J. Wiśniewski: Jeżeli Rosja ogłosi, że to Ukraina odpowiada za zamach, to będzie mobilizacja kolejnych 250-400 tys. żołnierzy, a to diametralnie zmieni sytuację na froncie
Jeżeli Rosja ogłosi, że to Ukraina była winna, to myślę, że będzie mobilizacja, która obejmie kolejne 250, 300, 400 tys. żołnierzy, a to zmieni diametralnie sytuację na froncie, bo Ukraińcy mimo wszystko nie zdecydowali się na mobilizację swoich rezerwistów czy rekrutów – mówił dr Jan Wiśniewski, historyk i politolog, wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, odnosząc się w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja do piątkowego zamachu terrorystycznego pod Moskwą. Gość audycji, omawiając ewentualne następstwa tej sytuacji, stwierdził, że w ciągu najbliższych siedmiu-ośmiu lat nie powinno dojść do ataku Rosji na państwa NATO.
W piątek pod Moskwą doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęło ponad 130 osób, a ok. 200 zostało rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Rosyjskie media poinformowały o zatrzymaniu obywateli Tadżykistanu, którzy mieli być odpowiedzialni za masakrę.
– W dalszym ciągu nie wiadomo do końca, gdzie oni zostali ujęci. Są informacje, że zostali ujęci, jadąc w kierunku granicy ukraińskiej, więc to jest zrzucanie winy na stronę ukraińską. Ale to jest tylko jedna z hipotez – zaznaczył dr Jan Wiśniewski.
Trudno określić, kto właściwie jest odpowiedzialny za strzelaninę. Istnieje hipoteza, że zamach był w rzeczywistości działaniem pod tzw. fałszywą flagą.
– Pojawiają się informacje, że ten atak był inspirowany przez FSB, podobnie jak miało to miejsce w 1999 r., kiedy wysadzono budynki mieszkalne w Rosji, aby wzmocnić nastroje antyczeczeńskie oraz wzmocnić pozycję Putina na arenie politycznej – zwrócił uwagę historyk i politolog.
Część komentatorów zauważa też podobieństwa do zamachu na szkołę w Biesłanie czy teatr w Dubrowce.
Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że mamy obecnie zbyt mało informacji, by definitywnie stwierdzić, która wersja jest prawdziwa. Rozmówca Radia Maryja wskazał, że niezależnie od tego, kto stoi za zamachem, Kreml i tak wykorzysta go do szerzenia antyukraińskiej agitacji. Niedługo po emisji audycji sam Władimir Putin powiedział, że Ukraina przygotowała sprawcom zamachu „okno” na granicy z Rosją, umożliwiające jej przekroczenie. Ewentualność sprawstwa ze strony „terrorystów reżimu kijowskiego” wyraźnie zasugerował z kolei były rosyjski prezydent, Dmitrij Miedwiediew.
Bardzo możliwe, że zamach zostanie wykorzystany do przeprowadzenia mobilizacji. Warto przy tym zwrócić uwagę, że propaganda moskiewska od jakiegoś czasu przestała już mówić o „specjalnej operacji wojskowej”, a wprost nazywa konflikt na Ukrainie wojną.
– Wcześniej wspomniane przeze mnie ataki w 1999 r. usprawiedliwiły działania wojenne przeciwko Czeczenii, usprawiedliwiły wyrzeczenia Rosji, usprawiedliwiły mobilizację rezerwistów do armii rosyjskiej. Myślę, że teraz też zostanie to wykorzystane. Jeżeli Rosja ogłosi, że to Ukraina była winna, to myślę, że będzie mobilizacja, która obejmie kolejne 250, 300, 400 tys. żołnierzy, a to zmieni diametralnie sytuację na froncie, bo Ukraińcy mimo wszystko nie zdecydowali się na mobilizację swoich rezerwistów czy rekrutów – mówił wykładowca AKSiM.
Dr Jan Wiśniewski spodziewa się również nasilenia retoryki antyzachodniej i antynatowskiej ze strony Kremla.
– Natomiast myślę, że Rosja (…) nie jest gotowa na otwarty konflikt z państwami zachodnimi – ocenił rozmówca Radia Maryja.
Zdaniem politologa ewentualny konflikt zbrojny pomiędzy Federacją Rosyjską a NATO to perspektywa dopiero siedmiu-ośmiu lat. To dość optymistyczne przewidywania, gdyż różni geopolitycy i inni eksperci mówią ostatnio, że do wojny z Zachodem Rosja będzie już gotowa w ciągu dwóch-trzech lat.
– Myślę, że do otwartego konfliktu na większą skalę Rosji potrzebna jest większa ilość czasu. Teraz wszystko zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja na wojnie z Ukrainą (…): jak długo będzie toczyła się ta wojna, kto zwycięży, a jeżeli nawet będzie zawarty jakikolwiek rozejm, to na jakich warunkach. Myślę, że to jest teraz najważniejsze – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.
Rosja prowadzi nie tylko wojnę konwencjonalną z Ukrainą. Poprzedzały ją wymierzone w Zachód – głównie w Polskę – działania określane mianem wojny hybrydowej. Kreml prowadzi swoją imperialistyczną politykę na wielu płaszczyznach. Obecnie Federacja Rosyjska usiłuje rozszerzać swoje wpływy na Afrykę Subsaharyjską, ograniczając wpływy francuskie czy amerykańskie w wielu krajach tego regionu.
– To jest teren bardzo niestabilny, który może doprowadzić do olbrzymiego boomu migracyjnego, który z kolei zagrozi Europie. To są naczynia powiązane. Tak samo można zaobserwować wzmocnienie działań w cyberprzestrzeni ze strony różnych podmiotów związanych z państwem rosyjskim – wskazywał dr Jan Wiśniewski.
Za pośrednictwem tych organizacji państwo rosyjskie destabilizuje inne kraje poprzez sianie dezinformacji, wykradanie informacji czy ataki hakerskie. Intensyfikacja wszystkich wspomnianych działań zgrywa się w czasie z zaognianiem się sytuacji w wielu regionach świata.
Całość rozmowy z dr. Janem Wiśniewskim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



