Nie milkną echa marszu „Obudź się Polsko”

To była atmosfera, którą pamiętam ze stoczni, atmosfera święta – powiedziała socjolog PAN prof. Jadwiga Staniszkis w programie „Bliżej” w telewizji publicznej. Socjolog uczestniczyła w manifestacji.

Marsz odbył się w sobotę w Warszawie. Uczestniczyły w nim setki tysięcy osób.  Protestowały przeciwko dyskryminacyjnej decyzji KRRiT, oraz polityce rządu Donalda Tuska.

– Atmosfera święta, odkrywało się w sobie dobrą stronę. Jednak postkomunizm jest systemem, który demoralizuje i wykorzystuje złe cechy ludzi. Poza tym wydawało się, że większość społeczeństwa stawia już tylko na indywidualne strategie przetrwania, że tych dobrych emocji nie będzie się odczuwało a w tym tłumie to było najbardziej uderzające, odczuwało się dużą życzliwość – powiedziała prof. Jadwiga Staniszkis.

Prof. Jadwiga Staniszkis zauważyła też, że w marszu można było wyróżnić nurt związkowy, związany z TV Trwam oraz polityczny. Pierwszy – jak scharakteryzowała socjolog – podnosił sprawę wykluczenia, braku dialogu i poczucia bycia ważną instytucją, której prawa zostały odebrane. Nurt Tv TRWAM, który pozostał w kręgu kościoła św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży, oraz nurt polityczny z młodzieżą, który starał się łączyć problem wolności z demokracją, także w wymiarze medialnym.

– Hasła i atmosfera były kapitalne, organizacja bez żadnych momentów agresji, awantur itd., To wszystko przypominało odświętność  Stoczni w ’80 roku – dodała prof. Jadwiga Staniszkis.

Publicysta Rafał Ziemkiewicz stwierdził natomiast, że miarą, że coś się stało ważnego było pogubienie Platformy Obywatelskiej. Wyjaśnił, że przez kilka dni strona oficjalna kompletnie nie potrafiła nic powiedzieć; zastanawiała się tylko kto wyprowadził tych ludzi.

– Czy bardziej Kaczyński, czy bardziej Duda, wychodziło im, że bardziej o. Tadeusz Rydzyk co miało znaczyć, że to niesłusznie, skoro o. Rydzyk. A ja bym na to powiedział, że tych ludzi oczywiście wyprowadził tam Donald Tusk. To jest jego wielki sukces, żeby zjednoczyć partie, związek zawodowy i ludzi pobożnych. Ci ludzie zadali sobie mnóstwo fatygi, najmniej oczywiście warszawiacy bo mieli najbliżej, natomiast ci, którzy przyjechali, podjęli tę fatygę i chcieli pokazać, że naprawdę mają dosyć takiego stylu uprawiania polityki – powiedział Publicysta Rafał Ziemkiewicz.

 

RIRM

drukuj