słychać w Porozumieniu.

„Zarzynanie własnej gospodarki jest tematem, który co najmniej trzeba omówić” – podkreślił Michał Wypij, poseł Porozumienia.

Tego samego zdania jest też wiceminister obrony, także związany z Porozumieniem, Marcin Ociepa. Tutaj pada argument, że hodowla przeniesie się do innych państw, gdzie żadne standardy dobrostanu zwierząt nie będą kontrolowane.

– Nie może być zapisu, który likwiduje gałąź gospodarki, czy działalność gospodarczą a priori – powiedział w Radiu Plus Marcin Ociepa, wiceminister obrony narodowej.

Przeciwnikami nowych regulacji są hodowcy zwierząt futerkowych. Propozycje Prawa i Sprawiedliwości odczytują jako uderzenie w polskie rolnictwo. [czytaj więcej] 

Likwidacji całej branży sprzeciwiają się politycy związani z Konfederacją i PSL-em. Według medialnych doniesień, wątpliwości co do zapisów, jakie znalazły się w ustawie o ochronie zwierząt, zgłasza też Jan Krzysztof Ardanowski. Wirtualna Polska podaje, że w trakcie rekonstrukcji może zapłacić za to posadą ministra.

TV Trwam News

drukuj