„Nasz Dziennik”: Obywatel państwa polskiego czy niewolnik? Politycy zagłosują nad nowelizacją ustawy o chorobach zakaźnych u ludzi (druk 1449)
W najbliższy czwartek Sejm będzie głosował nad nowelizacją ustawy o chorobach zakaźnych u ludzi. Chodzi o druk 1449, w którym widnieje zapis, że osoby zdrowe, które odmówią poddania się testom epidemicznym – będą mogły być przetrzymywane na kwarantannie. Proponowane zapisy znacznie ograniczą wolności obywatelskie i będą przykładem niebezpiecznie szerzącego się bezpodstawnego sanitaryzmu – informuje „Nasz Dziennik”.
Poseł PiS Anna Maria Siarkowska, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu, wskazuje, że przedstawione w nowelizacji rozwiązania są szkodliwe i niebezpieczne.
– Wprowadzają one prawo, które możemy nazwać reżimem sanitarnym w rozumieniu politycznym, a nie tylko przepisów związanych z zachowaniem dystansu czy nakładaniem maseczek – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Czym jest SANITARYZM?
To doktryna polityczna, której założeniem jest podporządkowanie życia społecznego, politycznego, gospodarczego, religijnego a nawet prywatnego walce z epidemią. W myśl tej doktryny, największym zagrożeniem dla człowieka jest właśnie epidemia.— Anna Maria Siarkowska #BabiesLivesMatter (@AnnaSiarkowska) June 22, 2021
Polityk ostrzega, że te zmiany będą wpływać na możliwość funkcjonowania każdego z nas.
– Państwo wchodzi w obszary, do których nie ma wstępu. Powinniśmy przecież bazować na Konstytucji RP i zasadach w niej zapisanych. A nowelizacja jest niejako łamaniem kołem zasad demokratycznego państwa i wszystkich jego podstaw, które są właściwe dla demokracji, i które są powiązane z kwestią wolności, godności i decydowania o sobie – wskazuje Anna Maria Siarkowska.
Przypomina, że każdy z nas jest obywatelem państwa polskiego, a nie jego niewolnikiem.
– Tymczasem ktoś tu stawia nas w roli niewolników, zmuszonych do podejmowania działań, które w przekonaniu obywateli nie służą ich zdrowiu – podnosi rozmówczyni.
Czy osoby zdrowe,bezobjawowe, które odmówią poddania się testom epidemicznym,będą mogły być permanentnie przetrzymywane na kwarantannie? Teoretycznie tak. Umożliwi to nowelizacja ustawy o chorobach zakaźnych u ludzi (druk 1449), która będzie procedowana w Sejmie 16 września (1/2)
— Anna Maria Siarkowska #BabiesLivesMatter (@AnnaSiarkowska) September 10, 2021
Podobnego zdania jest mec. Arkadiusz Tetela z Wielkopolskiej Izby Adwokackiej.
– Mamy do czynienia ze zbiorem bardzo niepojących zapisów, które nie dość, że uderzają w wolności obywatelskie, to w moim przekonaniu są także szykowaniem gruntu pod kolejne zmiany, np. wprowadzenie obowiązkowości szczepienia na COVID-19. Poza tym te pomysły przyczynią się do jeszcze mocniejszego skonfliktowania i podziału społeczeństwa na zaszczepionych i niezaszczepionych, którzy zasługują na społeczny ostracyzm – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Arkadiusz Tetela.
Każdy z nas jest podejrzany
Które propozycje, w ocenie naszych rozmówców, budzą największe wątpliwości?
– Jest ich wiele. Po pierwsze chodzi o zmiany dotyczące testowania obywateli. Badanie sanitarno-epidemiologiczne będzie wykonywane nie tak jak do tej pory, czyli w celu wykrycia lub stwierdzenia rozpoznania choroby zakaźnej. Wnioskodawca nowelizacji wprowadza dodatkowy element, tzn. wykluczenia zakażenia – przekazuje Anna Maria Siarkowska.
Co to oznacza?
– W praktyce jesteśmy zobowiązani wykonać test, nawet jeśli nie ma żadnych przesłanek o naszym zakażeniu, tzn. nie mieliśmy kontaktu z osobą zarażoną i nie mamy żadnych objawów choroby. A zatem musimy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądem – tłumaczy poseł.
