fot. https://twitter.com/podlaskaPolicja

KGP: Po zatrzymaniu nielegalnych migrantów policjanci w pierwszej kolejności udzielają pomocy

Po zatrzymaniu osób, które nielegalnie usiłują dostać się z Białorusi na teren Polski i Unii Europejskiej, policjanci i funkcjonariusze innych służb zawsze w pierwszej kolejności udzielają pomocy – zapewniła Komenda Głowna Policji.

„Po zatrzymaniu osób, które nielegalnie usiłują dostać się na teren Polski i Unii Europejskiej z Białorusi, policjanci i funkcjonariusze innych służb zawsze w pierwszej kolejności udzielają pomocy, w tym zapewniają posiłek i napoje. Pomocy udzielamy również tym, którzy chwilę wcześniej atakowali nas, jak tej nocy” – napisała w piątek na Twitterze Komenda Główna Policji.

Wcześniej Straż Graniczna poinformowała, że ostatniej doby zanotowano 46 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Funkcjonariusze SG wydali 9 postanowień o opuszczeniu terytorium RP.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała już niemal 40 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. W listopadzie było 8,9 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy, w październiku – 17,5 tys., we wrześniu – 7,7 tys., a w sierpniu – 3,5 tysiąca.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią obowiązywał stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy wydanego na wniosek Rady Ministrów rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego do 30 listopada.

Natomiast od 1 grudnia do 1 marca na mocy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego na terenie przy granicy z Białorusią obowiązuje zakaz przebywania. Obejmuje on 115 miejscowości województwa podlaskiego i 68 miejscowości województwa lubelskiego.

Wprowadzenie zakazu przebywania w strefie nadgranicznej umożliwia nowelizacja ustawy o ochronie granicy państwowej, która we wtorek ukazała się w Dzienniku Ustaw. Wcześniej tego dnia nowelę podpisał prezydent Andrzej Duda, a Sejm odrzucił poprawki Senatu.

PAP

drukuj