Muzealia czekają na powrót

W czasie II wojny światowej Polska poniosła ogromne straty w ludziach, a
także materialne. O ile jednak mimo upływu czasu pamięć o ludziach trwa, o tyle
obraz zniszczeń materialnych powoli zanika. Nie wolno jednak wymazać z pamięci
utraconych dóbr kultury, gdyż chodzi tu o nieodwracalną stratę świadectw
dziejowej tradycji oraz wyznaczników odrębności i tożsamości narodowej.

Dlatego też mimo znacznego upływu czasu od zakończenia ostatniej wojny
poszkodowane państwa europejskie nadal poszukują utraconych dzieł sztuki i wiele
czynią, by je odzyskać. Należy do nich także Polska, której dziedzictwo było
traktowane w czasie wojny inaczej niż zabytki i zbiory sztuki we Francji i
Belgii. Tam starano się wcielać w życie zasady prawa wojennego, a grabież objęła
jedynie kolekcje prywatne, przede wszystkim żydowskie, oraz na przykład zbiory
Biblioteki Polskiej w Paryżu.
W Polsce natomiast dopuszczono się planowego niszczenia całych zespołów
miejskich i grabieży muzeów, a nieliczne objawy pewnego szacunku dla dziedzictwa
wynikały wyłącznie z uznania danych zabytków za niemieckie. Tak było na przykład
w Krakowie, który w znacznej mierze ocalał, gdyż uważano go za "wahr deutsche
Stadt", chociaż nie obroniło to miejscowych zbiorów przed wywozem
najcenniejszych dzieł sztuki. Skuteczność tej grabieży wynikała między innymi z
tego, że w okupowanej Polsce wprowadzono najpełniej rozwinięte "podstawy prawne"
określające jej zasady i organizację, a rozpoznanie obiektów interesujących
przyszłego agresora było przygotowane już przed wybuchem wojny w Osteuropa
Institut we Wrocławiu oraz przez organizację Das Ahnenerbe.
Pierwsze przepisy dotyczące kontroli majątku wydały niemieckie władze wojskowe
jeszcze przed zakończeniem kampanii wrześniowej. Było to 14 września 1939 roku w
Poznaniu, a pierwszym zarządzeniem wprowadzającym konfiskaty było rozporządzenie
w sprawie zajęcia majątku polskiego na Pomorzu z 27 września 1939 roku. Dalsze,
znacznie bardziej szczegółowe przepisy wprowadzono po dokonaniu podziału
zajętych ziem polskich na tak zwane wcielone ziemie wschodnie, czyli zachodnie
terytorium Polski, które od tego dnia stanowić miały integralną część Rzeszy,
oraz pozostałe ziemie określane jako Generalne Gubernatorstwo.

"Wcielone ziemie wschodnie"

