fot. PAP/Radek Pietruszka

„Koalicja 13 grudnia” nie ustaje w prześladowaniu prezesa Narodowego Banku Polskiego

Koalicyjna większość dąży do odwołania prezesa Narodowego Banku Polskiego, prof. Adama Glapińskiego. Chce to zrobić wbrew orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, stawiając prezesa NBP przed Trybunałem Stanu.

Członkowie komisji odpowiedzialności konstytucyjnej z koalicji rządzącej kontynuują przesłuchania świadków – w sumie ma ich być sześćdziesięciu trzech. Zeznania mają być podstawą do przygotowaniu wniosku o postawienie prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.

W środę przed komisją stawili się przedstawiciele m.in. z Banku Gospodarstwa Krajowego, ale treść zeznań pozostaje tajna.

– Komisja ma charakter zamknięty i nie oczekujcie od nas, że my się wystawimy na łamanie prawa – mówił Marek Sawicki, poseł PSL.

Postępowanie w komisji odpowiedzialności konstytucyjnej stoi w sprzeczności z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, dlatego część świadków nie pojawi się przed komisją.

Poseł Tomasz Trela z Lewicy, członek komisji, nie wykluczył użycia siły.

– Jest procedura KPK w takich przypadkach, więc jak będą wzywani, a nie będą odpowiadać, to trzeba będzie wnioskować – jak w przypadku komisji śledczych – o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenia – powiedział Tomasz Trela.

Obóz władzy chciałby, aby ich ostatnim świadkiem przed komisją odpowiedzialności konstytucyjnej był sam szef banku centralnego. Jednak prezes NBP stoi na stanowisku, że nie może ponosić odpowiedzialności o charakterze politycznym.

Profesora Adama Glapińskiego przed polityczną komisją chroni prawo – zaznaczył prof. Krzysztof Szczucki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

– On nie będzie miał obowiązku wstawiennictwa, bo postępowanie dotyczy jego działalności i nie będzie miał obowiązku się stawić. To wynika nawet z obowiązujących w Polsce ustaw – zaakcentował prof. Krzysztof Szczucki.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że do postawienia prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu potrzebna jest sejmowa większość 3/5 głosów. Takiej większości obóz władzy nie ma, więc forsuje narrację sprzeczną z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Koalicja rządząca twierdzi, że do postawienia w stan oskarżenia potrzebna jest zwykła sejmowa większość. Na to nie pozwoli Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja.

– Na to naszej zgody jako Konfederacji nie ma, żeby wyroki TK były po prostu wyrzucane do kosza, nawet jeżeli z krytyką Adama Glapińskiego jako prezesa NBP (…) i większością tych spraw, które tam są postawione, się zgadzamy – wskazał Michał Wawer, poseł Konfederacji.

Walkę z bankiem centralnym i jego prezesem zapowiedział w trakcie kampanii obecny premier. Latem 2022 roku Donald Tusk straszył wejściem silnych ludzi do NBP.

– Jego wybór na tę kadencję jest nielegalny. Wystarczyłaby dużo mniejsza wątpliwość, żeby gościa wyprowadzić z NBP i ja to zrobię, ja to wam gwarantuję! – przekonywał Donald Tusk w lipcu 2022 roku.

Rządzący próbują oskarżyć prezesa NBP o upolitycznienie banku, wprowadzanie w błąd Ministerstwa Finansów co do zysków banku centralnego, a także finansowanie zadłużenia państwa w czasie pandemii. Tymczasem według medialnych doniesień premier Donald Tusk waha się czy spełnić swoją obietnicę wyborczą. Zza granicy spływają negatywne dla niego opinie, że swoimi politycznymi działaniami uderza w niezależność banku centralnego.

To może wystraszyć premiera – zwrócił uwagę dr Gaweł Strządała, politolog.

– Zawsze jest to zagrożenie z punktu widzenia ekonomii, jeśli władza ingeruje bezpośrednio w sposób polityczny, próbując postawić urzędującego prezesa przed Trybunałem Stanu – podsumował dr Gaweł Strządała.

Działania Banku Centralnego stoją na straży polskiej waluty, gotówki i skupiają się na pozyskiwaniu złota. NBP za rządów prezesa Adama Glapińskiego znacząco powiększył rezerwy kruszcu już do 420 ton – to więcej niż ma Wielka Brytania. Obecnie cena złota bije rekordy, a to ważne narzędzie do stabilizowania gospodarki, szczególnie w czasach kryzysów.

TV Trwam News

drukuj