fot. https://www.facebook.com/pokatolicku

O. D. Drążek CSsR w homilii wygłoszonej podczas 55. Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu: Ewangelizacja nie zaczyna się od biznesplanu

Przy Jezusie nie zrobicie kariery! Nie ma kariery rozumianej w kryteriach ludzkich przy Jezusie. Sukces nie jest kryterium ewangelizacyjnym. Zobaczcie, że kiedy Chrystus umarł na Krzyżu, to w oczach świata poniósł porażkę i porażka okazała się sukcesem. Jeżeli rozpoczynamy swoje życie czy różnego rodzaju przedsięwzięcia od biznesplanu, to to już nie jest ewangelizacja Jezusowa. Ewangelizacja musi zakładać element ryzyka, pójścia w zawierzeniu, niejako w ciemno – mówił o. Dariusz Drążek CSsR w homilii wygłoszonej podczas Eucharystii w Niedzielę Środków Społecznego Przekazu (19.09.2021 r.) w Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II.

Drodzy Bracia i Siostry!

Słyszeliśmy dzisiaj w Ewangelii, jak Pan Jezus zapowiada to, co czeka Jego i to, co czeka każdego z nas, tzn. „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi, ci go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać”.

Wydawałoby się, że prościej nie można. Nieraz rodzice czy nauczyciele mają tak, że tłumaczą coś swojemu dziecku czy wychowankowi i już wydaje się, że prościej nie można, ale on nie rozumie. Tak samo było z tymi uczniami. Pan Jezus był bardzo cierpliwy wobec uczniów, oni słyszeli wybiórczo niektóre słowa. To też nam grozi, żeby to, co mówi Jezus traktować wybiórczo. To, co nam pasuje, weźmiemy, co nie pasuje zmodyfikujemy albo odrzucimy. A Pan Jezus chce być przyjęty cały i chce, żebyśmy usłyszeli wszystko, co On do nas mówi.

Inaczej może grozić choćby ta sytuacja, gdzie Dwunastu, wracając z Jezusem, będąc z Jezusem – bo przecież nie byli gdzieś daleko, nawet fizycznie byli obecni, jak my tu jesteśmy dzisiaj obecni z Jezusem Eucharystycznym, tym samym, który chodził po Ziemi – rozprawiali o swojej karierze, jak to być pierwszym. Jak się pokazać przy Jezusie, czyli przy kimś ważnym. To też jest ciągłą pokusą, że „jak się pokażę przy kimś ważnym to trochę tego światła spadnie na mnie”. Oni tak samo myśleli. Chcieli zrobić karierę przy Jezusie. Przy Jezusie nie zrobicie kariery! Nie ma kariery rozumianej w kryteriach ludzkich przy Jezusie. Sukces nie jest kryterium ewangelizacyjnym. Zobaczcie, że kiedy Chrystus umarł na Krzyżu, to w oczach świata poniósł porażkę i porażka okazała się sukcesem.

Jeżeli rozpoczynamy swoje życie czy różnego rodzaju przedsięwzięcia od biznesplanu, to to już nie jest ewangelizacja Jezusowa. Ewangelizacja musi zakładać element ryzyka, pójścia w zawierzeniu, niejako w ciemno.

Kiedy było zakładane Radio Maryja przez Ojca Dyrektora to powiedział on, że program będzie się opierał na trzech filarach: modlitwa, katecheza, rozmowa ze słuchaczami. Radio Maryja było w Polsce w roku 1991 pierwszym radiem, które słucha. Nie którego się słucha, ale które słucha ludzi dzwoniących do radia. To była zupełna różnica w stosunku do wszystkich mediów, które tylko nadawały. Właśnie na tym polega rozmowa, o czym niejednokrotnie zapominamy. Rozmowa – to co mamy sobie do powiedzenia – wynika z tego, że najpierw słuchasz i dopiero potem mówisz.

Dzisiaj jest jakaś taka kultura, również medialna, żeby tylko gadać. Zobaczcie: są w studiach radiowych czy telewizyjnych – jeden gada, jedna gada, drugi gada, druga gada i w ogóle się nie słuchają! Oni przychodzą, mówią to, co mają do powiedzenia. W ogóle się nie spotykają. Równie dobrze mogliby być w różnych miejscach i osobno nadać to, co chcą powiedzieć, bo nie ma kultury słuchania. Tego, o czym dzisiaj też Pan Jezus mówi w Ewangelii.

Nie raz nie rozumiemy tego, co Chrystus do nas mówi, ale nie bójmy się go wówczas pytać. I słuchać. Nie tylko przychodzić do Niego i przedstawiać formularz skarg, wniosków, zażaleń, życzeń, tylko pobyć z Nim trochę. Może nam się wydawać, że taka cisza jest stratą czasu. Bo co, mam przyjść do kościoła i siedzieć? W sumie byłoby to rzeczywiście nienormalne, gdyby tu nie było Jezusa. Bo nie siedzisz „sobie”, tylko siedzisz z Jezusem.

