fot. PAP

MSZ wzywa polskich misjonarzy z RŚA do ewakuacji

Rebelianci z Seleki w Republice Środkowoafrykańskiej zaatakowali misję, w której przebywają polscy misjonarze. Polskie MSZ wzywa ich do ewakuacji.

Walki w Republice Środkowoafrykańskiej wybuchły z nową siłą po wycofaniu się w ubiegłym miesiącu muzułmańskich rebeliantów z koalicji Seleka ze stolicy kraju Bangi. Rebelianci zaatakowali, m.in. misję w miejscowości Ngaoundaye.

Jak poinformował kapucyn o. Benedykt Pączka, część misjonarzy schroniła się w centrum edukacyjnym misji. Słychać odgłosy strzelaniny; w tym odgłosy z broni ciężkiej. Misjonarze i misjonarki są pozbawieni pomocy, ale nie chcą zostawić swoich podopiecznych, m.in. sierot i niewidomych.

Ks. Mieczysław Pająk, misjonarz w Bagandou potwierdza informacje o mocnym nadwyrężeniu misji kapucyńskich.

– Te misje zostały prawie zdewastowane. Rebelianci Seleka wracają do swojego kraju, ale łupią po drodze, co się da. Nie jest też prawdą, że zabrali samochody. Podstawowe rzeczy, jakie mogli zabrać napakowali właśnie w samochody. Inna informacja, która do nas doszła, że niektórzy wracają na piechotę i ci są znowu bardzo groźni, ponieważ taka wędrówka może  potrwać nawet kilka dni i wtedy misjonarze będą zmuszeni pozostać gdzieś w dżungli, chowając się przed rebeliantami – powiedział ks. Mieczysław Pająk.

Z informacji podanych przez policję wynika, że co najmniej 75 osób zginęło w ciągu ostatnich 24 godzin w Republice Środkowoafrykańskiej. Wbrew medialnym doniesieniom, w tym kraju nie toczy się wojna religijna muzułmanów z chrześcijanami. Jest to wojna spowodowana działaniami militarno-policyjnymi.

MSZ zaoferowało polskim misjonarzom ewakuację z Republiki Środkowoafrykańskiej, jednak misjonarze chcą tam zostać. W środę możliwe są decyzje ws. ewentualnej ewakuacji sióstr zakonnych i wolontariuszy świeckich.

Rebelianci z Seleki, będącej luźnym sojuszem przeważnie muzułmańskich milicji, doprowadzili w marcu 2013 r. do obalenia rządu, a ich przywódca obwołał się prezydentem. Jednak w ubiegłym miesiącu po fali krytyki w kraju i ze strony społeczności międzynarodowej, która zarzucała mu, że nie zdołał zapobiec pladze aktów przemocy oraz chaosowi, który narastał w kraju, został zmuszony do ustąpienia z obejmowanej funkcji.

Przybycie wojsk francuskich i sił pokojowych z krajów afrykańskich nie doprowadziło dotychczas do poprawy sytuacji.

RIRM

drukuj