fot. https://twitter.com/mblaszczak

Kryzys na granicy. Premier RP spotkał się z przywódcami Litwy, Łotwy i Estonii

Premier Mateusz Morawiecki przebywał dzisiaj w Estonii, na Litwie oraz Łotwie. Odbył szereg spotkań dwustronnych z przywódcami państw regionu. Rozmawiał o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej i przestrzegał, że reżim Łukaszenki wciąż nie powiedział ostatniego słowa.

Najnowsze dane mówią o kolejnych ponad 200 próbach nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Silny szturm miał miejsce w rejonie Czeremszy.

„W Czeremsze grupa ok. 100 bardzo agresywnych cudzoziemców, przywiezionych pod granicę przez służby białoruskie, siłowo próbowała wedrzeć się do Polski” – informuje Straż Graniczna.

https://twitter.com/Straz_Graniczna/status/1462318089052299264

Przeciwko polskim służbom używano kamieni, kawałów drzew i laserów oślepiających. Przez granicę przedarły się 92 osoby. Zostały zatrzymane, a później zmuszone do opuszczenia terytorium Polski. Reżim Łukaszenki nie porzucił swoich zbrodniczych planów, by poprzez migrantów uderzyć w Polskę i Unię Europejską.

https://twitter.com/MON_GOV_PL/status/1462374521659342848

Powyższe nagranie – jak informuje resort obrony – to kolejny dowód, jak reżim wykorzystuje cudzoziemców. Dziecko prosi białoruskie służby o zgodę na atak kamieniami w stronę polskich żołnierzy. By walczyć z dezinformacją, którą posługują się Łukaszenka i Putin – premier Mateusz Morawiecki skierował specjale przesłanie do przywódców państw zachodnich.

– Szanowni Państwo, zwracam się do Was, bo Europa – nasz wspólny dom – jest zagrożona – wskazuje szef rządu polskiego.

W nagraniu, jakie zostało zamieszczone w mediach społecznościowych, wykorzystano obrazy z granicy polsko-białoruskiej. Widać na nich agresję migrantów i udział służb białoruskich w prowadzonym szturmie. Premier apelował do światowych przywódców o solidarność z Polską, Litwą i Łotwą. Powtórzył swoje słowa w Rydze, gdzie rozmawiał z premierem Łotwy.

– Jeżeli reżim białoruski uważał, że uda mu się zdestabilizować albo podzielić Europę, to bardzo się rozczarował. Jest wręcz odwrotnie – podkreśla Arturs Krišjānis Kariņš, premier Łotwy.

Mateusz Morawiecki tłumaczy, że tylko poprzez solidarność możemy zapobiec ogromnemu ryzyku, jakie wyłania się dziś na horyzoncie bezpieczeństwa.

– Ryzyko ataku na wschodnią flankę NATO, wschodnią flankę UE, ataku, który może mieć różne oblicza – zwraca uwagę polski premier.

Dziś ten atak – jak dodaje Mateusz Morawiecki – to presja migracyjna, szantaż gazowy, po jaki sięga Rosja, a także gromadzenie wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą. Jako jedna z pierwszych na apel o solidarność odpowiedziała Estonia, która chce wysłać swoje służby na granicę polsko-białoruską.

–  Jestem wdzięczna Polsce za ochronę zewnętrznych granic UE i NATO. Bezpieczeństwo Estonii rozpoczyna się na granicach Polski, Litwy i Łotwy – wskazuje Kaja Kallas, premier Estonii.

Polityk zgadza się z premierem Mateuszem Morawieckim, że potrzebna jest silna odpowiedź.

– Rozważane są kroki o charakterze coraz bardziej poważnych sankcji gospodarczych, łącznie z zamknięciem granicy białorusko-polskiej od strony polskiej – mówi szef polskiego rządu.

Mateusz Morawiecki zaznacza, że presja, po jaką chce sięgnąć Polska, będzie narastała stopniowo. W Wilnie, gdzie polski premier rozmawiał z premier Litwy, ujawnił, że reżim Łukaszenki może wykorzystać trudną sytuację w Afganistanie, by ponownie sięgnąć po presję migracyjną jako formę szantażu.

– Wiemy o kontaktach dyplomatycznych i służbowych białoruskich i rosyjskich z Uzbekistanem, Afganistanem – podaje.

Premier Litwy przypomina, że jeszcze niedawno to jej kraj był poddany najsilniejszej presji ze strony białoruskiego reżimu.

– Dzisiaj największy ciężar tego ataku hybrydowego, który jest prowadzony na wschodniej granicy, spoczywa na Polsce – podkreśla Ingrida Szimonyte, premier Litwy.

Dzisiejsze rozmowy podjęte przez premiera Mateusza Morawieckiego mają uświadomić całej społeczności międzynarodowej skalę zagrożenia. Szef rządu zwraca uwagę, że rosyjskie metody nie są w zachodnich stolicach tak dobrze znane, jak w Warszawie.

TV Trwam News

drukuj