W takim zwykłym siedzeniu przed Nim, gdy robi się cisza, która może być nawet nieznośna dla naszej głowy, może wiele rzeczy się zacząć wyjaśniać, prostować. Możemy dostać jakieś Boże Światło na sytuacje, z którymi przychodzimy, dlatego że będziemy oczyszczani w ten sposób. Nasz wzrok, nasz umysł, nasze oczy, tak bardzo przebodźcowane w dzisiejszym świecie. Jak tylko mamy telefon w kieszeni, nawet jak jest wyłączony, to tu zawibruje, tam coś się wydarzy. Ciągle coś, ciągle musimy patrzeć, co tam się dzieje. Jakby od tego, że koleżanka na Facebooku opublikowała pięć nowych zdjęć na łódce, zależało istnienie świata.

Uczymy się przy Jezusie widzenia świata we właściwych proporcjach. Nie można bagatelizować rzeczy ważnych, ale nie można też rozdmuchiwać rzeczy, które są drugo-, trzecio- i pięciorzędne, jak ma to dzisiaj miejsce, że tytuł jest większy niż sam fakt, którego ten tytuł dotyczy. Na portalach internetowych, jak są tytuły różnych artykułów, to w zasadzie już nawet nie piszą, o co chodzi, tylko dają taki tytuł, żebyś kliknął, bo z kliknięcia jest zysk. Jak klikniesz myszką na artykuł, to portal ma zysk. Dlatego nie napiszą Tobie, o co chodzi, bo nie chodzi o to, żebyś wiedział, tylko żebyś kliknął! Tak się kupuje uwagę ludzi. Z tego są pieniądze. To nie jest ewangelizacja. Ewangelizacja nie zaczyna się od biznesplanu.

Była taka telewizja, telewizja Niepokalanów, może niektórzy z Państwa pamiętają, która rozpoczynała jako katolicka, później się podzieliła na telewizję Niepokalanów i Niepokalanów 2, a później zaczęto robić spółeczki, spółki, jakieś kapitały, coś jeszcze … . Ta telewizja – Niepokalanów – miała coraz mniej treści katolickich. Przechodzono na treści tzw. (w koncesji) uniwersalne. Wiecie jak skończyła ta telewizja? Już się nie nazywała Niepokalanów. Nazywała się Puls i skończyła tak, że ludzie zaczęli pisać skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ponieważ był nadawany np. program „Goło i wesoło”. Patrzcie! Jak zacznie się myśleć nie po Bożemu, ale pod płaszczykiem ewangelizacji, to może dojść do tego, że będzie goło i wesoło. I to już nie będzie katolickie.

Kiedy Radio Maryja było zakładane, to niektórzy z „mędrców tego świata” podpowiadali, jak to można zrobić, mówili ilu ojciec będzie miał psychologów, lekarzy itd. Ojciec Dyrektor mówił: „Ale ja nie zakładam szpitala!”. Jeżeli będziemy widzieli tylko przeszkody to nigdy nie ruszymy! Ewangelizacja zakłada ryzyko. Ewangelizacja zakłada to, że będzie niewygodnie. Ewangelizacja zakłada to, że będziesz dostawał i z prawa, i z lewa, i od Kościoła! Dziwi mnie, jak niektórzy drżą, jak zobaczą kostkę z logo „telewizji na 3 litery”. Drżą. A katolickie media bagatelizują, w Kościele. To świadczy o tym, że jest jakaś zasłona, najogólniej mówiąc. Na oczach, może na sercu. Wewnątrz, nie wnikam, ale jest jakaś zasłona. To jest bardzo dziwne.

My jako katolicy musimy mieć swoje media. Podam Wam to najprościej, jak potrafię.

Zobaczcie! Media dzielimy na publiczne – to jest Polskie Radio, Telewizja Polska i chociaż w nazwie jest Polska, i na szczęście trochę tej polskości tam jest, to wiecie dobrze, że wszystko zależy od tego, kto rządzi. Inna telewizja była przed 2015 r., inna jest teraz, jeszcze inna będzie później. Media publiczne raczej mają mieć przekaz propagandowy dla rządzących, niezależnie od tego, kto rządzi, jak rządzi. Tak to wygląda w praktyce, bo zapisy ustawowe to jest jedno, a praktyka to jest drugie. Żadna władza nie wypuści mediów publicznych ze swojej ręki.

Media komercyjne, czyli prywatne – są nastawione na zysk. Przecież to nie są altruiści, którzy będą do tego dopłacać, bo im nie zależy na ewangelizacji, tylko na tym, żeby na ewangelizacji zarobić! A przy ewangelizacji trzeba często dokładać albo stracić. Chrystus stracił swoje życie z powodu ewangelizacji. W związku z tym nie możemy liczyć na to, że przy ewangelizacji zarobimy pieniądze. Jeżeli od tego zaczynamy, to pomyliliśmy powołanie. Bądź biznesmenem, zarabiaj, ale nie ewangelizacją, bo wtedy przekaz będziesz dostosowywał do tego, żebyś miał pieniądze, a nie do Zbawienia ludzi! Ewangelizacja ma na celu przekazać Dobrą Nowinę i ciągle ją głosić, żebyście byli Zbawieni, bo to jest zadanie Kościoła i każdego, który chce nieść Dobrą Nowinę człowiekowi, że Pan podtrzymuje całe nasze życie, jak śpiewaliśmy w psalmie. Jeżeli to się nie będzie opłacało, to nie powiedzą wam tego!

