Matka sługi Bożej Heleny Kmieć w TV Trwam: Poznajemy Helenkę dalej po jej śmierci przez świadectwa i przez to, co wielu ludziom czyni z nieba

Od strony jej życia na studiach czy w wolontariacie poznaliśmy Helenkę po jej śmierci i poznajemy ją dalej przez świadectwa ludzi i przez to, co wielu ludziom czyni z nieba. Mocnym doświadczeniem dla mnie była rozmowa z naszą znajomą, która tuż po śmierci Helenki powiedziała, że śmierć Helenki ją „obudziła”. Wróciła do życia sakramentalnego, do wiary – mówiła w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam Barbara Kmieć, matka sługi Bożej Heleny Kmieć. W studiu gościli także: ks. dr Paweł Wróbel SDS, postulator procesu beatyfikacyjnego Heleny Kmieć, ks. Dominik Truchan SDS, wicepostulator i duszpasterz Wolontariatu Misyjnego Salvator oraz Weronika Stącel, wolontariuszka Wolontariatu Misyjnego Salvator.

10 maja rozpoczął się proces beatyfikacyjny Heleny Kmieć, polskiej wolontariuszki zamordowanej podczas misji w Boliwii. W najbliższym czasie trybunał beatyfikacyjny przesłucha świadków jej życia i cnót.

– To jest bardzo ważne, dlatego że Helena nie zostawiła po sobie pism w rozumieniu teologicznym, jak książki czy jakieś listy z myślami teologicznymi. Zostało po niej niewiele takich pism, więc bardzo ważną rzeczą w tym procesie jest to, żeby pokazać jej historię, jej życie i praktykowanie przez nią cnoty właśnie przez zeznania świadków, bo większość świadków życia Heleny żyje (…) i będzie zeznawać. Helena miałaby dzisiaj zaledwie 33 lata – wyjaśnił ks. dr Paweł Wróbel SDS.

Drugi z goszczących w studiu kapłanów, ks. Dominik Truchan SDS, wskazał, że w swoim życiu Helena Kmieć postawiła sobie cel, który w istocie powinien przyświecać każdemu chrześcijaninowi. Celem tym jest świętość.

– Dążyła do tego poprzez życie sakramentalne, poprzez bliską relację z Chrystusem, ale też poprzez bardzo konkretne zaangażowanie w Kościele na wielu płaszczyznach. To formacja w Papieskich Dziełach Misyjnych Dzieci, to formacja w Ruchu Światło-Życie, ale później to także zaangażowanie w pielgrzymki, w Światowe Dni Młodzieży w Wolontariat Salvator, do którego dołączyła w 2011 r. i przez ostatnie pięć lat swojego życia posługiwała w nim, wyjeżdżając na różnego rodzaju misje: na Węgry, do Rumunii, do Zambii czy na swoją ostatnią misję w Boliwii. Mówimy o dziewczynie, która przeżyła swoje życie bardzo pięknie, bardzo porządnie, wykorzystując otrzymane talenty, dary od Pana Boga, w służbie Jemu i drugiemu człowiekowi – podkreślał wicepostulator procesu beatyfikacyjnego polskiej wolontariuszki.

Zdaniem Barbary Kmieć jej córka była osobą bardzo wrażliwą na drugiego człowieka.

– Miała to w sobie chyba już od maleńkości. Chciała, żeby innym było z nią dobrze. To się przejawiało i w drobiazgach, i w większych rzeczach – podkreśliła matka sługi Bożej.

Helena Kmieć została zamordowana 24 stycznia 2017 r. na misji w Boliwii, gdzie pomagała siostrom służebniczkom dębickim w prowadzeniu ochronki dla dzieci. Do placówki wtargnął niejaki Romualdo Mamio dos Santos, który kilka razy śmiertelnie ugodził nożem polską wolontariuszkę.

– Śmierć dziecka nigdy nie jest rzeczą, obok której można przejść czy jakoś o niej zapomnieć. To nie jest wspomnienie, to jest żywe i zawsze będzie. Z drugiej strony Pan Bóg dał nam siłę, żebyśmy z tym jakoś żyli, bo to nie jest proste. Byliśmy otoczeni modlitwą ogromnej ilości ludzi i dzięki temu jakoś udało nam się przeżyć ten czas, natomiast jeśli chodzi o owoce jej życia, to wielu rzeczy wcześniej nie wiedzieliśmy. (…) Od strony jej życia na studiach czy w wolontariacie poznaliśmy Helenkę po jej śmierci i poznajemy ją dalej przez świadectwa ludzi i przez to, co wielu ludziom czyni z nieba – zaznaczyła Barbara Kmieć.

