fot. twitter.com

Krym: Rosja przeprowadziła ćwiczenia załóg systemów rakietowych

Ćwiczenia rosyjskich załóg systemów rakietowych S-400 na Krymie. Ich załogi ćwiczyły rozlokowywanie oraz przenoszenie wyrzutni na stanowiska w nowych rejonach.

Podczas ćwiczeń jednostki obsługujące rozlokowane na Krymie systemy rakietowe Pancyr-S osłaniały przemieszczające się kolumny. Załogi S-400 ćwiczyły zmiany miejsc dyslokacji wyrzutni i radarów.

Na anektowanym w 2014 roku półwyspie Rosja rozmieściła cztery dywizjony S-400 Triumf. Rosja podgrzewa atmosferę wokół nielegalnie anektowanego Krymu. Wczoraj minister Siergiej Ławrow oznajmił, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko „planuje zbrojną prowokację na granicy z Federacją Rosyjską, na granicy z Krymem”.

– Ukraińcy nie są w stanie, nie przygotowują jakiegoś odbicia Krymu, bo to jest w ogóle irracjonalne. Oczywiście jest to działanie dezinformujące Rosji, na zasadzie: złodziej pierwszy krzyczy „łapać złodzieja”. To próba wytworzenia takiej atmosfery, że oto Ukraińcy teraz będą chcieli odbić Krym, a my się tutaj przygotowujemy i pokazujemy jakąś manifestację siły. Przecież ta manifestacja siły trwa na terytorium ukraińskim, bezprawnie zajętym przez Rosje – mówi dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Według Rosjan, systemy rakietowe S-400 są w stanie niszczyć samoloty i pociski manewrujące na odległość 400 kilometrów i na wysokości od 5 metrów. Zasięg radarów systemu wynosi 600 km.

Rosyjskie ćwiczenia mają charakter kolejnej demonstracji – wskazuje prof. Julian Winnicki.

– Która ma na celu utwierdzenie w tym, iż Rosja panuje suwerennie na Krymie. Ćwiczenia dywizjonów S-400 dotyczą broni defensywnej, czyli ochrony strony rosyjskiej od powietrza, od lotnictwa i od strony rakietowej. Cała sytuacja ma związek z wydarzeniami w Cieśninie Kerczeńskiej – tłumaczy prof. Julian Winnicki.

Wczoraj Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło zwykłą większością głosów rezolucję autorstwa Ukrainy w sprawie militaryzacji Krymu i Sewastopola, a także części Morza Czarnego i Morza Azowskiego. Za dokumentem głosowało 66 krajów, przeciwko – 19, większość – 72 kraje – wstrzymała się od głosu. Rezolucja wyraża poważne zaniepokojenie w związku ze stopniową militaryzacją Krymu przez Federację Rosyjską jako mocarstwo okupujące, a także sytuację na Morzu Czarnym i Azowskim.

– Krym stał się jednym z najważniejszych, najbardziej niebezpiecznych punktów zapalnych w Europie. Rozpoczęcie nowego etapu konfliktu, które nastąpiło kilka tygodni temu, wskazało na to, że trzeba tam kierować wzrok, ponieważ może się tam zrobić bardzo niebezpiecznie – podkreśla dr Lucyna Kulińska.

Sygnatariusze rezolucji wezwali Moskwę, aby przestała destabilizować sytuację na półwyspie, dostarczając broń na terytorium Ukrainy, w tym nuklearne obiekty latające i pociski, broń, amunicję. Autorzy dokumentu wyrazili również zaniepokojenie w związku z prowadzeniem na Krymie licznych ćwiczeń rosyjskich sił zbrojnych, co może podważyć bezpieczeństwo regionalne. Militaryzacja – jak podkreślono w rezolucji – może pociągnąć za sobą znaczące długoterminowe negatywne konsekwencje dla środowiska.

TV Trwam News/RIRM

drukuj