(fot. Energa)

Katastrofalna w skutki prywatyzacja spółki Energa S.A.

Prospekt prywatyzacyjny spółki Energa S.A. trafił już do Komisji Nadzoru Finansowego. Tymczasem według Ministerstwa Skarbu ze spółki ma odejść jeszcze 500 osób. Politycy PiS alarmują, że w związku z prywatyzacją koncernu może zostać zwolnionych nawet 4 tys. pracowników.

Sprzedaż spółki odbywa się mimo toczącego się postępowania prokuratorskiego.

Wiceminister Skarbu Państwa, Zdzisław Gawlik podkreślał dziś w Sejmie, że zwolnienia mogłyby zdezorganizować działania tej spółki i spadek wartości podmiotu.

W ramach uspokojenia Gawlik przypomniał, że w 2007 roku została podpisana umowa ze stroną społeczną gwarantująca zatrudnienie pracownikom Energa S.A do 31 lipca 2017 roku. Jak stwierdził, w spółce jednak zachodzi potrzeba restrukturyzacji i zwolnień. Odejścia są realizowane na podstawie programu dobrowolnych odejść.

Do tej pory z tej możliwości skorzystało 2 tys. osób. Odprawy kształtowały się na poziomie 100 150 tys. zł.

Poseł Iwona Ewa Arent podkreślała, że w koncernie jest złe zarządzanie zasobami ludzkimi a zwalniane są osoby z wydzielonej wcześniej spółki służb pracy na sieciach.

– Pracownicy informują także o procedurze zwolnień w innych spółkach zależnych, gdzie pracę ma stracić około tysiąca osób. I proszę nam nie mówić, że my tutaj się mylimy, ponieważ są organizowane spotkania z dyrektorami i na tych spotkaniach są wyraźne zalecenia: jak ma wyglądać stan zasobów ludzkich w spółkach zależnych. Jako że trudno jest sprzedać samych tylko ludzi ze spółek, (…) wyprowadzano cały kapitał, cały majątek, próbując to robić przez różne firmy i za godziwe zapłaty w umowach. Te firmy godziły się przejąć ludzi, a teraz ich zwalniają. Dzisiaj mówi się już o zwolnieniu około o 40 proc. całej załogi. – alarmuje poseł Iwona Ewa Arent.

Z kolei poseł Andrzej Jaworski odniósł się do postępowań prokuratorskich. Poseł przypominał, że o nieprawidłowościach w spółce Energa S.A wielokrotnie informował premiera Donalda Tuska i ministra skarbu.

– Wskutek swoich działań zarząd spółki Energa mógł narazić Skarb Państwa na kilkusetmilionowe straty. Premier Donald Tusk nie był jednak zainteresowany wyjaśnianiem stawianych zarzutów. Mało tego, na pytanie o nagły wzrost wynagrodzeń zarządów powołanych przez swoich kolegów partyjnych, nie udzielono nam odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą firmy. Firmy, której głównym udziałowcem jest Skarb Państwa. Dzisiaj z informacji uzyskanych od pracowników wiemy dlaczego, ponieważ wynagrodzenia zarządów wzrosły nawet o 300 proc. i to w czasie kulminacji kryzysu gospodarczego. Czy ponad półmilionowe wynagrodzenia roczne spółki Skarbu Państwa stały się normą w czasie, kiedy premier Donald Tusk nie potrafi domknąć budżetu, a jego minister finansów myli się na miliardy złotych? – pytał poseł Andrzej Jaworski.

RIRM

drukuj