Na ziemiach wcielonych do Rzeszy wydano dwa rozporządzenia, z których jedno
dotyczyło zajęcia majątku państwa polskiego, a drugie traktowania własności jego
"byłych obywateli". Pierwszym z tych aktów zajęty został praktycznie cały
majątek ruchomy i nieruchomy należący do państwa polskiego. Na wszystkich
osobach dysponujących tym majątkiem ciążył obowiązek zgłoszenia go w ciągu
miesiąca odpowiednim władzom, a za zaniechanie tego lub ukrywanie przewidziane
były surowe kary z karą śmierci włącznie. Drugim rozporządzeniem objęty został
majątek tych mieszkańców, którzy nie nabyli obywatelstwa niemieckiego, przy czym
do kategorii tej zaliczono także mieszkańców polskiego pochodzenia
zamieszkujących w Wolnym Mieście Gdańsku. Majątek wszystkich tych osób podlegał
w praktyce konfiskacie, a wolne od zajęcia pozostawały tylko rzeczy ruchome
niezbędne do osobistego użytku oraz pieniądze i depozyty bankowe do łącznej
wartości 1000 marek. Również w przypadku tego rozporządzenia nieprzestrzeganie
przedstawionych przepisów zagrożone było surowymi karami. Należy wreszcie dodać,
że grabież majątku została dobrze zorganizowana. Już jesienią 1939 roku
utworzono Główny Urząd Powierniczy dla Wschodu, którego zadaniem było zajmowanie
majątków na podstawie wyżej przedstawionych przepisów, a następnie
administrowanie nimi aż do chwili przejęcia ich przez nowego niemieckiego
właściciela. Pewne uprawnienia w tym zakresie posiadały jeszcze inne urzędy, na
przykład urząd Komisarza Rzeszy dla Umocnienia Niemczyzny. Największa
odpowiedzialność i zakres zadań spoczywały jednak na Głównym Urzędzie
Powierniczym. Całość skonfiskowanych dóbr kultury przekazywano w zarząd
komisaryczny specjalnie powołanego w ramach urzędu Generalnego Powiernika do
Zabezpieczenia Niemieckiego Mienia Kulturalnego na Przyłączonych Terenach
Wschodnich. W wyniku jego decyzji dzieła sztuki uznane za wartościowe z
niemieckiego punktu widzenia zasilały zbiory odpowiednich instytucji muzealnych
i innych na terenie Niemiec, pozostałe podlegały sprzedaży.
Trzeba w końcu wyjaśnić, że mając tak szerokie uprawnienia i sprawną
organizację, Główny Urząd Powierniczy był organizacją niezwykle skuteczną. Jak
wynika z oficjalnego sprawozdania, tylko do początku 1941 roku "znaleziono dobra
kultury w: 74 pałacach, 96 dworach ziemskich i w dużej ilości mieszkań
prywatnych. Ogólna liczba skontrolowanych dworów, pałaców i mieszkań prywatnych
wynosi 500". Czasami konfiskaty przekroczyły możliwości prawidłowego
magazynowania zdobyczy. W sprawozdaniu z 27 lutego 1941 roku pisano na ten temat
o Poznaniu: "W pomieszczeniach dawnego kościoła nagromadzono bez wyboru około 2
do 3 mln książek. Książki te zostały ułożone na stertę liczącą około 50 m
długości, 6 m szerokości i do 4 m wysokości. Drugi taki stos znajduje się w
nieco niższych kondygnacjach kościoła. (…) Jak słychać, gromadzenie większej
ilości książek ma być przez policję budowlaną zakazane, gdyż na skutek dalszego
gromadzenia skonfiskowanej masy książek nastąpiło przeciążenie sufitu i
sklepienia".

Generalne Gubernatorstwo

Organizacja grabieży majątku państwowego w Generalnym Gubernatorstwie opierała
się na zasadach podobnych jak omówione. Znacznie więcej uwagi poświęcono
natomiast konfiskacie dzieł sztuki i innych dóbr kultury nienależących do
państwa. Za usiłowanie ukrywania, zbywania lub wywożenia dzieł sztuki oraz za
nieudzielenie informacji groziła kara więzienia.
Specjalny pełnomocnik dla sporządzenia spisu i zabezpieczenia dzieł sztuki i
zabytków kultury, ustanowiony przez generalnego gubernatora Hansa Franka, na
mocy specjalnych uprawnień mógł działać równie sprawnie i skutecznie jak
wspomniany już jego odpowiednik w Wielkopolsce. Jak podał w opublikowanym w 1940
roku we Wrocławiu katalogu dzieł sztuki "zabezpieczonych" w Generalnej Guberni,
zadanie swoje wykonał w ciągu 6 miesięcy, zajmując "całość posiadania" dóbr
kultury z jednym, jak przyznał, wyjątkiem: zespołu arrasów wawelskich, które
zdążono wywieźć za granicę. W samym katalogu ujęto tylko wybór skonfiskowanych
dzieł sztuki o największej wartości. Obejmuje on 511 różnego rodzaju dzieł,
uwzględniając "sztukę niemiecką i wszystko, co miało jakąś rangę w zakresie
sztuki ogólnoeuropejskiej". Były to, m.in.: 64 obrazy holenderskie i flamandzkie
(m.in. Rembrandt, Rubens i van Dyck), 34 niemieckie (w tym Cranach i Dürer), 46
włoskich (m.in. Leonardo da Vinci, Rafael, Guardi i Canaletto) oraz 15
francuskich i hiszpańskich (m.in. Boucher, Fragonard, Watteau i Ribera).
Następnie znalazło tam swoje miejsce 26 średniowiecznych miniatur, 23 rzeźby, 34
meble, 39 wyrobów złotniczych, 46 sztuk porcelany, 73 tkaniny, 26 okazów broni i
inne wyroby rzemiosła artystycznego. Katalog wskazuje dokładnie pochodzenie
wszystkich obiektów, a zatem czytamy, że obrabowano zarówno Muzea Narodowe w
Krakowie i Warszawie oraz znane pałace, na przykład w Wilanowie, Łańcucie czy
Jabłonnie, jak też małe kościoły, na przykład w Stopnicy i Wieliczce.

