fot. PAP/EPA

Nowy prezydent Chile reprezentuje zdecydowane poglądy pro-life

Nowy prezydent Chile, José Antonio Kast, choć wygrał dzięki hasłom dotyczącym przestępczości i migracji, głosował przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci i rozwodom. Prawicowy kandydat – ojciec dziewięciorga dzieci i członek Ruchu Szensztackiego – pokonał w wyborach prezydenckich kandydatkę Partii Komunistycznej, Jeanette Jarę, zdobywając 58 proc. głosów.

Nowy prezydent Chile, José Antonio Kast, wygrał wybory głównie dzięki obietnicy walki z przestępczością i nielegalną imigracją. Te dwa problemy są ze sobą powiązane i w ostatnich latach stanowią największe zagrożenie dla tego południowoamerykańskiego kraju. Według Narodowego Instytutu Statystycznego (INE) populacja cudzoziemców podwoiła się w ciągu siedmiu lat. W 2024 r. imigranci stanowili aż 8,8 proc. mieszkańców tego 20-milionowego państwa. Największy odsetek imigrantów w Chile stanowią Wenezuelczycy (41,6 proc.), na drugim miejscu są Peruwiańczycy (14,5 proc), a na trzecim – Kolumbijczycy (12,3 proc.). Liczba osób bez dokumentów szacowana jest na 337 tysięcy.

Gwałtowny wzrost nielegalnej migracji pociągnął za sobą rozrost slumsów i wzrost przestępczości. W Chile zaczęły działać zagraniczne gangi (np. wenezuelski Tren de Aragua). Liczba aktów przemocy wzrosła w krótkim czasie o 40 proc., a zabójstw o 50 procent. Postulaty José Antonio Kasta, takie jak blokada granicy czy tworzenie więzień pod specjalnym nadzorem dla baronów narkotykowych trafiły zatem na podatny grunt.

Nieco mniej uwagi nowy prezydent w czasie kampanii poświęcał kwestiom światopoglądowym. Jeśli o nie chodzi, polityk zdecydowanie opowiada się za ochroną życia i tradycyjnego modelu rodziny. Daje przykład tej postawy swoim życiem jako mąż jednej żony i ojciec dziewiątki dzieci. Jest również praktykującym katolikiem i członkiem Ruchu Szensztackiego.

Human Life International-Polska/radiomaryja.pl

drukuj