KE analizuje odpowiedź polskiego rządu ws. umów na czas określony

Komisja Europejska jest w trakcie analizy odpowiedzi przesłanej przez rząd Donalda Tuska ws. szerokiego stosowania umów o pracę na czas określony w naszym kraju.

Skargę na rząd do komisji złożyła NSZZ „S”. Komisja po analizie wyjaśnień, może zatrzymać procedurę albo przejść do jej kolejnego etapu i poprosić Polskę o usunięcie uchybień w określonym czasie. W najgorszym przypadku sprawa może zakończyć się przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Według „S”, KE ma przede wszystkim zastrzeżenia do różnicy między okresem wypowiedzenia umów zawieranych na czas określony a okresem wypowiedzenia umów na czas nieokreślony. Ponadto KE uważa, że okres, który musi w Polsce upłynąć między dwiema umowami na czas określony, aby nie były one uważane za „następujące po sobie”, jest zbyt krótki.

Poseł prof. Józefa Hrynkiewicz podkreśla, że rząd jest w tej kwestii stronniczy, popierając szkodliwe działania pracodawców. Jak mówi, władza nie starała się doprowadzić do porozumienia miedzy pracownikami a pracodawcami.

Jednocześnie ekspert zwraca uwagę na szkodliwość takich umów.

– Po pierwsze dlatego, że one są niestałe, nietrwałe, że można te umowy zmieniać w dowolny sposób: płacić, nie płacić, robić tutaj różne bardzo dziwne przedsięwzięcia, które pracodawcy mają bardzo dobrze opracowane , a przede wszystkim płacić bardzo mało. To są po prostu sprawy zupełnie niebywałe. Tak, jakby pracodawcy nie rozumieli, że jeżeli oni bardzo mało płacą, jeśli utrzymują w takim poniżeniu pracownika, to przecież ten pracownik nie ma po pierwsze za co kupić tych towarów, które oni produkują, prawda? Tak postępuje większość pracodawców –zaznacza poseł Józefa Hrynkiewicz.

„S” podaje, że Polska jest niechlubnym liderem, jeśli chodzi o umowy o pracę na czas określony – aż 27 proc. pracowników zatrudnionych jest w ten sposób. To niemal dwa razy więcej niż średnia unijna, która wynosi 14,2 proc.

Prof. dodaje, że z problemem tzw. umów śmieciowych związana jest kwestia masowego zatrudniania „na czarno”, a także uciekanie w samozatrudnienie, np. paradoks, gdzie salowa jest przedsiębiorcą. Na to nie reaguje resort pracy i Państwowa Inspekcja Pracy.

Ekspert jest przekonana, że związki zawodowe mają bardzo duże szanse, żeby wygrać tę sprawę na poziomie Unii Europejskiej. To nie zamyka drogi.

– Mam nadzieję, że nasz rząd zostanie bardzo poważnie upomniany. To przecież tylko jedna organizacja, jaką jest Komisja Europejska. Jest jeszcze Międzynarodowa Organizacja Pracy – i tutaj także moim zdaniem związki zawodowe mają ten drugi ruch. Powinny wystąpić do Międzynarodowej Organizacji Pracy i oskarżyć polski rząd o absolutne łamanie praw pracowniczych – sugeruje prof.Józefa Hrynkiewicz.

 

RIRM

drukuj