Liczenie strat

Opisana działalność okupanta była obserwowana przez polskie podziemie. Już w
listopadzie 1939 roku powstał pierwszy zespół, który zajął się wstępną
rejestracją strat poniesionych w toku kampanii wrześniowej i pierwszego okresu
okupacji. Po utworzeniu Delegatury Rządu RP na Kraj zespół stał się częścią
składową Departamentu Likwidacji Skutków Wojny, a główną rolę w jego pracach
zaczął odgrywać Stanisław Lorentz. Na podstawie dokonanych na bieżąco ustaleń
opracowywano zbiorcze dane liczbowe i opisowe w formie referatów, wśród których
już na przełomie marca i kwietnia 1940 roku gotowe było pierwsze "Zestawienie
strat wojennych poniesionych przez Polskę w czasie działań wojennych i
pierwszego roku okupacji (dział strat kultury)". Potem ukończono referaty
szczegółowe, na przykład referat nr 24 "Losy bibliotek polskich podczas wojny i
okupacji", nr 25 "Straty w muzeach i zbiorach sztuki", nr 26 "Zniszczenia
wojenne w budowlach zabytkowych na ziemiach polskich" i nr 27 "Archiwa państwowe
i prywatne podczas okupacji". Wraz z szeregiem innych referatów materiały te
zostały przekazane kanałami przerzutowymi do Biura Rewindykacji Strat
Kulturalnych Ministerstwa Prac Kongresowych w Londynie, gdzie zostały
odpowiednio opracowane i opublikowane. Już w 1943 roku ukazał się pierwszy w
okresie tej wojny katalog strat, zredagowany przez Karola Estreichera, pt.
"Straty kulturowe Polski. Wykaz polskich strat kulturowych w okresie okupacji
niemieckiej 1939-1943". Dwa lata później opublikowano syntetyczne ujęcie
polityki okupanta w zakresie kultury, które było zatytułowane stosownie do
sytuacji:
"Kultura nazistowska w Polsce przez kilku autorów z konieczności czasowo
anonimowych". Z powodu warunków działalności w podziemiu wspomniane prace nie
mogły być prowadzone na całym obszarze kraju. Stąd też dane zawarte zarówno w
tych publikacjach, jak i w zachowanych do nich materiałach źródłowych mogły
jedynie częściowo odzwierciedlać rzeczywisty stan rzeczy. Również prace nad
inwentaryzacją strat prowadzone po wojnie nie mogły dać lepszego rezultatu, gdyż
grabież dokonywana była na ogół bez jakiejkolwiek dokumentacji, zwykle bez
świadków, nie mówiąc już o sporządzaniu protokołów czy wydawaniu pokwitowań.
Ustalenia strat nie ułatwia też brak dokumentacji przedwojennych zbiorów
polskich, w tym szczególnie prywatnych, które nie posiadały na ogół inwentarzy.

