fot. PAP/EPA

Kolumbia rozmieściła przy granicy z Wenezuelą ponad 30 tys. żołnierzy

Po sobotnim ataku wojsk USA i aresztowaniu w Caracas prezydenta Nicolasa Maduro, który ma stanąć przed amerykańskim sądem, Kolumbia rozmieściła ponad 30 tysięcy żołnierzy na granicy z Wenezuelą – poinformowały media. 

Jak poinformował w rozmowie z telewizją CNN minister obrony Kolumbii, Pedro Arnulfo Sanchez, do niedzielnego popołudnia kolumbijska armia zwiększyła liczebność posterunków w miejscach dużej aktywności paramilitarnych grup powiązanych z przemytem narkotyków, takich jak ELN i Tren de Aragua. Dodał, że głównym powodem wzmocnienia sił na granicy jest zmiana sytuacji politycznej w Wenezueli w następstwie zbrojnej interwencji USA.

Niezależny dziennik wenezuelski „El Nacional”, odnotowując wzmocnienie posterunków wojskowych po stronie sąsiada, przekazał, że od sobotniego ataku wojsk USA granica Wenezueli z Kolumbią „pozostaje spokojna”.

„Jedyną widoczną różnicą jest przybycie na granicę licznych dziennikarzy zagranicznych poszukujących informacji i opinii Wenezuelczyków na temat ujęcia Maduro, a także możliwej zmiany sytuacji w kraju” – odnotował „El Nacional”.

W sobotę wczesnym rankiem amerykańskie wojsko przeprowadziło szereg uderzeń w aglomeracji Caracas. Celem ataków był m.in. Fort Tiuna w Caracas, w którym mieści się siedziba resortu obrony i dowództwo wenezuelskiej armii, a także na port w mieście La Guaira oraz lotnisko Higuerote.

Siły amerykańskie podczas interwencji ujęły wraz z Nicolasem Maduro jego żonę Cilię Flores. Oboje zostali w sobotę przetransportowani do stanu Nowy Jork, gdzie mają stanąć w poniedziałek przed sądem w związku z oskarżeniami o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.

PAP

drukuj