Dlatego trzeba mieć swoje media. „Stacja na 3 litery” miała kiedyś także program religijny z Księdzem Dyrektorem na czele. Pamiętam wywiady tegoż dyrektora, który mówił o tym, jak przychylni są prezesi stacji. Nawet dostał nagrodę „Ślad” im. ks. bp. Jana Chrapka. To są ciekawe towarzystwa. Jak różne środowiska się nagradzają … . Na nagrody też uważajcie, bo naszą Nagrodą jest niebo! A nie statuetki, a nie tytuły, ordery, jakieś czapki … . Jak chcesz mieć czapkę, idź do kuśnierza, a nie rób kariery w Kościele! Trzy, cztery lata minęły i zaczęły się powtórki w tej stacji, bo już ci „wspaniali” prezesi przestali dawać pieniążki na produkcję nowych programów, bo to nie szło. A dziś tej stacji już nie ma. Bo biznesplan powiedział: „Trzeba zamknąć, bo się nie opłaca”.

Patrzcie! Jeżeli nie będziemy mieli swoich mediów, to może przyjść inna władza i nie będziesz miał Mszy Świętej w Telewizji Polskiej, koronki do Bożego Miłosierdzia, która też nagle się tam pojawiła itd. Przekaz może być zupełnie antyewangelizacyjny. Media komercyjne, tak jak będą mogły zarabiać na katolikach, będą oferować za pieniądze to, co my chcemy usłyszeć. A Ewangelia to nie jest zawsze to, co my chcemy usłyszeć! Nieraz Ewangelia musi być wymierzona przeciwko nam! Przeciwko staremu człowiekowi, który jest w nas! I który próbuje dostosować ewangelię do siebie. Jeżeli Ewangelia mówi coś przeciwko mojemu postępowaniu, to dzisiaj jest tendencja, żeby zmienić Ewangelię, a nie swoje postępowanie. Dlatego media katolickie muszą czasem powiedzieć coś, co będzie przeciwko naszemu postępowaniu, jeśli to jest tzw. postępowanie tzw. starego człowieka, żeby nowy człowiek to usłyszał. Tego nie będzie ani w mediach komercyjnych, ani w mediach publicznych. Jeżeli nas nie będzie stać na to, i będziemy tak małostkowi, mówiąc: „Ojciec Rydzyk! Ojciec Rydzyk! Maybachy! Helikoptery! Łódź podwodna nawet! (czytałem, że też ma łódź podwodną, tu, w Porcie Drzewnym)”. Takie bzdury wypisują, że nawet szkoda się tym zajmować. Ale to pokazuje, że jak nie masz swojego domu, jak nie masz swojej ziemi, to wszędzie jesteś obcy, wszędzie jesteś przybyszem, nie masz wpływu na ten program, tylko z łaski coś dostajesz.

Nie możemy oddać wpływu na treści ewangeliczne. Nie możemy też – tak jak proponowano – jeżeli już, to zajmować się tylko modlitwą i „tylko” jakimiś tam treściami, powiedzmy, okołokościółkowymi. Ale co? Jak idziecie do pracy, jak idziecie na uczelnię, do szkoły, na rynek kupić pomidory, to nie jesteście już uczniami Jezusa? W życiu osobistym, w rozmowach, w domu, kiedy nikt nie widzi, jak rozmawiamy ze sobą w domu, już nie jesteśmy uczniami Jezusa? Ewangelia ma być zawarta w jakimś getcie, gdzie będziemy wydzielać: to jest dla Jezusa, to nie jest dla Jezusa? Cały świat jest Boży! Nie możemy Jezusowi ograniczać dostępu, dlatego, że właśnie Ewangelia ma mieć wpływ na nasze życie i mamy ją zastosować w naszym życiu. Właśnie kiedy rozmawiasz z żoną, z mężem, każdego dnia powszedniego kiedy żyjesz. Mamy stosować Ewangelię. Mamy żyć Ewangelią! Nie możemy sobie dać wmówić, że sprawy społeczne, rodzinne itd. – niektórzy powiedzą: polityczne (ostatecznie polityka to jest roztropna troska o dobro wspólne) – są jakby pozaewangeliczne. To niech się media świeckie nie zajmują Kościołem, skoro my nie możemy interesować się życiem ludzi. Bo przecie to jest zainteresowanie życiem ludzi. Czy Chrystus nie interesował się życiem ludzi? Był jakiś oderwany, miał jakiś sfiksowany przekaz? Właśnie po to przyszedł, żeby zmienić życie ludzi i dać nam Życie Wieczne! Za darmo! Za darmo … .

Dlatego kiedy wybieracie różne media, słuchacie różnych przekazów, miejcie wzgląd też na siebie. Na siebie! Bo to chodzi o Twoje życie. Jak przejdziesz przez to życie, dokąd dojdziesz, co nas czeka. „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca”.

Amen.

drukuj