fot. flickr.com

Kolumbia: Po demonstracjach przeciwko podwyżce podatków sąd zakazał masowych zgromadzeń

W Kolumbii w środę doszło do masowych protestach przeciwko drożyźnie i proponowanej podwyżce podatków. Demonstranci starli się z policją, według lokalnych mediów zginęły co najmniej cztery osoby. Sąd administracyjny zakazał zgromadzeń publicznych do czasu opanowania epidemii COVID-19.

Tysiące ludzi odpowiedziało na wezwanie największych kolumbijskich związków zawodowych, by zaprotestować przeciwko zapowiadanej przez prezydenta Ivana Duque podwyżce podatków.

Zmiany mają obejmować podwyżkę podatku dochodowego dla osób fizycznych i przedsiębiorstw oraz rozszerzenie listy towarów objętych podatkiem VAT. Rząd uzasadnia podwyżkę głębokim deficytem finansów publicznych powstałym wskutek pandemii COVID-19 i towarzyszącym jej kryzysem gospodarczym.

Czwartkowe dzienniki kolumbijskie piszą o „dziesiątkach tysięcy ludzi”, którzy wyszli na ulice i czterech (według niektórych doniesień kilkunastu) ofiarach śmiertelnych wśród demonstrantów. Media informują również o wielu rannych, w tym 44 policjantach. W niektórych miastach funkcjonariusze użyli gazu, zatrzymano kilkanaście osób.

W liczącej ponad siedem milionów mieszkanców stolicy kraju Bogocie demonstracje odbywały się równocześnie w kilku dzielnicach, brało w nich udział wielu mieszkańców ubogich przedmieść miasta. Działające w nich organizacje społeczne ogłosiły w czwartek wspólny komunikat, w którym domagają się gwarantowanego minimalnego dochodu dla mieszkających w najuboższych dzielnicach rodzin, które najbardziej ucierpiały przez epidemię.

W położonym w Andach ponad dwumilionowym Cali demonstranci na znak protestu obalili pomnik hiszpańskiego konkwistadora Sebastiana de Belalcazara. Wśród manifestantów byli też przedstawiciele rdzennej ludności z indiańskiego plemienia Misak. Burmistrz miasta Jorge Ivan Espina wystąpił w obronie praw najuboższych do protestu przeciwko polityce rządu, potępiając jednocześnie „nieodpowiedzialne czyny wandali”. Podczas protestów spalono kilka autobusów, w mieście ogłoszono godzinę policyjną, a na jego ulice wyszło wojsko.

Związki zawodowe i organizacje społeczne zapowiadają kontynuowanie demonstracji. W środę sąd administracyjny w Bogocie zakazał jednak zgromadzeń publicznych do czasu „osiągnięcia odporności zbiorowej przeciwko COVID-19”.

W środę w Kolumbii zmarło 490 zakażonych koronawirusem chorych – najwięcej od początku epidemii w tym kraju. W ciągu ostatniego tygodnia każdego dnia stwierdzano średnio 17,6 tys. nowych infekcji i 447 zgonów – wynika z zestawienia agencji Reutera. Te wskaźniki wciąż rosną, chociaż już przewyższają wartości notowane podczas szczytu drugiej fali zachorowań w styczniu. Oddziały intensywnej terapii w szpitalach w Bogocie są zapełnione w 90 proc., w drugim pod względem wielkości mieście kraju, Medellin – w niemal 100 proc.

PAP

drukuj