Min. Tchórzewski: energetyka płaci za węgiel 30 proc. mniej, niż gdyby nie było PGG

Dzięki zaangażowaniu w stworzenie Polskiej Grupy Górniczej (PGG) polska energetyka płaci obecnie za węgiel ok. 30 proc. mniej, niż musiałaby płacić za drożejący na międzynarodowym rynku surowiec gdyby nie było PGG – ocenił we wtorek minister energii Krzysztof Tchórzewski.

„Ci, którzy pomogli finansowano w ratowaniu górnictwa i powstaniu PGG, zrobili na tym dobry interes w takim aspekcie, że w 2016 r. podpisali długoterminowe kontrakty na sprzedaż węgla i te ceny (międzynarodowe – PAP) się na nich specjalnie nie odbijają” – powiedział szef resortu energii podczas jednego z paneli 28. Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Zdaniem Tchórzewskiego, m.in. dzięki temu krajowi producenci energii mogą oferować odbiorcom prąd tańszy niż wynikałoby to z obecnych międzynarodowych cen węgla, a jednocześnie zapewnić sobie rentowność. Minister ocenił, że w minionych trzech latach, dzięki niewypłacaniu dywidendy, spółki nadzorowane przez resort energii skumulowały ok. 20-21 mld zł kapitału, który mogą przeznaczyć na inwestycje, również z możliwością pozyskania dalszego finansowania.

„Te pieniądze są i będą wydawane na podniesienie wartości tych przedsiębiorstw; stąd one mogą inwestować, dzięki temu widać, ile mogą mieć pieniędzy na inwestycje. Energetyka staje się dużym polem inwestycyjnym” – mówił minister wskazując m.in. na potrzebę inwestycji w sieci wysokich napięć czy tzw. inteligentne sieci energetyczne.

Odnosząc się do prognoz przewidujących wzrost cen energii Tchórzewski przypomniał, że resort energii przygotowuje obecnie przepisy wprowadzające 100-procentowe obligi giełdowe dotyczące sprzedaży energii. Jak mówił, energetyka w większości ustaliła też warunki bezpośrednich kontraktów z odbiorcami na przyszły rok.

„Kontraktowanie na energię elektryczną na przyszły rok jest już prawie zamknięte” – powiedział szef resortu energii.

Minister Tchórzewski przytoczył statystyki, według których w 2015 r. jedna polska płaca minimalna wystarczała na opłacanie rachunków za prąd przez 12 miesięcy, zaś obecnie (dane do lipca) – przez 14 miesięcy. Za jedną średnią krajową płacę można obecnie opłacać rachunki przez 30 miesięcy, podczas gdy w 2015 r. – przez 27 miesięcy.

Według ministra, porównując ceny energii z lipca br. z tymi sprzed roku widać, że w niektórych państwach cena energii wzrosła – jak mówił – „znacząco więcej niż w Polsce, bo w Polsce prawie w ogóle”. Dodał, że średni udział kosztów energii w kosztach ogółem w polskim przemyśle przetwórczym jest poniżej 5 proc., a w niektórych dziedzinach jest to ok. 2-3 proc.

„W najgorszych przypadkach nie przekracza to nigdzie 10 proc.” – powiedział min. Tchórzewski.

Jego zdaniem rosnące ceny energii dotykają przede wszystkich tych odbiorców przemysłowych, którzy muszą dokupować energię powyżej zawartych kontraktów, co – jak ocenił Tchórzewski – wiąże się z ich rozwojem. „Oni dokupują tę energię drożej, ale to jest energia dokupiona na dodatkową produkcję, dodatkowe zyski i dochody” – podkreślił minister, uznając to za efekt rozwoju gospodarczego.

Krzysztof Tchórzewski zadeklarował, że kształtując politykę energetyczną rząd kieruje się przede wszystkim bezpieczeństwem energetycznym i zrównoważonym rozwojem kraju. „Po trzecie, jest dla nas ważne, żeby spółki energetyczne funkcjonowały dobrze, a z drugiej strony, żeby cena energii była znośna dla obywatela i dla przedsiębiorcy” – podkreślił minister.

Zaznaczył, że planując w energetyce należy „wybiegać poza kadencje polityczne”. Jak mówił, od decyzji o budowie elektrowni do faktycznego przystąpienia do realizacji mijają ok. trzy lata, co wiąże się m.in. z uwarunkowaniami środowiskowymi.

Minister Tchórzewski przypomniał, że ostatnią nową elektrownią węglową w Polsce będzie Ostrołęka. Polemizował z opiniami ekspertów, uważających ten projekt za błąd, wskazując m.in., iż bez tej elektrowni mogłyby powstać kłopoty w synchronizacji systemów energetycznych Polski i krajów nadbałtyckich. Minister podkreślił, że plan, którego częścią jest Elektrownia Ostrołęka, wiąże się też z uzgodnioną z KE ścieżką redukcji emisji CO2 i zmniejszania udziału węgla w miksie energetycznym do 2050 r.

PAP/RIRM

drukuj