fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

K. Wyszkowski: L. Wałęsa nie zawiadomi prokuratury ws. teczek TW „Bolek”

Były prezydent Lech Wałęsa nie zawiadomi prokuratury ws. teczek TW „Bolek” – ocenił dawny działacz opozycji demokratycznej w PRL Krzysztof Wyszkowski, obecnie członek Kolegium IPN. Skomentował w ten sposób niedzielną zapowiedź Lecha Wałęsy, opublikowaną na Twitterze.

„Jeśli żona Czesława Kiszczaka nie ujawni prawdy o tym, jak powstały teczki i kto ją w nie w robił, to ja to ujawnię” – napisał były prezydent.

Zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Chodzi o odnalezione w lutym 2016 r. – w wyniku przeszukania prokuratorów IPN w domu zmarłego byłego szefa komunistycznego MSW gen. Czesława Kiszczaka – teczki TW „Bolka”, którym miał być Lech Wałęsa. IPN, powołując się na opinie biegłych stwierdził, że dokumenty te są autentyczne, czemu Lech Wałęsa zaprzecza.

„Notoryczny kłamca nie złoży zawiadomienia do prokuratury, bo wie, że za takie kłamstwo musiałby zostać w końcu ukarany. I nie pozwie nikogo do sądu” – skomentował na Twitterze Krzysztof Wyszkowski.

Również historyk i wiceszef Kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz odniósł się na Twitterze do zapowiedzi Lecha Wałęsy: „Dobrze szkolony jednak. Kapować na kolegów, brać kasę, udawać że nie jest Bolkiem, ukraść dokumenty, a na końcu zawiadomić prokuraturę, że Kiszczak nie mógł trzymać akt Bolka w domu. Zawsze wyjdzie, że Kiszczak i Jaruzel byli fajni.” – napisał.

Lech Wałęsa, zapowiadając w niedzielę złożenie zawiadomienia do prokuratury napisał m.in., że „Kiszczak nie mógł mieć przygotowanych takich teczek”.

„Był przesłuchiwany pod przysięgą w IPN. Protokoły istnieją w IPN” – napisał Lech Wałęsa.

Według byłego prezydenta, ws. teczek należy przesłuchać ponownie żonę Czesława Kiszczaka Marię Kiszczak i sprawdzić, kto napisał list przewodni (chodzi prawdopodobnie o list Kiszczaka do Archiwum Akt Nowych – PAP) i przygotował – jak określił Wałęsa – „prowokację”.

„Ja już wiem, kto to wykonał i na czyje zlecenie. Zbieram dowody i kompletuję świadków” – stwierdził Lech Wałęsa.

„Z obecnego otoczenia Kiszczaków zgłoszono się do mnie z ciekawą propozycją. Jeśli Pani Kiszczakowa nie ujawni prawdy jak powstały teczki i kto ją w nie wrobił, to ja to ujawnię. Sprawa jest sfingowana. To prowokacja przygotowana w wolnej Polsce” – dodał były prezydent w swoim wpisie.

W styczniu IPN podał, że z opinii biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, dotyczącej teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek” i zawartych w nich dokumentów z lat 1970-1976, wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień podpisał własnoręcznie Lech Wałęsa.

„Opinia ta jest jednoznaczna, kompleksowa i spójna, a zawarte w niej wnioski nie pozostawiają żadnych wątpliwości” – podał IPN.

Wiarygodność dokumentów z teczek TW „Bolek” potwierdzają też historycy, którzy od wielu lat zajmują się najnowszą historią Polski. Na agenturalność Wałęsy wskazała już w 2008 r. publikacja Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa”. Badacze przytoczyli w niej materiały o charakterze pośrednim (odpisy donosów, ewidencji i opinii), gdy nie mieli jeszcze dostępu do teczek TW „Bolek”.

Lech Wałęsa neguje autentyczność dokumentów znalezionych przez IPN u wdowy po Czesławie Kiszczaku (w tej sprawie pełnomocnicy prawni b. prezydenta powołują się m.in. na zleconą opinię kryminalistyczną); stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

PAP/RIRM

drukuj