Obietnice Donalda Tuska tylko na papierze
Po ponad siedmiu miesiącach rządu Donalda Tuska część złożonych wyborcom obietnic dalej pozostaje na papierze. Lewica zapowiadała tzw. rentę wdowią, ale oznacza ona spore obciążenie budżetu. Część koalicjantów chce obniżyć składkę zdrowotną, choć służba zdrowia potrzebuje dodatkowych pieniędzy.
Wśród stu konkretów Koalicji Obywatelskiej na pierwsze 100 dni rządów sztandarową zapowiedzią było zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. złotych. Szef klubu Koalicji Obywatelskiej, Zbigniew Konwiński, przekonywał, że rząd ma czas na zmiany.
– Obietnice są na całą kadencję. One będą realizowane i są realizowane – zaznaczył poseł Zbigniew Konwiński.
W expose premier Donald Tusk mówił jednak co innego. Koalicja rządząca składa się z czterech klubów parlamentarnych i każdy z nich ma inne oczekiwania. Lewica obiecała wyborcom tzw. rentę wdowią. Postulat znalazł się w umowie koalicyjnej. W lutym odbyło się nawet pierwsze czytanie projektu w Sejmie, ale prace nad ustawą zostały wstrzymane. Obietnica zostanie spełniona – zapowiedziała minister rodziny, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
– Mam zapewnienie od marszałka Hołowni, że na najbliższym posiedzeniu ma dojść do drugiego czytania – mówiła minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Rentę wdowią popiera PSL – zapewnił poseł Marek Sawicki.
– Dzisiaj, kiedy pozostaje się z mieszkaniem i zobowiązaniami po śmierci współmałżonka, z minimalną emeryturą, to jest po prostu egzystencja głodowa – podkreślił Marek Sawicki z PSL-u.
Rozwiązanie będzie kosztować nawet 38 mld złotych. Minister finansów, Andrzej Domański, uzależnia przyjęcie ustawy od wzrostu gospodarczego. W umowie koalicyjnej rządu znalazł się także zapis o wprowadzeniu nowych zasad naliczenia składki zdrowotnej, ale i tu pojawiają się odmienne wizje. Polska 2050 oczekuje obniżenia składki dla przedsiębiorców i pracowników. Swój projekt ma też Koalicja Obywatelska, która chce obniżyć składkę zdrowotną wyłącznie dla pierwszej grupy. Wpływy do budżetu mogą spaść o 15 mld złotych, co pogłębi problem w ochronie zdrowia. W ciągu trzech najbliższych lat w kasie NFZ może zabraknąć nawet 160 mld złotych. Lewica chce likwidacji składki na rzecz dziewięcioprocentowego podatku – mówił rzecznik Lewicy, Łukasz Michnik.
– Stała część podatku będzie szła na system ochrony zdrowia. Tutaj rewolucyjną zmianą jest to, że płatnicy CIT będą płacić na składkę zdrowotną. Wprowadzając te rozwiązanie mamy 30 mld nadwyżki na system ochrony zdrowia – wskazał Łukasz Michnik.
Postulaty Lewicy mają najmniejsze szanse na realizację – mówił politolog Tomasz Synowiec.
– Lewica ma zdecydowanie najsłabszą pozycję w koalicji rządzącej, co wynika nie tylko z najsłabszego wyniku ze wszystkich ugrupowań rządzących, ale też z tego, że partia Razem – jako część Lewicy – nie zdecydowała się wejść do rządu – zwrócił uwagę politolog, Tomasz Synowiec.
Poseł PiS, Zbigniew Bogucki, mówił o hipokryzji rządzących i wskazał na rosnące rachunki.
– To podwyżki wody o ponad 20 proc. w wielu dużych polskich miastach. Za chwilę te podwyżki odczujemy, jeśli chodzi o prąd i gaz. Nasze portfele staną się chudsze – zaznaczył poseł Zbigniew Bogucki.
Wciąż waży się przyszłość emerytur stażowych. „Solidarność” domaga się rozpatrzenia projektów, które czekają w sejmowej zamrażarce. Na początku roku Sejm przeprowadził pierwsze czytania dwóch projektów: autorstwa „Solidarności” oraz OPZZ i Lewicy. Zgodnie z propozycją, osoby, które mają okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej: 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn, uzyskają prawo do emerytury stażowej. Problemem jest brak woli politycznej – mówił Wiesław Natanek z dolnośląskiej „Solidarności”.
– Wola jest tylko przed wyborami. Po wyborach wszyscy o tym zapominają i znajdują różne środki, aby nie wprowadzić emerytur stażowych – podkreślił Wiesław Natanek.
Prof. Wojciech Piontek zauważył, że problemem rządzących jest rekordowy deficyt budżetu państwa na poziomie ponad 180 mld złotych. Realizacja kolejnych obietnic to pogłębienie problemu.
– Na etapie składania obietnic wyborczych nikt nie analizował tych obietnic, tylko na zasadzie licytowania się – kto da więcej – zaznaczył ekonomista, prof. Wojciech Piontek.
W czerwcu Komisja Europejska ogłosiła, że Polska, wraz z sześcioma innymi państwami Unii, zostanie objęta procedurą nadmiernego deficytu. W praktyce oznacza to, że rząd albo będzie musiał ograniczyć wydatki, albo zwiększyć wpływy do budżetu, na przykład poprzez podniesienie podatków.
TV Trwam News



