źródło - Foto Kuria Triest

Ks. abp G. Crepaldi o procesie federalizacji UE: Taki projekt zniweczyłby społeczności naturalne, od rodziny, przez społeczności lokalne, aż po narody i stworzyłby superpaństwo jeszcze bardziej oddalone od obywateli

Ks. abp Giampaolo Crepaldi, emerytowany biskup Triestu, odniósł się do nowych pomysłów pojawiających się wewnątrz Unii Europejskiej, które dotyczą utworzenia superpaństwa europejskiego. „Projekt zniweczyłby społeczności naturalne, od rodziny, przez społeczności lokalne, aż po narody i stworzyłby superpaństwo jeszcze bardziej oddalone od obywateli i społeczności naturalnych niż dzisiejsze instytucje Unii. Kontynuacja obecnych przemian poprzez takiego Lewiatana (potwora) mogłaby doprowadzić do scentralizowanego systemu kontroli populacji z zagrożeniami dla samej wolności, która tak bardzo – a nawet nadmiernie – proponowana jest przez europejskie demokracje jako ich główna wartość – podkreślił ks. abp Giampaolo Crepaldi w rozmowie ze Stefano Fontanie, obecnym dyrektorem Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła im. ks. kard. Van Thuâna.

Rozważania ks. abp. Giampolo Crepaldiego przed wyborami do Parlamentu UE

Prawie przez całe kapłańskie życie ks. abp Giampaolo Crepaldi zajmował się duszpasterstwem społecznym i nauką społeczną Kościoła. W 1994 r. został podsekretarzem Papieskiej Rady Iustitia et Pax, a w 2001 r. Jan Paweł II mianował go sekretarzem tejże Rady oraz arcybiskupem tytularnym. W 2003 r. założył Międzynarodowe Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła im. ks. kard. Van Thuâna. Opuścił Watykan, gdy w 2009 r. Benedykt XVI mianował go biskupem Triestu (zachował tytuł arcybiskupa ad personam). Ks. abp Giampaolo Crepaldi był równocześnie przez kilka lat przewodniczącym Komisji „Caritatis in veritate” Rady Episkopatów Europy, która zajmuje się problemami społecznymi. Chociaż od 2023 r. jest już na emeryturze, w dalszym ciągu z uwagą śledzi wydarzenia społeczno-polityczne i zabiera głos w sprawach dotyczących nauki społecznej Kościoła, szczególnie w kontekście Unii Europejskiej. Dlatego z ciekawością przeczytałem jego wywiad udzielony Stefano Fontanie, obecnemu dyrektorowi Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła im. kard. Van Thuâna, w którym podkreśla znaczenie przyszłych wyborów do Parlamentu Europejskiego, ostrzegając przed niektórymi europejskimi „mrzonkami”, które stają się prawdziwą ideologią, „ideologicznym europeizmem”.

Ks. abp Giampaolo Crepaldi zaraz na początku wywiadu podkreśla wyjątkowe znaczenie nadchodzących wyborów, biorąc pod uwagę fakt, jak wiele problemów nagromadziło się w niewydajnej Unii Europejskiej. W ten sposób wypowiada się o unijnych bolączkach: „Wiele osób wskazywało na poważne wady Europejskiego Zielonego Ładu, ale ich nie słuchano. Polityka dotycząca transformacji klimatycznej i energetycznej była centralistyczna, kosztowna, nieskuteczna i iluzoryczna, wywołując reakcje odrzucenia. Niedawne głosowanie Parlamentu w sprawie aborcji jako prawa człowieka ukazała, że dominuje w nim destrukcyjna i beznadziejna ideologia. Ingerencja instytucji unijnych w wybory polityczne w Polsce i wymuszanie decyzji na rządzie Węgier, narodu często traktowanego jako „obcy” Unii, to tylko niektóre aspekty sytuacji ewidentnego kryzysu. Dodajmy do tego porażki unijnej polityki zagranicznej”.

Następnie dr Stefano Fontana pyta Księdza Arcybiskupa czy przewiduje duże zmiany w składzie Parlamentu Europejskiego, czy też drobne przesunięcia. Ks. abp Giampaolo Crepaldi przypomina, że w niektórych krajach europejskich wyniki niedawnych wyborów wskazywały na tendencje przeciwne Unii Europejskiej (niektóre niemieckie landy, a zwłaszcza Holandia). Biorąc pod uwagę takie tendencje, niektórzy obserwatorzy „szacują przesunięcie nawet o sto mandatów w kolejnym Parlamencie Europejskim”, a może to doprowadzić do „polaryzacji składu Parlamentu, co jest sygnałem, że przyszłość Unii Europejskiej nie będzie łatwą drogą, lecz będzie pełna konfliktów”. Ksiądz Arcybiskup przewiduje, że polaryzacja parlamentu będzie dotyczyć głównie jednego aspektu: „spowolnienia lub wręcz ograniczenia przekazywania Unii suwerenności Państw, czy wprost przeciwnie – przyspieszenia zjednoczenia Europy”, czyli jej federalizacji.

