fot. PAP/Albert Zawada

Ks. abp T. Wojda o tzw. edukacji zdrowotnej: Nawet jeśli w tym programie są pozytywne elementy, to jednak samo wdrażanie dzieci w seksualność już w czwartej klasie szkoły podstawowej jest niedopuszczalne

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, ks. abp Tadeusz Wojda, podkreśla, że ministerstwo edukacji nie ma prawa wprowadzać wychowania seksualnego bez zgody rodziców. Przypomina, że księża biskupi podjęli w tej sprawie stanowisko. Wysłana została też analiza dot. nowego przedmiotu szkolnego.

Od września przyszłego roku w szkołach ma być realizowany nowy obowiązkowy przedmiot obejmujący edukację seksualną. Tzw. edukacja zdrowotna zastąpi obecnie nieobowiązkowe wychowanie do życia w rodzinie.

Przewodniczący KEP, ks. abp Tadeusz Wojda, w rozmowie z TV Trwam zauważył, że zmiany są wprowadzane pomimo dużego protestu rodziców. Przypomniał, że ze strony KEP oprócz krytycznego stanowiska wysłana została też prawie stustronicowa analiza.

– Staraliśmy się wykazać, że ministerstwo nie ma prawa wprowadzać wychowania zwłaszcza seksualnego bez zgody rodziców. To jest domena, która jest przede wszystkim zarezerwowana dla rodziców. Jeśli szkoła podejmuje w jakimś wymiarze tego typu edukację, to powinno być wszystko uzgodnione i jasno ustalone z rodzicami. Niestety to się nie dokonało. Dlatego nawet jeśli w tym programie są pozytywne elementy, to jednak samo wdrażanie dzieci w seksualność już w czwartej klasie szkoły podstawowej jest – myślę – niedopuszczalne, przedwczesne i forma w jakiej to jest przygotowane jest niedopuszczalna – podkreślił przewodniczący KEP.

W ramach konsultacji publicznych ws. podstawy programowej nowego przedmiotu do MEN wpłynęły tysiące protestów.

Na początku grudnia na placu Zamkowym w Warszawie odbyła się manifestacja rodziców i nauczycieli pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Podobne protesty odbyły się także w innych miastach. Kolejne są planowane 11 stycznia w Szczecinie i 12 stycznia w Krakowie.

RIRM

drukuj