fot. flickr.com

Japonia: Z powodu nadejścia tajfunu odwołano 600 lotów; utrudnienia na kolei

Najpotężniejszy od 25 lat tajfun Jebi nawiedził we wtorek południowo-zachodnią Japonię. Służby meteorologiczne ostrzegają przed ulewami i silnym wiatrem, zarówno na zachodzie, jak i na wschodzie kraju. Odwołano część lotów, występują utrudnienia w ruchu pociągów.

Tajfun najmocniej uderzył w prefekturze Tokushima, na południowej wyspie Shikoku.

Z powodu nadejścia najsilniejszego od 1993 roku tajfunu zamknięto m.in. popularny wśród turystów park rozrywki w Osace, na wyspie Honsiu. We wtorek zamknięto tam również niektóre sklepy. O pozostanie w domach poproszono też wielu pracowników firm oraz uczniów.

Japońska agencja meteorologiczna ostrzega przed wysokimi falami (do 12 m), powodziami i lawinami błotnymi. Oczekuje się, że w ciągu najbliższej doby w środkowej Japonii spadnie 500 mm deszczu, a w zachodniej części kraju – 400 mm.

Około 300 tys. osób zostało poproszonych o udanie się do specjalnie zorganizowanych schronisk; ewakuację zarządzono w częściach prefektur Osaka, Kioto, Nara i Wakayama. Elektryczności już pozbawionych jest ok. 500 tys. gospodarstw domowych.

W epicentrum sklasyfikowanego jako „bardzo silny” tajfunu Jebi wiatr osiąga prędkość 160 km/h; w porywach może wiać z prędkością nawet 216 km/h. Meteorologowie przewidują, że tajfun, który porusza się w kierunku północno-wschodnim, jeszcze we wtorek przejdzie nad Morze Japońskie, a następnie skieruje się na północ. W środę nad ranem ma słabnąć i przekształcić się w burzę tropikalną. Najprawdopodobniej nie zbliży się do stołecznego Tokio.

Krajowe linie lotnicze anulowały w sumie ponad 600 lotów wewnętrznych oraz międzynarodowych, głównie z portów na zachodzie i w środkowej części kraju. Odwołano liczne kursy pociągów, m.in. między Osaką a Hiroszimą.

Z powodu tajfunu z podróży na zachód kraju zrezygnował premier Shinzo Abe. Wezwał mieszkańców do „podjęcia kroków w celu ochrony”.

Agencja AFP pisze, że w okresie letnim Japonię często nawiedzają tajfuny; Jebi może na zachodzie kraju spowodować znaczące straty, szczególnie po powodziach i osunięciach ziemi, które w lipcu doprowadziły tam już do śmierci ok. 220 osób.

 PAP/RIRM

drukuj