Na zagrożenia wynikające ze zmiany dotyczącej kwestii testowania zwraca uwagę również mec. Arkadiusz Tetela.
– Ustawa wprowadza nową kategorię osób, które mogą być testowane. Są to osoby, które przebywają na obszarze objętym pandemią. Bada się je w celu wykluczenia czynnika chorobo-twórczego. Tak więc: potencjalnym podejrzanym może być każdy z nas – akcentuje prawnik.
Taka konkluzja powoduje, że możemy zostać zobligowani do obowiązkowych testów na SARS-CoV-2.
– Jeżeli odmówimy zgody na test, to możemy trafić na 30-dniową kwarantannę z możliwością jej wydłużenia. Jeśli nie wyrazimy zgody na kwarantannę, to odpowiednie służby mogą nałożyć grzywnę, mającą umocowanie w ustawie, nawet do 30 tys. zł – zauważa mec. Arkadiusz Tetela.
Wśród innych propozycji rządowych czytamy o obowiązku objęcia kalendarzem szczepień obcokrajowców przybywających do Polski na krócej niż 3 miesiące.
– Do tej pory było tak, że cudzoziemcy, którzy przebywali w Polsce krócej niż 3 miesiące, nie podlegali programowi szczepień ochronnych. Ta nowelizacja to zmienia, czyli jeśli ktoś przyjeżdża do nas z krótką wizytą, to ma obowiązek realizacji kalendarza szczepień – potwierdza Anna Maria Siarkowska.
Taka zmiana może dziwić, tym bardziej że osoby dorosłe nie mają szczepień obowiązkowych.
– Niewykluczone, że zapis ten jest swego rodzaju przygotowaniem do wprowadzenia obowiązkowych szczepień, np. na COVID-19. Wtedy każdy, nawet obcokrajowiec, który do nas przybywa, będzie zobowiązany do zaszczepienia. W moim przekonaniu to jest istotny krok do późniejszych zmian, które widocznie są przygotowywane. Bo czemuż innemu to ma służyć? – zastanawia się przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu.
Ważnym elementem, na który zwraca uwagę Anna Maria Siarkowska, jest wprowadzenie obowiązku donoszenia na rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci zgodnie z kalendarzem szczepień.
– Taki raport musi składać lekarz podstawowej opieki zdrowotnej do powiatowego inspektoratu sanitarnego. Pojawia się też naturalne pytanie: czy do tego programu szczepień za chwilę nie dojdzie szczepienie na SARS-CoV-2? – podnosi poseł.
Dziurawy Fundusz
Poważne zastrzeżenia dotyczą Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych.
– Nie mam wątpliwości, że jest to karykatura funduszu obejmującego NOP, czyli niepożądane odczyny poszczepienne – ocenia mec. Arkadiusz Tetela. Jego zdaniem nieuwzględnienie w nim powikłań prowadzących do śmierci pacjenta jest karygodne.
Inna kwestia dotyczy niewypłacania odszkodowania w przypadku hospitalizacji spowodowanej COVID-19.
– Jeśli pacjent się zaszczepi, a krótko po zaszczepieniu trafi do szpitala z powodu zakażenia wirusem, to nie będzie mógł się ubiegać o świadczenie kompensacyjne – wyjaśnia Anna Maria Siarkowska.
Parlamentarzystka przypomina, że tego typu przypadków może być wiele.
– Jest wiele świadectw osób, które po zaszczepieniu musiały być hospitalizowane z powodu COVID-19. Okazuje się, że one nie będą miały prawa do żadnej rekompensaty finansowej. To jawna dyskryminacja – nie ma złudzeń poseł.
Parlamentarzystka ubolewa, że te szkodliwe przepisy prawne uzyskają mimo wszystko wymaganą większość sejmową.
– O ile nie ma zgody wewnątrz Zjednoczonej Prawicy co do tego, aby iść w kierunku sanitaryzmu, o tyle opozycja te zmiany zgodnie popiera. Mało tego, mam wrażenie, że chcieliby oni tych zmian wprowadzić więcej i szybciej – konkluduje Anna Maria Siarkowska.
Urszula Wróbel/”Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl



