fot. KPRP/Przemysław Keler

Narastający konflikt na linii rząd – prezydent. Dr R. Leśkiewicz: to próba przykrycia nieudolności rządu

Spóźniona reakcja na drożyznę, polityczne napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego i odwracanie uwagi do problemów państwa – rzecznik prezydenta dr Rafał Leśkiewicz w programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam nie pozostawił wątpliwości: jego zdaniem działania rządu Donalda Tuska mają charakter doraźny i obliczony na efekt polityczny.

Rządowa ofensywa w sprawie obniżki cen paliw – choć społecznie oczekiwana – według dr Rafała Leśkiewicza przyszła zdecydowanie za późno. Rzecznik prezydenta nie kwestionuje samego kierunku zmian, ale sposób ich wprowadzenia.

Jak podkreślił, problem wysokich cen narastał od tygodni, uderzając szczególnie w rolników i branżę transportową.

Polacy już płacili przez kolejne kilka tygodni bardzo wysokie ceny za paliwo. Prosty przykład, rolnicy. Przecież rolnicy już kilka tygodni temu rozpoczęli prace polowe, przygotowując się do wiosny i oni płacą, do dzisiaj płacą bardzo wysokie ceny za paliwo. Pan premier przespał ten okres. Teraz, w ostatniej chwili w zasadzie, kiedy ceny dochodzą już do 9 zł za litr oleju napędowego, a benzyny do 8 zł, pan premier w takim ekstraordynaryjnym tempie przygotowuje ustawy i przedstawia je parlamentowi – ocenia.

To wskazuje, że działania rządu są reaktywne a nie wyprzedzające. Szybkie tempo prac legislacyjnych – Sejm, Senat i natychmiastowe skierowanie ustawy do prezydenta – ma być dowodem działania „pod presją”, a nie w ramach zaplanowanej polityki gospodarczej.

Dr Rafał Leśkiewicz zaznaczył jednocześnie, że prezydent poprze rozwiązania realnie obniżające ceny, ale – jak stwierdził – kluczowa będzie szczegółowa analiza przepisów. To sygnał, że Pałac Prezydencki nie zamierza działać automatycznie.

Równie mocno rzecznik odniósł się do napięć instytucjonalnych wokół parlamentu i zmian w jego funkcjonowaniu. W jego ocenie planowane ograniczenia dla przedstawiciela prezydenta w debacie sejmowej mają charakter polityczny.

– To jest zastosowanie cenzury prewencyjnej przez marszałka Włodzimierza Czarzastego i premiera Donalda Tuska, ale cóż się dziwić, skoro marszałkiem Sejmu jest postkomunista, a premierem rządu jest najbardziej prorosyjski premier, który jeszcze kilka lat temu promował politykę resetu z putinowską Rosją. Rządzący wprowadzają te zmiany, bo nie podobało się panu premierowi, panu marszałkowi, ale także członkom koalicji rządzącej, posłom koalicji rządzącej czy ministrom z koalicji rządzącej, że pan minister Bogucki punktował rząd wskazując na liczne błędy, na liczne niedopatrzenia w uchwalanych ustawach – powiedział wprost.

W tym kontekście dr Leśkiewicz buduje szerszy obraz relacji między rządem a prezydentem – jako relacji konfrontacyjnej, w której ograniczanie głosu strony prezydenckiej ma służyć eliminowaniu krytyki. W jego ocenie chodzi o reakcję na wcześniejsze wystąpienia przedstawicieli Pałacu, które punktowały błędy legislacyjne rządu.

Najdalej idące zarzuty padły jednak w odniesieniu do ogólnej kondycji państwa i motywacji działań rządu. Rzecznik prezydenta przekonywał, że polityczna ofensywa wobec głowy państwa ma charakter przykrywający.

– Te wszystkie ataki na pana prezydenta służą tylko temu, by przykryć nieudolność tego fatalnego, najgorszego po 1989 roku rządu – stwierdził.

W tej argumentacji pojawia się katalog problemów: rosnący deficyt budżetowy, sytuacja w ochronie zdrowia czy – jak wskazywał – kontrowersje wokół decyzji międzynarodowych. To próba przeniesienia ciężaru debaty z bieżących sporów politycznych na ocenę skuteczności rządzenia.

radiomaryja.pl

drukuj