fot. PAP/Piotr Nowak

Litewska obrona przed dezinformacją

Specjalna struktura w ministerstwie obrony, system analityczny, współpraca władz, mediów i ochotników – tak Litwa broni się przed dezinformacją. Na razie tej wojny nie wygrywamy, ale sądzimy że możemy ją wygrać – mówi szef litewskiego MSZ Linas Linkeviczius.

Ministerstwo Obrony Narodowej Litwy, w którym dezinformacją zajmuje się specjalny Departament Komunikacji Strategicznej, nie ma wątpliwości, że za dezinformacją, głównie w internecie, stoi Rosja. Kraj ten ma jasno określone cele, które chce osiągnąć za pomocą dezinformacji i propagandy – mówi czołowy ekspert litewskiego MON, sierżant Tomas Czeponis.

Rosja używała broni informacyjnej już kilkaset lat temu i nigdy nie przestała – tłumaczy sierżant Tomas Czeponis.

„Bez przerwy istniały tam specjalne jednostki do walki informacyjnej, za cara, za komunizmu i po jego upadku. Tymczasem po zakończeniu zimnej wojny na Zachodzie analogiczne struktury polikwidowano” – wskazuje wojskowy. Jak dodaje, Zachód ze skali całego procederu zdał sobie sprawę ok. 10 lat temu i od tego czasu próbuje stworzyć środki obrony.

Sierżant Tomas Czeponis przypomina, że granica Litwy z Białorusią to granica między dwoma różnymi cywilizacyjnie obszarami, a wojny informacyjne toczą się właśnie w poprzek takich granicy.

„W tradycyjnej wojnie niszczy się sprzęt przeciwnika i eliminuje żołnierzy. W wyniku wojny informacyjnej też można eliminować żołnierzy – po prostu nie będą chcieli walczyć albo wręcz zmienią stronę. Widzieliśmy to na Ukrainie” – mówi ekspert. Można szkolić i wyposażać żołnierzy za wielkie pieniądze, dopóki nie są odporni na propagandę, nie można im do końca ufać – podkreśla.

Rosyjska dezinformacja wymierzona jest w Zachód, z którym Rosja nie może konkurować np. jakością życia. Ale jednocześnie chce umacniać wpływy. Dlatego w rosyjskie dezinformacji zawsze dominuje narracja negatywna, a złymi są UE, USA, NATO – tłumaczy sierżant Tomas Czeponis.

Jak dodaje, litewskie wojsko cały czas analizuje i szuka tematów, które mogą stać się celem rosyjskiej dezinformacji. Jednym z takich celów permanentnie są stosunki polsko-litewskie, innym – Holokaust.

Typowy przykład to równoczesne podanie przez wiele kanałów informacji o rzekomym zdewastowaniu żydowskiego cmentarza przez stacjonujących na Litwie niemieckich żołnierzy.

„Szybko wiedzieliśmy, że to bzdura i zaczęliśmy rozpowszechniać informacje o tym. Ale niektóre media, w tym także w USA i Izraelu, dały się na to złapać. Musieliśmy się z nimi kontaktować i przekonywać, że podają nieprawdę” – opowiada sierżant Tomas Czeponis.

Przy tej samej, antyzachodniej narracji w dezinformację wpleciono ostatnio wątki koronawirusa. Typowa narracja to przywleczenie epidemii przez przyjeżdżających na ćwiczenia NATO żołnierzy NATO – wskazuje ekspert. W czasie epidemii zanotowaliśmy o połowę więcej przypadków dezinformacji, ale też bardzo silny wzrost liczby teorii spiskowych, typu czipy Billa Gatesa – dodaje.

Jednym ze sposobów ochrony ma być narzędzie informatyczne, stworzone przez organizację non profit Debunk. Jak mówi szef Debunk Viktoras Daukszas, dziś m.in. analizuje przestrzeń informacyjną Litwy, Łotwy i Estonii – 2 tys. stron w jakiś sposób powiązanych z dezinformacją oraz konta w mediach społecznościowych: na Twitterze, Facebooku, YouTube i Instagramie. Mamy też m.in. projekt w USA w celu wychwytywania skierowanej tam dezinformacji rosyjskiej i chińskiej – dodaje Viktoras Daukszas.

Jak mówi, edukacja zwiększa generalnie odporność ludzi na dezinformację, ale trwa to dekady. Tymczasem trzeba skutecznie przeciwdziałać już dziś.

Narzędzie stworzone przez Viktoras Daukszas bazuje na współpracy mediów, dziennikarzy, ochotników i technologii.

„Możemy zmierzyć efekty wpływu, wywierane przez dezinformację, bo najważniejsze jest to, co się przedostaje do mediów, w tym społecznościowych, a potem do głów ludzi” – tłumaczy Viktoras Daukszas.

60 proc. całego procesu wyławiania dezinformacji jest zautomatyzowanych, dlatego jest bardzo szybki.

„Potrafimy reagować w ciągu kilku minut od pojawienia się (dezinformacji). Ale nadal potrzeba w nim ludzi, którzy dokonują selekcji i ostatecznej klasyfikacji. Ich działania służą całemu systemowi do uczenia się, proces staje się coraz bardziej automatyczny” – dodaje szef Debunk.

Efektem działania całego systemu są raporty wskazujące na dezinformację, które są przekazywane mediom. Jak mówi Viktoras Daukszas, Debunk ma w planach ekspansję na Polskę i współpracę z polskimi mediami

„Mamy do czynienia z machiną propagandową, profesjonalnie zorganizowaną, dobrze opłacaną i bardzo trudną do zwalczania” – powiedział minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkieviczius.

„Wolność słowa jest ważna, ale nie ma wolności do kłamstwa.(…) Przed rosyjską inwazją na Krym wielu przywódców zastanawiało się, czy powinno się w ogóle walczyć z fałszywymi informacjami w imię wolności słowa” – powiedział Linas Linkieviczius, dodając, że dziś wszyscy zdają już sobie sprawę z powagi sytuacji.

„Sądzę, że jesteśmy w stanie wygrać tą wojnę, ale na razie jej nie wygrywamy” – dodał szef litewskiej dyplomacji.

PAP

drukuj