fot. wikipedia

Komu zależy na zniszczeniu polskiego rolnictwa?

Wołowina i zwierzęta futerkowe to dwa najlepsze towary eksportowe polskiego rolnictwa. Teraz ma zakazać tego tzw. Piątka dla zwierząt forsowana w parlamencie przez Prawo i Sprawiedliwość. Komu zależy na zniszczeniu perły polskiego rolnictwa? Pierwsza część reportażu TV Trwam pt. „Humanizacja zwierząt” ukazuje, w jaki sposób na uchwaleniu nowelizacji ustawy o „ochronie zwierząt” zyskają nie tylko lewicowi aktywiści pseudoekologiczni, ale i niemieckie firmy. 

Hodowcy zwierząt futerkowych od wielu lat zmagają się z walką wymierzoną w ich branżę. Wielokrotne podpalenia ferm, agresywne protesty lewackich środowisk – na tym ich problemy się nie kończą. Teraz atak przyszedł ze strony najwyższych władz. Nowelizacja ustawy o „ochronie zwierząt” autorstwa Prawa i Sprawiedliwości przewiduje m.in. całkowitą likwidację ferm zwierząt futerkowych oraz zakaz uboju rytualnego zwierząt na eksport. Komu zależy na zniszczeniu ważnej gałęzi polskiego przemysłu?

Nikt nie zrobił tak lewackiego projektu, jak ten przedstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego – podkreślił Robert Wyrostkiewicz, dziennikarz portalu ŚwiatRolnika.info.

– Tzw. Piątka dla zwierząt jest jeszcze bardziej radykalna niż to, co do tej pory proponowała lewica, komuniści, Zieloni  – wskazał redaktor.

Co ciekawe, projekt ustawy dotyczący zwierząt nie był konsultowany ani z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w którego kompetencjach znajduje się przygotowywanie takiego dokumentu, ani ze środowiskami wiejskimi. Szef resortu Jan Krzysztof Ardanowski przyznał na antenie Radia Maryja, że ten projekt zaskoczył wszystkich. [czytaj więcej] 

To jest projekt, który wszystkich zaskoczył. Nie był konsultowany z nikim ze środowisk wiejskich, nie był również w żaden sposób konsultowany z ministerstwem rolnictwa – oznajmił minister rolnictwa.

Piotr Kłosiński z Polskiego Porozumienia Kynologicznego wyjaśnił, że przedstawiony projekt o ochronie zwierząt – nie ma nic wspólnego z dobrostanem tych istot. Dziwi także szybkie tempo procedowania dokumentu.

– Dlaczego został w takim tempie przegłosowany? Trudno nam to zrozumieć, ponieważ od długiego czasu pracowaliśmy w ministerstwie rolnictwa oraz z pełnomocnikiem ministra Krzysztofa Ardanowskiego nad poprawą dobrostanu i procesami, które miały doprowadzić do poprawienia ustawy o ochronie zwierząt (…). To nie jest ustawa napisana przez posłów z PiS. To ustawa zlepiona z kilku poprzednich ustaw, łącznie z propozycjami Pawła Suskiego z Platformy Obywatelskiej. Jest posklejana, ktoś to robił naprędce, żeby – jak myślę – zaimponować jakiejś osobie, albo spełnić jej propozycje, że ma się ukazać. I ukazała się – poinformował Piotr Kłosiński.

Tzw. Piątka dla zwierząt destabilizuje cały rolniczy rynek. Nie chodzi tylko o zwierzęta futerkowe.

– Przedstawiono pakiet rozwiązań prawnych – nowelizację ustawy o ochronie zwierząt – który polega na pognębieniu całego polskiego rolnictwa. Likwidacja ferm zwierząt futerkowych to oczywiście jeden z punktów. Za rok miałyby zniknąć wszystkie fermy, mimo iż rolnicy brali kredyty, miliardy złotych, często od banków państwowych, na legalną działalność i nagle zostają oszukani. Ich rodziny i pracodawcy tracą pracę – przyznał Robert Wyrostkiewicz.