Następnie rozmówcy zajęli się Raportem, który w ostatnim czasie Mario Draghi, dawny szef Europejskiego Banku Centralnego i dawny premier Włoch, przygotował dla przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli Von der Leyen.

Ks. abp Giampaolo Crepaldi zaznaczył, że biorąc pod uwagę, kim jest Mario Draghi: „Wypowiada się on nie tylko w swoim imieniu, ale także w imieniu różnych kręgów władzy, finansowych, gospodarczych i politycznych, z którymi jest powiązany”. Dlatego jego interwencję należy wziąć poważnie pod uwagę, bo jest to niewątpliwie punkt widzenia światowych oligarchii. Raport sugeruje „szybkie i zdecydowane wzmocnienie Unii z perspektywą powstania państwa centralistycznego, zaciągania wspólnego długu i dozbrojenia europejskiego oraz kontynuacji zielonej transformacji i cyfryzacji. Mówi o potrzebie >>punktu zwrotnego<<, ale wydaje mi się, że jego propozycja wpisuje się w obecne trendy, które chciałby zradykalizować i przyspieszyć stworzenie nowej >>suwerenności<< europejskiej”.

Rodzi się jednak pytanie czy cele te są zgodne ze społeczną nauką Kościoła?

„Ktokolwiek pragnie nawiązać do zasad nauki społecznej Kościoła, powinien bardzo krytycznie ocenić podobne cele. Projekt zniweczyłby społeczności naturalne, od rodziny, przez społeczności lokalne, aż po narody i stworzyłby superpaństwo jeszcze bardziej oddalone od obywateli i społeczności naturalnych niż dzisiejsze instytucje Unii. Kontynuacja obecnych przemian poprzez takiego Lewiatana (potwora) mogłaby doprowadzić do scentralizowanego systemu kontroli populacji z zagrożeniami dla samej wolności, która tak bardzo – a nawet nadmiernie – proponowana jest przez europejskie demokracje jako ich główna wartość. Nie wspominając już o tym, że finansowanie transformacji ekologicznej i cyfrowej wymagałoby ogromnych zasobów i interwencji, które naruszałyby prawo do własności prywatnej” – wskazuje.

Ks. abp Giampaolo Crepaldi zauważa, że za kwestie, które obecnie – przynajmniej formalnie – pozostają w gestii państw, byłaby odpowiedzialna brukselska centrala i podaje konkretny przykład.

„W dziedzinie edukacji moglibyśmy być świadkami >>pedagogiki mas<<, jak nazywają to niektórzy eksperci, praktykowanej przez władzę centralną. Rodzaj spłaszczenia i homologacji umysłów obywateli do europejskości jako ideologii” – akcentuje kapłan.

W tej sytuacji włoski hierarcha nie kryje, że jest zwolennikiem „spowolnienia procesów zjednoczenia”, aby „dokonać oceny dotychczasowej drogi, odkryć na nowo to, co dla Europy jest istotne, a co w dotychczasowym procesie jednoczenia Unii Europejskiej zostało odrzucone lub zaniedbanie”. Jednym słowem trzeba zatrzymać ten wyścig ku federalizacji UE i dokonać głębokiej refleksji.

Ks. abp Giampaolo Crepaldi wymienia też to, co zostało odrzucone lub zaniedbane.

„Mam na myśli wiele rzeczy: korzenie chrześcijańskie, rodzinę, zachowanie kultur narodowych, rozmieszczenie władzy politycznej według zasady pomocniczości, zarządzanie migracjami, wartość tradycji, wolność zarządzania oddolnego, samoorganizację społeczności lokalnych, utrzymanie różnorodnych tożsamości, które zostały utracone, aż do bardziej wyważonej refleksji geostrategicznej” – wylicza duchowny.

Ksiądz Arcybiskup podejmuje też argument korzeni chrześcijańskich Europy, zaczynając od podstawowego stwierdzenia, że „kultura Unii Europejskiej jest zasadniczo ateistyczna i antychrześcijańska, ukryta za zasadą wolności religijnej”. Ale zaraz dodaje, że powtórne dowartościowanie chrześcijaństwa na naszym kontynencie „nie może nastąpić z pobudek >>historycznych<<, to znaczy tylko dlatego, że jest ono częścią naszej przeszłości”. Według Ks. abp. Giampaolo Crepaldiego „nie jest to powód wystarczający, bo każdy będzie mógł powiedzieć, że ta przeszłość jest już przeszłością”. Dlatego to powtórne docenienie chrześcijaństwa „będzie musiało opierać się na ‘prawdzie’ religii chrześcijańskiej, czyli na nowej świadomości, że europejskie życie polityczne potrzebuje jej, aby było prawdziwe”.

