fot. x.com/CzSiekierski

Ministrowie rolnictwa Polski i Francji – Czesław Siekierski i Annie Genevard – ponowili wspólny sprzeciw wobec umowy na linii Unia Europejska-Mercosur

Czy rząd Donalda Tuska zablokuje umowy z krajami Mercosuru? Minister rolnictwa, Czesław Siekierski, chce ratować polskie rolnictwo dodatkowymi dopłatami. W środę minister rolnictwa po spotkaniu w środę w Paryżu ze swą francuską odpowiednik, Annie Genevard, podkreślił, że Polska nie akceptuje umowy UE z krajami bloku Mercosur w kształcie, w jakim została parafowana w grudniu 2024 roku. Ministrowie przekonywali, że są szanse na jej zmianę.

Przez pół roku polskiej prezydencji w UE rząd Donalda Tuska zapewniał, że nie poprze umowy Mercosur. Po sześciu miesiącach i zakończonych wyborach prezydenckich liberalno-lewicowa koalicja zmienia narrację. Minister rolnictwa, Czesław Siekierski, z jednej strony martwi się o los rolników, ale z drugiej strony przyznaje, iż za chwilę ruszy masowy eksport z żywności z Ameryki Południowej.

– Chcemy, aby nadmierny import stamtąd nie naruszył stabilności, żeby nie naruszył naszych rynków i interesów rolników w sensie konkurencyjności – powiedział minister Czesław Siekierski.

Szef resortu rolnictwa chce, by w części budzącej najwięcej obaw – części handlowej – znalazły się mechanizmy chroniące polskie i europejskie rynki rolne. Podkreślił, iż oczekuje też dodatkowych dopłat.

– Ta umowa musi być obudowana dodatkowymi wymogami, które by uczyniły ją przyjazną dla rolników – oznajmił minister rolnictwa.

Cała umowa w trakcje negocjacji była utajniona dla państw członkowskich.  Po zakończeniu negocjacji nie można jej zmienić, a ponadto dopłaty dla polskich rolników są nic nieznaczące w momencie napływu tańszych towarów – zaznaczyła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, Monika Przeworska.

– Żaden roztropnie patrzący na życie rolnik nie będzie takimi dopłatami zainteresowany. Przede wszystkim dlatego, że będą one tylko gaszeniem pożaru – mówiła Monika Przeworska.

Ostatnią deską ratunku jest stworzenie mniejszości blokującej z krajów członkowskich. W środę minister rolnictwa spotkał się ze swoją francuską odpowiednik, Annie Genevard.

Francuska minister podkreśliła, iż „stanowisko Francji jest znane” – sprzeciwia się ona projektowi porozumienia w tym kształcie, w jakim zostało ono parafowane.

„Uważamy, że to porozumienie jest złe dla rolników i nie ma „mocnych klauzul ochronnych, które pozwoliłyby zapobiec nierównowadze na rynku” – powiedziała francuska minister.

 „Nigdy nie jest za późno, by prowadzić walkę” – zapewniła, zapowiadając dalsze działania dyplomatyczne w celu zablokowania projektu.

Ostrzegła także, że gdyby po stronie Komisji Europejskiej pojawiła się „pokusa”, by przeprowadzić umowę „szybko i siłą”, to „znajdzie na swojej drodze” Francję i inne kraje.

 Według najnowszych danych KE najwięcej na wymianie handlowej z karami ameryki Południowej zyskają Niemcy. To nasz zachodni sąsiad będzie eksportować samochody i  wyroby chemiczne. Na wymianie  najbardziej stracą państwa rolnicze, w tym Polska. Jesteśmy unijnym liderem w produkcji drobiu, wołowiny czy etanolu. To wszystko może się załamać.

Poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa, przekonywał, że rząd oddał za bezcen silne gałęzie gospodarki.

– Premier Donald Tusk jest uzależniony od decyzji niemieckich, właśnie nie polskich, ale niestety niemieckich. Jako polskie państwo powinniśmy kierować się suwerennością i bezpieczeństwem polskiego państwa – podsumował pos. Krzysztof Mulawa.

Dzisiaj Komisja Europejska przekonuje, że kraje takie jak Brazylia czy Argentyna zaczną dostosowywać się do unijnych standardów produkcji żywności. Ta sama Komisja Europejska roku temu wydała raport DG Sante, w którym zaznaczała, że kraje Mercosur nie są w stanie dobić do jakości europejskiej przez wiele lat – mowa tu m.in. o nagminnie stosowanych w mięsie hormonach wzrostu i nadmiernym stosowaniu GMO.

TV Trwam News/PAP

drukuj