MSZ apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu i odradza wszelkie podróże do tego państwa
O natychmiastowe opuszczenie Iranu zaapelowało do Polaków Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Resort odradza też wszelkie podróże do tego państwa i zaznacza, że sytuacja wewnętrzna w Iranie jest niestabilna.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podróże do tego państwa. Zarejestruj się w systemie https://odyseusz.msz.gov.pl – to realnie zwiększa bezpieczeństwo i ułatwia szybkie przekazanie ważnych informacji” – czytamy na X resortu dyplomacji.
MSZ zaznacza, że Odyseusz to podstawowy kanał kontaktu placówek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych.
Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, w piątek miał telewizyjne wystąpienie poświęcone trwającym w Iranie masowym protestom. Wezwał w nim też prezydenta USA, Donalda Trumpa, by skupił się na problemach wewnętrznych Stanów Zjednoczonych.
W ubiegłym tygodniu D. Trump powiedział, że USA „bardzo uważnie” obserwują sytuację w Iranie, ostrzegając, że jeśli dojdzie do „zabijania ludzi, tak jak miało to miejsce wcześniej”, Stany Zjednoczone uderzą „bardzo mocno”. Prezydent nawiązał tym samym do możliwego powtórzenia ataków, które USA przeprowadziły w czerwcu razem z Izraelem.
Podczas przemówienia Ali Chamenei dodał, że rząd „nie ustąpi” wobec osób, które wyszły na ulice, by protestować przeciwko władzom i rekordowej inflacji.
Protesty wybuchły 28 grudnia po gwałtownym spadku wartości riala i w związku z ogólnie pogarszającą się sytuacją gospodarczą w kraju. Policja m.in. otwierała ogień i używała gazu łzawiącego, by rozproszyć manifestantów. Według agencji Reutera wielu manifestantów sprzeciwia się również wsparciu, jakiego Iran udziela bojownikom na Bliskim Wschodzie.
W środę Reza Pahlawi – długoletni wygnaniec i syn ostatniego szacha Iranu – wezwał do zintensyfikowania ogólnokrajowych protestów, co spowodowało znaczne nasilenie niepokojów.
Następnego dnia cały Iran został odcięty od internetu. Organizacje monitorujące sytuację w kraju informowały o czasowych wyłączeniach sieci oraz blokowaniu komunikatorów i mediów społecznościowych, co – jak podkreślano – miało utrudnić koordynację demonstracji i przepływ informacji. Reuters podał, że blokowanie internetu trwało również w piątek.
Według raportu organizacji pozarządowej Iran Human Rights z siedzibą w Norwegii w ciągu 12 dni krwawych protestów liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 45, w tym ośmiorga dzieci, a liczba zatrzymanych przekroczyła 2000.
Komentując falę demonstracji, która – według Iran Human Rights – objęła około 110 miast w kraju, rzecznik UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Anouar El Anouni, powiedział w piątek, że przemoc wobec demonstrantów jest „nie do przyjęcia” i wezwał do przywrócenia dostępu do internetu.
PAP




