fot. PAP/Albert Zawada

Nasz Dziennik: Polityka pogardy

Od środy nie milkną echa nienawiści Radosława Sikorskiego skierowanej w stronę Beaty Kempy. Prominentnemu politykowi PO nie spodobał się wpis na Twitterze przedstawiający polską flagę na siedzibie Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Więcej o sprawie napisała Urszula Wróbel na łamach „Naszego Dziennika”.

Hejt wobec Beaty Kempy został wywołany jednym wpisem na Twitterze.

„Na siedzibie Generalnej Dyrekcji Lasów po raz pierwszy łopocze polska flaga! Lasy zawsze wierne Polsce – szczególnie teraz, gdy nasz kraj jest tak brutalnie atakowany” – ten wpis Beaty Kempy, europoseł Solidarnej Polski, wywołał wściekły atak Radosława Sikorskiego, jednego z liderów PO.

W rynsztokowym stylu dał znać o sobie europoseł totalnej opozycji.

 „Walnij się w zatłuszczony łeb! [Europoseł] dostała […] subtelną odpowiedź. Uważam, że potraktowałem ją bardzo ulgowo” – odpowiedział Radosław Sikorski.

Fot. twitter

 

W ocenie prof. Hanny Karp, medioznawcy z Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, polityk PO w ten sposób po raz kolejny sięga dna.

– On dryfuje donikąd, choć paradoksalnie przeżywa także moment szczytowy, ponieważ jest europosłem, który ponadto, poza wysoką pensją, zarabia niebotyczne pieniądze również z innych źródeł. Jest to postać skompromitowana, ale pewnie jeszcze niejednokrotnie będziemy świadkami kolejnych przykładów upadku tego człowieka – wskazała prof. Hanna Karp.

Zdaniem dr. Krzysztofa Kawęckiego słowa wypowiedziane przez Radosława Sikorskiego są świadectwem upadku całego dyskursu politycznego.

– Mamy tu kompletną degrengoladę norm obyczajowych, kulturowych, społecznych, które obowiązują w naszym kręgu cywilizacyjnym. Znamienne jest to, że skandaliczny wpis nie został natychmiast skrytykowany przez przewodniczącego PO, Donalda Tuska. Ten brak odcięcia się od wypowiedzi swojego kolegi partyjnego świadczy niewątpliwie o tym, że Tusk akceptuje taką formę narracji i przejaw pogardy dla kobiety, przeciwnika politycznego – mówił politolog.

Również Andrzej Rozpłochowski, działacz opozycyjny, nie wyraził wątpliwości, że wpis Radosława Sikorskiego obnaża prawdziwe oblicze całego środowiska Platformy.

– Widać, że maski opadły. Taki brutalny język powinien się spotkać z natychmiastowym ostracyzmem. Tymczasem milczenie polityków PO, w tym jej przewodniczącego, świadczy niezbicie, że taki sposób formułowania myśli jest przez nich aprobowany – stwierdził.

W cieniu kluczowych wydarzeń, jakie mają miejsce obecnie w Strasburgu, w Polsce przetacza się dyskusja na temat przekraczania kolejnych granic upadku moralnego polityka kreującego się na elitę intelektualną kraju.

„O tym, że Radosław Sikorski to prostak wszyscy wiedzą, ale brak reakcji na chamską napaść na Beatę Kempę świadczy także o ’poziomie’ kultury osobistej Króla Europy” – napisał Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prezes Solidarnej Polski.

W obronie obrażanej kobiety stanął także Patryk Jaki, europoseł SP.

„Mistrz dyplomacji. Gwiazda TVN. Polska kultura jednak wymaga minimum wychowania wobec kobiet. Czekamy na reakcje władz PO czy będzie jak z Grabcem i Smogorzewskim” – zastanawiał się europoseł.

Zbulwersowania nie krył także Joachim Brudziński.

„Wczoraj były szef MSZ w rządzie Tuska po raz kolejny dał popis swojej ’oksfordzkiej’ kindersztuby. Ten ’damski bokser’, to czołowy przedstawiciel ekipy, która walczy dziś w Polsce o ’prawa’ kobiet. Czy feministki z Gazety Wyborczej, Newsweeka albo OkoPress zabrały już głos w tej sprawie?” – pytał retorycznie.

Delikatna sugestia o przeprosinach popłynęła jedynie od europosła PO, Andrzeja Halickiego.

– Nie spodziewałbym się żadnej reakcji ze strony feministek, które wmawiają nam, że walczą o prawa kobiet. Obawiam się, że kompromitujący język tego człowieka im nie przeszkadza. Uważam, że takie karygodne zwrócenie się do kobiety, nawet jeśli jest ona politycznym przeciwnikiem, jest czymś nagannym, ale niestety już od pewnego czasu widzimy, że brutalny język polityków przekłada się na brutalizację codziennego języka ich stronników. Nie liczyłbym więc na jakąkolwiek reakcję tych środowisk w obronie Beaty Kempy – przewidywał dr Krzysztof Kawęcki.

Prof. Hanna Karp zaznaczyła, że swym wpisem Radosław Sikorski zaprezentował swój podpis, znak rozpoznawczy.

– To wszystko, co możemy powiedzieć o tym człowieku, znajduje się w tym krótkim zdaniu. Jakże wymownym, ponieważ podsumowującym jego poziom kultury, wychowania. Przecież niezależnie od tego, gdzie żyjemy, w jakiej szerokości geograficznej, kwestia szacunku do drugiej osoby jest sprawą fundamentalną. Radosław Sikorski udowodnił, czym dla niego są te ważne kwestie – kompletnie nic dla niego znaczą – podkreśliła medioznawca.

– Jeśli ktoś uważa, że te słowa mogą zaprowadzić PO do zwycięstwa, że w ten sposób PO szykuje się do przejęcia władzy w Polsce, to się myli. Być może spodoba się to zatwardziałemu elektoratowi tej partii. Dla ludzi, którzy szanują drugiego człowieka, mimo dzielących różnic w poglądach politycznych, jest to na pewno nie do przyjęcia. W taki sposób nie zdobywa się zwolenników, ale to jednocześnie znakomity sposób na ośmieszenie siebie – dodała dr hab. Hanna Karp.

Z diagnozą zgodził się Andrzej Rozpłochowski.

– Mamy tu do czynienia z nikczemnością i upadkiem kultury osobistej człowieka, ale też całej partii, którą reprezentuje. Jeśli nie ma reakcji Tuska na takie chamskie zachowanie swojego kolegi wobec kobiety, świadczyć to może tylko o jednym: totalnym upadku całego środowiska PO. Maski opadły. Zostało obnażone jego prawdziwe oblicze. Każdy może teraz zobaczyć, jakiego małego formatu są ci ludzie. Mam nadzieję, że po takim nikczemnym zachowaniu nikt nie będzie miał złudzeń, że mamy do czynienia z ludźmi, dla których nie tylko patriotyzm, lecz także kultura osobista, kindersztuba, jest pojęciem kompletnie obcym – podsumował opozycjonista.

Urszula Wróbel/NaszDziennik/radiomaryja.pl

drukuj