fot. PAP/Marcin Obara

Ministerstwa Rozwoju i Finansów chcą wprowadzić ulgę na robotyzację

Więcej robotów w produkcji przemysłowej oraz zwiększenie wydajności produkcji i obniżenie jej kosztów – takie mają być efekty ulgi na robotyzację, nad którą pracują wspólnie resorty rozwoju i finansów. Rozwiązanie ma wejść w życie od nowego roku.

Nowa ulga przewiduje, że przedsiębiorcy będą mogli dodatkowo odliczyć 50 proc. kosztów poniesionych na inwestycje na robotyzację, niezależnie od wielkości i rodzaju branży. Ulga obejmie zarówno podatników PIT, jak i CIT.

Odliczenie będzie mogło objąć także leasing oraz szkolenia dla pracowników obsługujących roboty.

Automatyzacja produkcji nie ma za zadanie wyprzeć z rynku pracy ludzi, ale dostarczyć bardziej profesjonalne, lepiej opłacalne miejsca pracy – zaznaczyła wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

– Chcielibyśmy, aby ta ulga weszła w życie od 1 stycznia przyszłego roku. To oznacza duże tempo pracy na poziomie rządowym i sejmowym. Wierzę, że jest to na tyle dobre rozwiązanie, że nie będzie budziło wątpliwości pośród parlamentarzystów i zyska jednoznacznie poparcie w parlamencie. Staramy się tworzyć warunki proinwestycyjne. Jest to jeden z elementów dziś niezbędnych. Ulga na robotyzację i zwiększony poziom automatyzacji, robotyzacji polskiej gospodarki jest warunkiem sine qua non rozwojowym – powiedziała wicepremier Jadwiga Emilewicz.

Ulga na robotyzację pozwoli odliczyć dodatkowe 50 proc. kosztów kwalifikowanych. Kategorię tych kosztów opracowano wspólnie z branżami i rynkiem. Według założeń, wykorzystanie ulgi realnie pokryje przez państwo 10 proc. wydatków polskich przedsiębiorców na roboty.

Odpowiedni projekt ustawy ma trafić do Sejmu jesienią.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj