fot. Nasz Dziennik/Robert Sobkowicz

[NASZ DZIENNIK] Manipulacje prokuratury

Prokuratura manipuluje w akcie oskarżenia – stwierdziła Urszula Dubejko w procesie dotyczącym wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości.

– Prokuratura zmanipulowała wyjaśnienia Tomasza M., który rzekomo miał powiedzieć, że „w trakcie trwania konkursu, w którym brała udział Fundacja Profeto, odbyło się wiele spotkań z osobą zawiadującą Fundacją Profeto, tj. ks. Michałem Olszewskim”. Prokuratura nie wskazała, gdzie znajduje się takie zeznanie, albowiem jego nie ma – mówiła w Sądzie Okręgowym w Warszawie Urszula Dubejko, jedna z oskarżonych w procesie dotyczącym rzekomych nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.

Urzędniczka wskazała, że Tomasz M. zeznał, że takie spotkania miały miejsce dopiero od momentu, kiedy projekt zaczął być realizowany. To zasadniczo zmienia postrzeganie tej sprawy i ukazuje manipulację prokuratury.

– Księdza Olszewskiego w czasie trwania konkursu nie było ani razu w Ministerstwie Sprawiedliwości, co również można ustalić na podstawie odczytów z bramek – podkreśliła Urszula Dubejko.

– Przeinaczanie treści jest dla nas bardzo niekorzystne i ma służyć prokuraturze do przekonania sądu, że mogło dojść do jakichś nieprawidłowości – oświadczyła.

Czy mamy do czynienia z próbą mataczenia śledczych na zamówienie polityczne?

– Dużo gorsze świadectwo wystawiają prokuraturze zeznania Urszuli Dubejko. Prokuratura po prostu wybierała sobie, jak z jakiegoś ciasta rodzynki, co bardziej pasujące zeznania Tomasza M. Pomijała inne jego zeznania i w ten sposób kreowała akt oskarżenia, który po prostu w świetle tych wyjaśnień jest całkowicie nieuczciwy, niesprawiedliwy. I z tego punktu widzenia to jest szokujące – zaakcentował adwokat Krzysztof Wąsowski.

– Nie wiem, dlaczego nie ma reakcji służbowej po tym – dodał obrońca urzędniczki.

Festiwal spekulacji

Zeznająca w sądzie Urszula Dubejko wskazała, że prokuratura w wielu miejscach dokonuje arbitralnej oceny, kierując się nie merytoryczną wiedzą, ale „jedynie sugestiami, i jak rozumiem, własnymi przemyśleniami”.

– Dochodzi do tego, że prokuratura kwestionuje precyzję zapisów ogłoszenia konkursowego, wprost wskazując, że zapis jest nieprecyzyjny, tymczasem zapis ten jest dosłownym odwzorowaniem przepisów zawartych w rozporządzeniu, oznacza to, że nie może być inny – zwróciła uwagę Urszula Dubejko.

W jej ocenie takich sugestii w akcie oskarżenia jest kilkanaście.

– Spekulacją jest stwierdzenie, że Profeto nie budowało ośrodka pomocy, tylko ośrodek medialny, biorąc pod uwagę fakt, że były tam przewidziane studia warsztatowe do tworzenia nagrań medialnych, mimo że Profeto nie kryło się z projektem, że integracja młodzieży ma następować w nowoczesnych formach, takich jak terapia przez sztukę, muzykę, teatroterapię oraz oferowanie kursów zawodowych, w obszarze którym Profeto się zna – zauważyła urzędniczka.

Pytanie o wiarygodność świadka

Urszula Dubejko w swoich zeznaniach wskazała na paradoksy obecnych postępowań w Funduszu Sprawiedliwości.

– Jeśli uznamy, tak jak uznała prokuratura, że dla dysponenta środków wiążące są ustalenia komisji konkursowej, które znajdują się w zbiorczym protokole, i one determinują dysponenta do podpisania umowy, to wówczas należy wskazać, że obecny dysponent Funduszu w dniach 9-11 lutego br. przekroczył swoje uprawnienia i podpisał umowy przed rozstrzygnięciem konkursu, i złamał prawo – zeznała.

– Jeśli natomiast przyjmiemy stanowisko, przed którym broni się prokuratura, uznając za nieprawidłowe, że decyzja komisji konkursowej ma rolę doradczą w procesie podejmowania decyzji przez dysponenta, wówczas dysponent Funduszu ma prawo tak zrobić, to nie wiadomo, dlaczego wszyscy tu jesteśmy obecni na ławie oskarżonych i rozmawiamy o nieprawidłowościach Funduszu, skoro dysponent mógł zdecydować, jak chciał – dodała Urszula Dubejko.

– Z mojej strony, jako osoby oskarżonej, jest oczekiwanie, żeby prokuratura działała w ramach jednolitej linii orzeczniczej. Skoro mi są stawiane zarzuty, to zapewne należy je postawić w przypadku, który opisałam, dysponentowi Funduszu, który podpisał umowy z lutego br. – zaznaczyła.

Urszula Dubejko zakwestionowała również wiarygodność świadka Tomasza M., na którym opiera się prokuratura. Zwróciła uwagę, że zmieniał on zeznania. Zakwestionowała również jego twierdzenia, że kazała mu zmienić ocenę Fundacji Profeto. Tymczasem w tym okresie z powodu walki z koronawirusem praca w ministerstwie była prowadzona zdalnie.

– W okresie, w którym rzekomo miałam kazać Tomaszowi M. zmianę oceny oferty, jego nie było fizycznie w pracy. Żadna z dwóch wersji, które przedstawia, nie jest prawdziwa, dlatego że nie było go w pracy, a ja nie spotkałam się z pracownikami. Oznacza to, że wraz z zapoznawaniem się z materiałem dowodowym Tomasz M. zmieniał swoje zeznania, kłamliwie obciążając mnie, że rzekomo kazałam mu zmieniać ocenę oferty. Nie jest to jedyny ważny przypadek, kiedy Tomasz M. zmieniał zeznania – zaakcentowała Urszula Dubejko.

Adwokat zeznającej wczoraj urzędniczki wskazywał na wartość jej zeznań.

– Widzimy urzędnika, który był świetnie merytorycznie przygotowany do procedowania tych środków, do pomocy pokrzywdzonym, do realizacji zadań przewidzianych w Funduszu Sprawiedliwości. Widać, że Urszula Dubejko jest po prostu oddanym Polsce urzędnikiem, który doskonale znał meandry tego Funduszu – podkreślił mec. Krzysztof Wąsowski w rozmowie z dziennikarzami.

Urszula Dubejko po wyjściu z sali sądowej przyznała, że modli się za byłego dyrektora Departamentu Funduszu Sprawiedliwości.

– Nie chcę go oceniać, bo każdy człowiek kieruje się jakimiś wewnętrznymi motywacjami. To, co mogę powiedzieć, to że modlę się za tego człowieka i życzę mu jak najlepiej – podsumowała.

Zenon Baranowski/Nasz Dziennik

drukuj