fot. PAP/EPA

Międzynarodowy port w Kaliningradzie ograniczy zasięg polskich terminali

Do 2020 roku w mieście Pionerski, w obwodzie kaliningradzkim, ma powstać międzynarodowy port morski. Będzie on mógł przyjmować statki dużych rozmiarów, co do tej pory było niemożliwe.

Najpierw zbudowany zostanie terminal dla statków pasażerskich, a następnie dla pasażersko–handlowych. Będzie on połączony z przystanią jachtową. Do tej pory Rosjanie korzystali z portów w Gdyni oraz  litewskiej Kłajpedzie.

To zła wiadomość dla Polski; port w Kaliningradzie oznacza ograniczenie zasięgu naszych państwowych terminali – zauważa europoseł PiS Marek Gróbarczyk, były minister gospodarki morskiej.

– Trzeba się wrócić do umowy Donalda Tuska z Władimirem Putinem ws. Cieśniny Pilawskiej i uruchomienia Elbląga. To przecież nie kto inny, tylko właśnie Donald Tusk zablokował przekop przez Mierzeję Wiślaną, całkowicie hamując i ograniczając możliwości rozwojowe nie tylko Elbląga, ale całej Polski wschodniej. Dzisiaj okazuje się, że ta umowa, którą zawarł Donald Tusk z Putinem, jest nic niewarta. To właśnie Putin jest beneficjentem całej tej sytuacji, budując własny port w Kaliningradzie i tworząc ogromną alternatywę do rozwoju obszarów tej części Europy – mówi polityk.

Jak mówi Marek Gróbarczyk, sytuacja pokazuje krótkowzroczną politykę morską rządu byłego premiera.

Teresa Kamińska, prezes pomorskiej specjalnej strefy ekonomicznej, zauważa, że port może zostać także wykorzystany do celów wojskowych. Budowa portu w obwodzie kaliningradzkim rozpocznie się w przyszłym roku i potrwa 5 lat.

Powstanie dwóch terminali ma kosztować około 900 milionów złotych – wynika z informacji przekazanych przez rząd Rosji.

RIRM

drukuj