
Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku: wspomnienia Sybiraków podczas spotkania z udziałem leśników
W tym roku mijają 82 lata od pierwszej wywózki na Syberię. Ci, co przeżyli pobyt na nieludzkiej ziemi, wspominają ten czas jako gehennę. O swoich przeżyciach opowiadali w trakcie spotkania z udziałem leśników w Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku.
Sybir – miejsce cierpienia i walki o przetrwanie. Miejsce, o którym nie sposób zapomnieć. Pani Barbara w momencie zesłania na nieludzką ziemię miała niecałe trzy lata.
– Byłam wywieziona z mamą, z babcią, z ciocią, bo dwaj stryjkowie i ojciec byli w lesie. Dziadek był wójtem i później ukrywał się, bo w 1939 roku rozebrali jego majątek. Od razu zabrali w 1939 roku, jak tylko przyszli Sowieci na Augustowszczyznę – podkreśla Barbara Justyna Czartoszewska.
W tym roku minęły 82 lata od pierwszej z czterech masowych deportacji Polaków na Sybir. Przeprowadziło ją NKWD – mówi dyrektor muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, Wojciech Śleszyński.
– Ta pierwsza deportacja była olbrzymim szokiem, olbrzymim zaskoczeniem dla wszystkich obywateli ziem wschodnich II RP – dla tych, którzy zostali wywiezieni, ale także dla tych, którzy pozostali. Po raz pierwszy na ziemiach polskich władze sowieckie zastosowały ten rodzaj represji, represji o charakterze masowym – zaznacza Wojciech Śleszyński.
10 lutego #Pamiętamy! pic.twitter.com/FmMvSsyYE8
— Muzeum Pamięci Sybiru (@Muzeum_Weglowa) February 10, 2022
Pierwsza deportacja – jak podają historycy – objęła około 140 tys. osób. Były to rodziny wojskowych, urzędników, inteligencji, głównie kobiety i dzieci, ale także osadnicy i wojskowi – akcentuje Andrzej Bieluczyk ze Stowarzyszenia Grupa Wschód.
– Ci ludzie jechali na poniewierkę, tracili wszystko, wielu, wielu nie wróciło – przypomina Andrzej Bieluczyk.
Zmarli z zimna, wycieńczenia, złych warunków sanitarnych. Tak było w przypadku stryja Pana Anatola, który na Syberię został wywieziony wraz z żoną i czwórką dzieci. Najmłodsze miało dwa lata.
– Po dwóch latach pobytu na Syberii stryj zachorował na tyfus i nie dało się go uratować. Rodzina się uchowała, jakoś się uchowała – wspomina Anatol Ochryciuk.
Polacy na Syberii musieli się zmierzyć z nieludzkimi warunkami. Brakowało wszystkiego, jedzenia było jak na lekarstwo – mówi pan Paweł, który trafił tam razem z ojcem, matką i rodzeństwem. Jego najmłodsza siostra miała wtedy 9 miesięcy.
– Dla pracującego w dzień był kilogram chleba, a dla członków rodziny było po 20 dag. I więcej nic, żadnych produktów nie mieli – podkreśla Paweł Szpakowicz.
Represjom poddawani byli także duchowni, których uważano za zagrożenie dla państwa sowieckiego – zwraca uwagę ks. Aleksander Dobroński.
– Robiono wszystko, żeby się ich pozbyć, więc oni też przeszli te kaźnie i wywózki. Wielu z nich zostało tam, na tej nieludzkiej ziemi – wskazuje ks. Aleksander Dobroński.
Wśród tych, którzy przeżyli poniewierkę, byli także leśnicy – mówi dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, Andrzej Nowak.
– Naszym obowiązkiem jest dbać o ten patriotyzm, pamiętać o tych ludziach, którzy budowali tę Polskę, przypłacili życie, często łożyli największą ofiarę na ołtarzu Ojczyzny. Musimy się od nich uczyć, pamiętać i musimy to pielęgnować – zaznacza Andrzej Nowak.
Jak podają historycy, w czterech masowych deportacjach na Syberię wywieziono ok. 320 tysięcy Polaków.
TV Trwam News