Bezpośrednio po zakończeniu wojny ośrodkiem rejestracji szkód w dziedzictwie
kulturowym było Biuro Rewindykacji i Odszkodowań utworzone w strukturze
Ministerstwa Kultury i Sztuki. Informacje o stratach uzyskiwano za pośrednictwem
specjalnych kwestionariuszy wypełnianych przez poszkodowane osoby i instytucje
oraz drogą tak zwanego wywiadu rewindykacyjnego i zgłoszeń posiadanego mienia
pochodzącego z grabieży, które Niemcy składali w zachodnich strefach
okupacyjnych na podstawie specjalnych przepisów alianckiego prawa
restytucyjnego. Wszystkie one posłużyły do opracowania katalogów strat, ale nie
dały podstaw dla pełnego ich obliczenia bądź oszacowania. Próbując oszacować ich
łączną wielkość, na przykład w dziedzinie architektury, zdecydowano się nie
wyceniać elementu ściśle "kulturowego" czy artystycznego jako niewymiernego, a
obliczenia ograniczyć tylko do wartości odtworzeniowej "dawnej postaci wizualnej
zabytków". Przy obiektach ruchomych przyjęto natomiast cenę średnią za obiekt
należący do danej grupy zabytków. Uzyskane tą metodą wyliczenia dla architektury
dały kwotę około 4 mld zł, a dla muzealiów około 0,5 mld zł, w obydwu
przypadkach według wartości złotego z 1939 roku. Oceniając te szacunki, przyjąć
trzeba, że mogą one wskazywać jedynie minimalną wysokość strat, gdyż nie było
możliwości uzyskania pełniejszych danych o utraconych kolekcjach.

60 tys. zgłoszeń

Sytuacja się nie zmieniła, kiedy prace dokumentacyjne nad stratami wojennymi
polskiego dziedzictwa kulturalnego wznowiono po zmianach politycznych przełomu
1989-1990 roku. Rozpoczęto je w biurze ustanowionego w 1990 roku pełnomocnika
rządu do spraw Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za Granicą, a obecnie
kontynuowane są w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Aktualny
katalog strat dzieł sztuki obejmuje ponad 60 tys. zgłoszeń, przy czym nie we
wszystkich przypadkach zawierają one wystarczające dane identyfikacyjne
zgłoszonego dzieła. Bezpośrednie działania w celu odzyskania zabytków, które
zidentyfikowano za granicą, prowadzi przede wszystkim Ministerstwo Spraw
Zagranicznych. Jest to kontynuacja działalności restytucyjnej prowadzonej przez
Polskę bezpośrednio po wojnie, kiedy odzyskano pewną ilość dzieł sztuki
znalezionych przede wszystkim w Niemczech i w Austrii. Obecnie są one znajdywane
w różnych częściach świata, nie tylko w Europie, ale często w USA i Kanadzie, a
także w Australii i Ameryce Południowej. Wśród odzyskanych obrazów warto
wspomnieć między innymi płótna Jacoba van Walscapelle’a (1665-1718), Adriaena
Brouwera (1605-1638), Georga Pencza (1500-1550) oraz rzeźbę Giovanniego Marii
Padowano (ok. 1493 – po 1574), wszystkie zrabowane z Muzeum Narodowego w
Warszawie i rewindykowane ze Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii. Do
Krakowa powróciły natomiast, między innymi, obraz z II połowy XV w. "Madonna z
Dzieciątkiem", perska makata jedwabna z XVI w. oraz średniowieczne księgi
sądowe. Dla zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie odzyskano zaś dwie
płaskorzeźbione kwatery ("Niesienie Krzyża" i "Ukrzyżowanie") z ołtarza we
Wkryujściu z początku XVI w., wywiezione przez Armię Czerwoną z terenu Pomorza
Zachodniego, oraz niezwykle cenny zbiór zabytków archeologicznych, wywiezionych
pod koniec wojny do Niemiec. Poznańskie Archiwum Archidiecezjalne odzyskało
kopiariusz wikariuszy przy katedrze poznańskiej zwany Jura Vicariorum z XV-XVII
wieku, a wrocławska Biblioteka Uniwersytecka szereg bezcennych rękopisów
średniowiecznych. Pełna informacja na temat wszystkich odzyskanych dzieł
znajduje się na stronie internetowej www.msz.gov.pl (polityka
zagraniczna/rewindykacja dóbr kultury).
Należy podkreślić, że mimo różnych trudności Polska nie przestaje poszukiwać
dzieł sztuki zagrabionych w Polsce w czasie wojny, a wszelkie informacje o
takich dziełach zidentyfikowanych za granicą prosimy przesyłać do MSZ.
 

Prof. Wojciech Kowalski

Autor jest pełnomocnikiem ministra spraw zagranicznych ds. rewindykacji dóbr
kultury.

drukuj