– Hodowców zwierząt futerkowych mają wykończyć, ale projekt destabilizuje rynek wołowiny, drobiu, organizacje kynologiczne, fenologiczne – dodał Piotr Kłosiński z Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

Projekt ma także nadawać specjalne uprawnienia organizacjom prozwierzęcym.

– Chyba większe niż ma prokurator, bo nawet służby specjalne muszą mieć odpowiednie zgody, by wejść na czyjąś posesję – mówił Piotr Kłosiński.

– Organizacje prozwierzęce już teraz nagminnie łamią prawo. Są prawomocne wyroki skazujące dla liderów organizacji prozwierzecych, którzy wchodzą na prywatny teren, kradną hodowlę zwierząt: psów, kotów, ale także gospodarczych rolnikom: krowy, świnie. Likwidacja świniarni to dziesiątki tysięcy złotych. Te świnie są rzekomo źle traktowane, więc organizacje prozwierzęce je zabierają i za chwilę one trafiają do rzeźni. Mięso kosztuje – to jest czysty zysk. Na „ratowaniu” biednych piesków i kotków, dostarczaniu ich z fakturami gminom, organizacje prozwierzęce otrzymują rocznie 280 mln zł (…). Ich pozycja będzie teraz niepodważalna – powiedział Robert Wyrostkiewicz.

Na likwidacji ferm futerkowych zyskają nie tylko lewicowi aktywiści paraekologiczni, ale również niemieckie firmy utylizacyjne. Jak to działa? Odpady pozwierzęce można albo sprzedać hodowcom ferm futerkowych, gdzie zostają one zjedzone przez norki, albo właśnie zutylizować. Rynek utylizacyjny w Polsce w większości przejęty jest przez niemieckie firmy.

– Jeśli zlikwiduje się tych, którzy skupują od rolników porybne i pomięsne odpady, to polscy rolnicy będą musieli zapłacić za to, że spalą im to Niemcy tłumaczył dziennikarz portalu ŚwiatRolnika.info.

Jeżeli coś się likwiduje, to zawsze w Polsce, i zawsze to, co jest perłą polskiego rolnictwa – zauważył Robert Wyrostkiewicz.

– Jeśli rzeczywiście likwidować futra, to w całej Unii Europejskiej. I dajemy rekompensaty tym, którzy w taką branżę zainwestowali – nikt nie dał takiej propozycji (…). Wołowina i zwierzęta futerkowe to dwa najlepsze towary eksportowe polskiego rolnictwa – kontynuował rozmówca TV Trwam.

Okazuje się, że Prawo i Sprawiedliwość woli chronić norki niż dzieci nienarodzone. Przedstawiciele partii bardziej kochają zwierzęta niż ludzi.

– Dlaczego przez drugą kadencję rządów Prawa i Sprawiedliwości nie zrobiono nic, by chronić tysiące dzieci zabijanych przez aborcję? Nie zrobiono nic. Zrobiono tylko jedno: chroni się norkę „od poczęcia do naturalnej śmierci”. To jest prawdziwe oblicze, które ostatnio pokazuje Prawo i Sprawiedliwość – podkreślił Robert Wyrostkiewicz.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie mogli zagłosować zgodnie z własnym sumieniem ws. ustawy o „ochronie zwierząt”. Została im narzucona dyscyplina partyjna przez Jarosława Kaczyńskiego. Senatorowie – którzy obecnie zajmują się tzw. Piątką dla zwierząt – także otrzymali podobne wytyczne od prezesa partii.

– To bardzo prosty przykład łamania kręgosłupów politycznych i pokazywania innym politykom, którzy kiedykolwiek mieliby chęć wyłamać się poza schemat, np. zagłosować za życiem poczętym – żeby wiedzieli, gdzie jest ich miejsce (…). To łamanie sumienia. Jeden człowiek decyduje, jak wszyscy mają zagłosować w tak wrażliwej sprawie (…). Cieszą się wszyscy: od Zandberga po Zielonych. Tylko nie polska wieś. Dlaczego w przypadku głosowania nad aborcją eugeniczną nie było dyscypliny partyjnej? Zobaczymy za trzy lata. Zwierzątka was wybiorą, nie rolnicy – akcentował Marek Miśko z Polskiego Przemysłu Futrzarskiego.

radiomaryja.pl

 

drukuj