Weronika Stącel, wolontariuszka Wolontariatu Misyjnego Salvator, przygotowująca się do rocznej misji na Filipinach, gdzie będzie prowadzić szkołę uliczną w slumsach, nie znała osobiście Heleny Kmieć, lecz przez świadectwo życia sługi Bożej, które przenika obecnie Wolontariat, ma ona wrażenie, jakby rzeczywiście ją znała.

– Moje bycie w Wolontariacie to nawiązywanie znajomości duchowej z Helenką – podkreśliła wolontariuszka.

Helena Kmieć swoim przykładem pokazuje, że świętość nie jest czymś odległym, ale da się ją osiągnąć, prowadząc normalne życie.

– To widzimy też w wolontariacie misyjnym, gdy przychodzą osoby zainspirowane przykładem życia Helenki – wskazał ks. Dominik Truchan SDS.

Helena Kmieć nie tylko inspiruje, ale także wyraźnie wspiera innych swoim wstawiennictwem u Boga. Świadectwa o tym pojawiały się już wkrótce po jej śmierci.

– Mocnym doświadczeniem dla mnie była rozmowa z naszą znajomą, która tuż po śmierci Helenki przyszła i powiedziała, że chce zmienić swoje życie, (…), że śmierć Helenki ją „obudziła”. Faktycznie wróciła do życia sakramentalnego, do wiary – i to nie tylko ona, ale cała jej rodzina. (…) Jedno z pierwszych świadectw było też od księdza, który kiedyś u nas był wikarym i który modlił się w pierwszy dzień pogrzebu Helenki w Trzebini o dar rodzicielstwa u kogoś ze swojej rodziny, gdzie długo starano się o nie bezskutecznie. W maju przyszedł do nas mail (pogrzeb Helenki był w lutym), gdzie okazało się, że dzieciątko już jest – poczęło się mniej więcej w tym czasie, kiedy była ta gorąca modlitwa za wstawiennictwem Helenki – mówiła matka kandydatki na ołtarze.

– Takich dzieciątek jest kilka, są (wśród nich – radiomaryja.pl) też Helenki – dodał ks. dr Paweł Wróbel SDS.

Choć Helena Kmieć została zamordowana podczas pełnienia posługi misyjnej, to jej proces beatyfikacyjny jest procesem wyznawcy, a nie męczennika. Powodem tego jest motyw, jakim kierował się jej zabójca. Sprawca zbrodni nie działał z pobudek niechęci do religii ofiary lub cnót wynikających z wyznawanej przez nią wiary, a ze względów rabunkowych.

– Może to jest znak od Pana Boga, że mamy pokazać jej piękne życie, a nie tragiczną śmierć – powiedział postulator jej procesu beatyfikacyjnego.

Zainteresowanie osobą Heleny Kmieć jest żywe nie tylko w Polsce. Decyzja o rozpoczęciu jej procesu beatyfikacyjnego – jak wskazał ks. Dominik Truchan SDS – odbiła się szerokim echem w mediach katolickich na całym świecie.

– Ona pokazuje, że warto chcieć. W jednej z pierwszych książek, w których były wywiady ze znajomymi Helenki, jedna z jej koleżanek powiedziała, że „mogłaby być świętą chcenia”. (…) Ona nas motywuje do dobrego zaangażowania. Myślę, że w jej historii życia każdy może odnaleźć coś dla siebie – podkreślił duszpasterz Wolontariatu Misyjnego Salvator.

Kapłan zwrócił uwagę, że cała niezwykłość Heleny Kmieć wynikała z jej głębokiej relacji z Bogiem. Duchowny zaznaczył, że niemal nieustannie była ona w stanie łaski uświęcającej. Nie inaczej było w momencie jej śmierci.

Oprócz Bożej łaski, w drodze do świętości Helenie Kmieć pomogła ciężka praca i samorozwój.

– Trzeba odkłamać obraz świętości. Bardzo często mamy obraz świętości z cukierkowatego obrazka czy figury ze średniowiecza. Nie chcemy w taki sposób przedstawiać Heleny, bo to by było zniekształcenie historii jej życia, zniekształcenie jej obrazu. Nie chcemy jej malować, dlatego w oficjalnych obrazkach biura postulacyjnego użyliśmy trzech naturalnych zdjęć – mówił ks. dr Paweł Wróbel SDS.

O rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego Heleny Kmieć w stosunkowo krótkim czasie po jej śmierci zadecydował ks. abp Marek Jędraszewski, do którego spływały prośby różnych osób z różnych środowisk o rozważenie takiej możliwości.

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl