Łódzkie: wznowiony przewód sądowy w procesie b. właścicielki schroniska w Wojtyszkach
Sąd Rejonowy w Sieradzu wznowił we wtorek przewód sądowy w procesie byłej właścicielki schroniska w Wojtyszkach oraz kobiety współoskarżonej o zarządzanie placówką. Za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami przebywającymi w ośrodku grozi im do 5 lat więzienia.
Proces w tej sprawie przed sieradzkim sądem toczy się od blisko trzech lat. To jedno z największych i najgłośniejszych postępowań karnych dotyczących przestępstw przeciwko zwierzętom.
Prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. oskarżyła właścicielkę schroniska w Wojtyszkach Annę S. oraz podstawioną do fikcyjnego zarządzania ośrodkiem Kingę Z. o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami. W okresie od listopada 2021 do lutego 2023 r., który obejmował akt oskarżenia, schronisko w Wojtyszkach miało być miejscem przetrzymywania psów w skrajnie niewłaściwych warunkach, bez odpowiedniej opieki weterynaryjnej, z niewystarczającą ilością karmy i wody, co prowadziło do ich wychudzenia, odwodnienia, chorób i cierpienia.
Wyrok w tej sprawie miał zapaść we wtorek. Sędzia Maciej Leśniowski zdecydował jednak o wznowieniu przewodu sądowego. Powodem – jak wyjaśnił – jest możliwość zakwalifikowania zarzucanych oskarżonym czynów jako ciągu przestępstw oraz konieczność przesłuchania specjalisty z Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej, który był obecny na miejscu podczas interwencji w schronisku w listopadzie 2021 r. W związku z tym sąd odroczył rozprawę do 3 września.
Prok. Sylwia Wróbel podkreśliła, że to bardzo skomplikowana sprawa zarówno na etapie śledztwa, jak i samego procesu sądowego.
– Wymaga ona ogromnego zaangażowania i głębokiej analizy. Przesłany do sądu akt oskarżenia ma blisko 100 tomów. Zgromadziliśmy ponad 1000 teczek psów, które zobrazowały ich stan od chwili przybycia do schroniska do ewakuacji w drodze interwencji. Każde zwierzę, które przebywało w schronisku w Wojtyszkach, zostało poddane szczegółowym oględzinom przy udziale specjalistów oraz biegłych z dziedziny weterynarii – tłumaczyła.
Dodała, że akt oskarżenia przedstawił schronisko w Wojtyszkach jako „swoiste przedsiębiorstwo, w którym zwierzęta pracowały dla oskarżonej właścicielki”.
– Proces pokazał niezwykle mroczne oblicze relacji człowieka ze zwierzęciem – zaznaczyła prokurator.
W trakcie procesu sąd wysłuchał m.in. zatrudnionych w schronisku, w tym lekarzy weterynarii i innych naocznych świadków traktowania w nim zwierząt, a także osoby, które chciały adoptować psy, lecz im to uniemożliwiano.
Prezes Fundacji Mondo Cane, Katarzyna Śliwa-Łobacz, powiedziała, że czeka na zakończenie sprawy i sprawiedliwy wyrok. W jej opinii to proces dotyczący systemowego znęcania się nad zwierzętami przez długi czas.
Schronisko w Wojtyszkach w powiecie sieradzkim przez lata było uznawane za jedno z największych i najbardziej kontrowersyjnych tego typu miejsc w Polsce. Prywatna placówka podpisywała umowy z gminami z całego kraju, zarabiając na odławianiu i przetrzymywaniu bezdomnych zwierząt. W szczytowym momencie przebywało tam jednocześnie nawet 4 tys. psów i kotów. Zwierzęta były stłoczone w boksach, a organizacje prozwierzęce od lat alarmowały o dramatycznych warunkach tam panujących i dużej śmiertelności.
– Wojtyszki to nie jest sprawa kilku ostatnich lat. Od 2004 r. schronisko funkcjonowało jako największe schronisko dla zwierząt w Europie. Tam od zawsze było systemowe znęcanie się nad zwierzętami, jednak mimo dziesiątek zawiadomień to była forteca nie do przejścia. Musiała trafić się dopiero niezłomna prokuratura, która przerwała tę gehennę – zaznaczyła.
Przełom nastąpił w marcu 2023 roku. Po akcji organizacji ratujących zwierzęta, policji i prokuratury wszystkie przebywające tam, skrajnie wyczerpane zwierzęta zostały ewakuowane i odebrane właścicielom.
– Zastaliśmy klasyczną mordownię. Bezwzględnie każdy z ok. 500 przebywających tam psów nadawał się do odbioru z uwagi na stan fizyczny, ale również psychiczny. Większość z nich nigdy nie opuściła swoich niewielkich boksów, były wystraszone, wychudzone, wiele z nich miało pogryzienia i otwarte rany. Każdy jeden był dowodem na czterech łapach na znęcanie się nad nim ze szczególnym okrucieństwem – podkreśliła Katarzyna Śliwa-Łobacz.
Dodała, iż prowadzona przez nią fundacja w ostatnich siedmiu latach przyczyniła się do zamknięcia 14 schronisk, które traktowały zwierzęta źle. Zwróciła uwagę, że coraz większe zainteresowanie opinii publicznej tego typu sprawami wpływa na samorządy, które zaczęły uważniej sprawdzać podmioty, z którymi podpisują umowy dotyczące opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
Schronisko w Wojtyszkach zostało przejęte i przekształcone w ośrodek ochrony i ratownictwa zwierząt.
PAP