W tym procesie duża odpowiedzialność spoczywa oczywiście na Kościele katolickim, którego zadaniem jest przede wszystkim „ukazanie prawdy religii chrześcijańskiej, prawdy, która jest główną racją roszczeń Kościoła do odgrywania roli w sferze publicznej, a nie tylko prywatnej. Muszę powiedzieć, że dzisiaj w tej kwestii jest sporo trudności. Kościół jeszcze niedawno utrzymywał, że sekularyzm jest idealnym miejscem spotkania, dialogu i pokoju. Ale jeśli tak jest, religia chrześcijańska staje się jednym z wielu przykładów etyki, a Kościół jedną z wielu instytucji zajmujących się wychowaniem obywatelskim. Zasada wolności wyznania nie może być sprzeczna z twierdzeniem Kościoła katolickiego, że ma coś wyjątkowego i niepowtarzalnego do powiedzenia i zrobienia. Racją historycznej, publicznej, społecznej i politycznej roli Kościoła katolickiego nie może być jedynie prawo do wolności religijnej. Benedykt XVI dogłębnie przeanalizował ten temat, a jego obserwacje wzbudziły duże zainteresowanie, także ze strony myślicieli świeckich, mam jednak wrażenie, że nie jest to już kontynuowane”.

Na zakończenie dr Fontana pyta rozmówcę, jakie błędy popełnia Kościół katolicki w stosunku do Unii Europejskiej.

„Powiedziałbym, że jest to recepcja projektu europejskiego jako bezspornego apriorii, ważnego samego w sobie, przy którym można współpracować, ale bez własnych, mocnych propozycji, bez piętnowania głównych błędów. Nie zapominajmy, że europeizm może być także ideologią, jeśli stawia siebie ponad wszystko” – mówi ks. abp Giampaolo Crepaldi.

Dlatego ks. abp Giampaolo Crepaldi krytykuje na przykład niedawny dokument COMECE, Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej, dotyczący czerwcowych wyborów, w którym księża biskupi „ograniczyli się do zaproszenia do udziału w nich i do stwierdzenia, że ​​projekt proeuropejski jest ważny i należy go wspierać”. Ksiądz Arcybiskup wytyka też Kościołowi przecenianie roli tzw. Ojców Założycieli Wspólnoty Europejskiej (De Gasperi, Schuman, Adenauer), która później stała się Unią Europejską. Wiara katolicka trzech Ojców Założycieli miałaby sprawić, że ​​cały proces jednoczenia kontynentu, łącznie z dzisiejszą sytuacją, miał charakter katolicki, a tak nie jest, tym bardziej że „może to przyćmić fakt, że u początków Unii istniał także Manifest z Ventotene, o zupełnie innym wydźwięku ideologicznym, który dziś odnosi sukcesy”.

Ks. abp Giampaolo Crepaldi nie analizuje założeń Manifestu z Ventotene, który jest prawie całkowicie nieznany szerszej opinii publicznej, a szkoda, bo stał się on inspiracją lewicowych i liberalnych (a raczej pseudoliberalnych) polityków rządzących od dziesięcioleci w Parlamencie Europejskim. Przypomnijmy więc, że w 1941 r. zesłany na wyspę Ventotene antyfaszysta Altiero Spinelli, razem z Ernesto Rossim, przygotował słynny „Manifest Europy”. „Manifest” ten mówi o likwidowaniu granic i suwerennych państw na naszym kontynencie, czyli stworzeniu federalnej Europy; o charakterze socjalistycznym rewolucji europejskiej; o własności prywatnej, która ma być ograniczona, skorygowana lub zniesiona, w zależności od okoliczności; o rewolucyjnej partii europejskiej, która powinna wciągać do współpracy tylko tych, którzy europejską rewolucję uczynili głównym celem swojego życia.

Dzisiaj, po pozornym upadku komunizmu, idee Spinellego mogą się mam wydawać „z innej epoki”. Ale tak nie jest – prawie 60 lat po napisaniu „Manifestu” jego założenia stały się linią działania większości polityków obecnego Parlamentu. Czy tak będzie dalej? To będzie zależeć od tego, kogo wybierzemy w czerwcowych wyborach.

Włodzimierz Rędzioch/radiomaryja.pl

drukuj