fot. Tomasz Strąg

Min. Ł. Szumowski: Będziemy monitorować, czy dodatkowe środki trafią na podwyżki

Będziemy wspólnie ze stroną społeczną monitorować, czy dyrektorzy szpitali dodatkowe środki w związku ze wzrostem wyceny świadczeń przeznaczają na podwyżki dla tych grup, które najmniej zarabiają – zapowiedział w czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski.

W czwartek minister spotkał się w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” z przedstawicielami związków zawodowych zrzeszających fizjoterapeutów i pracowników laboratoriów diagnostycznych.

Po zakończeniu rozmów min. Szumowski zapowiedział, że wspólnie ze stroną społeczną będzie monitorować, czy dyrektorzy szpitali dodatkowe środki w związku ze wzrostem wyceny świadczeń przeznaczają na podwyżki dla najmniej zarabiających grup. Z kolei przedstawiciele związków poinformowali, że w piątek zdecydują, co dalej z protestem diagnostów i fizjoterapeutów.

Szef resortu zdrowia przekazał dziennikarzom, że w trakcie czwartkowego spotkania przedstawił efekty rozmów z dyrektorami Narodowego Funduszu Zdrowia oraz podał informacje o toczących się negocjacjach w zakładach z grupami zawodowymi techników radiologii, fizykoterapeutów i diagnostów.

„Przedstawiliśmy dziś także projekt, który zresztą jest publiczny, zmiany planu finansowego NFZ, w którym jest ewidentnie napisane, że wzrost wyceny rehabilitacji oraz uzdrowisk, i to w zakresie do 10 proc. – w związku z tym również psychiatria jest tam ujęta. (…) To w przeliczeniu rocznym jest mniej więcej około kwoty 250 mln zł, która trafia na świadczenia z zakresu rehabilitacji, czyli fizjoterapię i fizykoterapię” – wskazał min. Szumowski.

Jak dodał, resort wspiera postulaty dotyczące poprawy warunków pracy i płacy grup zawodowych, które najmniej zarabiają.

„Zobowiązaliśmy się też, że będziemy wspólnie ze stroną społeczną monitorować to i jeżeli będziemy mieć sygnał ze strony związkowej, że gdzieś są te założenia nierealizowane, to będziemy wspólnie to monitorować i tak naprawdę w danej jednostce to kontrolować wspólnie ze związkami, po to, żeby te pieniądze trafiały do ludzi, (…) w postaci wzrostu ryczałtów, czy od lipca wzrostu wyceny, niektórych świadczeń w tym rehabilitacji, fizjoterapii” – zapewnił Łukasz Szumowski.

Minister odniósł się do pytania o skalę zjawiska nierealizowania przez dyrektorów szpitali poprawy warunków pracy i płacy fizykoterapeutów.

„Jest cała grupa szpitali, która już w ostatnich miesiącach zrealizowała takie podwyżki, jest taka grupa, gdzie rozmowy trwają, i jest taka grupa, która faktycznie ani nie zrealizowała tego, ani nie przystąpiła do rozmów. To jest grupa mniejszościowa” – poinformował.

Min. Szumowski pytany, czy będzie dyscyplinować dyrektorów szpitali, odpowiedział: „Oczywiście tutaj możemy różnymi drogami starać się wpływać na dyrektorów, bo w uzasadnieniu zarządzenia prezesa NFZ jest wyraźnie powiedziane, że to też powinno pójść na wynagrodzenia, czy regulacje płacowe tych grup nieuregulowanych odrębnie”.

Z kolei przedstawiciele związków zapowiedzieli, że do piątku do godz. 10.00 komitet protestacyjny podejmie decyzję dotyczącą dalszego trwania protestu.

„Protest głodowy trwa nadal. Mamy spotkanie komitetu protestacyjnego, który podejmie decyzję, co robimy dalej. Dzisiaj czekamy na pisemne potwierdzenie pana ministra zdrowia na temat realnego wsparcia resortu, jeżeli chodzi o nasze rozmowy na podłożu lokalnym, z dyrektorami szpitali” – powiedział przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii Tomasz Dybek.

Podkreślił, że protestujący oczekują realnych zmian. Zaznaczył, że oczekiwania związków to 1,6 tys. zł brutto podwyżki.

„Możemy rozmawiać. Każdego fizjoterapeutę czy diagnostę satysfakcjonuje 500 zł do ręki. To może być krocząco. Jesteśmy skłonni do rozmów. Daliśmy przykład, że jesteśmy w stanie poświęcić miesiąc, dwa na rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, wskazywać szpitale i siadać do rozmów” – dodał Dybek.

Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych wspólnie z Krajowym Związkiem Zawodowym Pracowników Fizjoterapii 21 maja poinformował o rozpoczęciu protestu głodowego. Jest on prowadzony w warszawskim szpitalu dziecięcym przy ul. Żwirki i Wigury.

Wcześniej w ramach akcji „Maj bez fizjoterapeutów” fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a potem przystąpili do strajku włoskiego polegającego na skrupulatnym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii. W połowie maja, na wspólnej konferencji z diagnostami, poinformowali o akcji wysyłania pism do dyrektorów zatrudniających ich placówek, prosząc o podwyżkę wynagrodzeń, oraz występowania, m.in. do NFZ, z pytaniem, ile jest na to środków.

Działania te podjęto – jak wyjaśniano – w związku z wypowiedzią szefa MZ Łukasza Szumowskiego, który wskazał, że dyrektorzy szpitali dostali dodatkowe 680 mln zł w związku ze wzrostem wyceny świadczeń i mogą te środki przeznaczyć na podwyżki dla grup, które ich nie dostały, m.in. dla diagnostów i fizjoterapeutów.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski uważa, że żądanie 1,6 tys. zł podwyżki dla fizjoterapeutów w ciągu roku jest wygórowane. Jednocześnie, w ubiegłym tygodniu szef resortu zapowiedział wzrost kwoty bazowej, na której podstawie wyliczane są minimalne wynagrodzenia pracowników medycznych. Kwota ta ma wzrosnąć od lipca z 3,9 tys. zł do 4,2 tys. zł.

Min. Szumowski zapowiedział także wzrost finansowania rehabilitacji i uzdrowisk.

„Jeżeli popatrzymy na kwoty, które przechodzą w planie finansowym na rehabilitację, uzdrowiska i ambulatoryjną rehabilitację, 200 mln rocznie, to sami możecie państwo to przeliczyć – mamy pracujących ok. 31 tys. fizjoterapeutów” – dodał.

Wynagrodzenia minimalne pracowników medycznych określane są na podstawie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Zgodnie z jej przepisami wynagrodzenie minimalne obecnie wyliczane jest jako iloczyn kwoty bazowej (3,9 tys. zł brutto) i współczynnika pracy określonego odrębnie dla poszczególnych grup zawodowych. Dla fizjoterapeutów i pielęgniarek wskaźnik ten wynosi od 0,64 do 1,05 w zależności od wykształcenia i specjalizacji.

PAP/RIRM/TV Trwam News

drukuj