fot. PAP/Radek Pietruszka

J. Dziedziczak: Polak za granicą jest ambasadorem Polski. To na podstawie kontaktu z każdym z nas inni wyrabiają sobie opinię o Polsce

Polak za granicą jest ambasadorem Polski. Mamy oczywiście oficjalną dyplomację, ale tak naprawdę każdy z nas będąc za granicą jest ambasadorem naszego kraju. To na podstawie kontaktu z każdym z nas inni wyrabiają sobie opinię o Polsce. Bardzo ważne jest to, żeby Polskę jak najlepiej reprezentować, żeby być dumnym z Polski. Patriotyzm to dbanie o dobre imię naszej Ojczyzny – wskazał Jan Dziedziczak, poseł PiS, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Drugiego maja obchodzimy Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Aż 1/3 wspólnoty narodowej Polaków mieszka poza granicami naszej Ojczyzny.

– Nas, Polaków, w kraju jest około 37-38 milionów, natomiast poza granicami naszej Ojczyzny mieszka około 20 milionów Polonii i Polaków – przypomniał Jan Dziedziczak.

Polityk wyjaśnił różnicę między Polonią a Polakami.

– Polonia to są ci, którzy wyjechali – bądź też ich przodkowie – z naszego kraju. Polacy za granicą to natomiast ci, którzy nigdzie nie wyjeżdżali, którzy kultywują ziemię swoich ojców, dziadków, ale w wyniku dramatycznej historii zmiany granic znaleźli się poza granicami Polski. Przykładowo Polacy na Litwie, na Białorusi, na Ukrainie, na Zaolziu w Republice Czeskiej – to są Polacy, którzy od wieków mieszkali na polskich terenach. Natomiast w wyniku tego, że granica się zmieniła, znaleźli się oni nagle poza granicami kraju. Oni bardzo pilnują, żeby ich nie nazywać „Polonią”, bo – jak słusznie podkreślają – oni nigdy z Polski nie wyjechali – mówił poseł.

Gość Radia Maryja podkreślił, że polskim patriotą można być zarówno w kraju, jak i za granicą. Podpowiedział, w jaki sposób.

– Bycie patriotą za granicą to jest miłość do Polski, dbałość o Polskę, ale w troszeczkę innym wymiarze niż my to robimy w kraju. Polak za granicą ma kilka zadań patriotycznych, które naprawdę bardzo wielu naszych rodaków wypełnia. Mianowicie, Polak za granicą jest ambasadorem Polski. Mamy oczywiście oficjalną dyplomację, ale tak naprawdę każdy z nas – będąc za granicą – jest ambasadorem naszego kraju. To na podstawie kontaktu z każdym z nas inni wyrabiają sobie opinię o Polsce. Bardzo ważne jest to, żeby Polskę jak najlepiej reprezentować, żeby być dumnym z Polski. Patriotyzm to dbanie o dobre imię naszego kraju. Kolejna rzecz, jaką możemy zrobić jako polscy patrioci za granicą to budowanie propolskiego lobbingu (…). Można, tak jak to robią na przykład nasi rodacy w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i w wielu innych miejscach, będąc obywatelami tych państw, mówić: drodzy decydenci Ameryki, Kanady, będziemy głosować na tych, którzy mają dobre intencje w stosunku do Polski. Polski patriota żyjąc za granicą przed głosowaniem zapyta np. swojego kandydata na prezydenta, premiera czy kongresmena: jesteś za tym, żeby wojska NATO strzegły polskich granic? (…). Bardzo ważne jest, żebyśmy tworzyli silny polski lobbying. Inne narody żyjące w wielu miejscach na świecie robią coś takiego już od dawna – zaznaczył rozmówca.

Innym ważnym zadaniem polskiego patrioty mieszkającego poza Ojczyzną jest przekazywanie polskości następnym pokoleniom.

– To promowanie polskości u swoich dzieci, wnuków, rozmawianie z nimi po polsku, dopilnowanie, żeby zapisać nasze dzieci i wnuki do polskiej szkoły, korzystać z polskiego duszpasterstwa. Chodzi o to, żeby nasze dziecko czy nasz wnuk czuł się Polakiem, był dumny ze swoich polskich korzeni, mówił w języku polskim, rozumiał polską kulturę i historię. To jest coś bardzo ważnego, co tak naprawdę skutecznie można osiągnąć, jeśli się będzie pracowało już od dzieciństwa (…). Jeśli dopilnujemy tego w dzieciństwie, nasze dziecko samo w sposób naturalny nauczy się tego języka, wystarczy tutaj ogromna konsekwencja. Ale ta konsekwencja wynika właśnie z patriotyzmu – wskazał Jan Dziedziczak.  

W Stanach Zjednoczonych przebywa obecnie dr Karol Nawrocki, obywatelski kandydat na prezydenta popierany przez PiS. W czwartek spotkał się z prezydentem USA, Donaldem Trumpem. Z kolei w sobotę weźmie udział w polskiej paradzie, której tradycja sięga 1892 roku. Tegoroczne hasło to: „Tysiąclecie Królestwa Polskiego”.

– To jest bardzo ważna wizyta, która pokazuje, jak dobre relacje ma nasz obóz polityczny z obozem prezydenta Donalda Trumpa. Wybór, kto będzie naszą głową państwa, należy do Polaków. Natomiast trzeba brać pod uwagę też kwestie geopolityczne, kwestie naszego bezpieczeństwa: to, co nam Polsce i nam Polakom najbardziej się opłaca. W momencie bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej, kiedy Rosjanie, kiedy wróg jest u naszych granic i ma bardzo niedobre intencje w stosunku do naszej części Europy i również do Polski, bardzo ważne jest, żebyśmy mieli silny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – z najpotężniejszym krajem na świecie (…). Bardzo wielu prezydentów, premierów świata marzy, żeby spotkać się z prezydentem Stanów Zjednoczonych, a tu mamy bezprecedensowe zaproszenie Donalda Trumpa dla kandydata na prezydenta. To wyraźny sygnał, że relacje między Polską a Stanami Zjednoczonymi, gdyby prezydentem naszego kraju był Karol Nawrocki, byłyby bardzo dobre – mówił polityk.

Cała rozmowa z Janem Dziedziczakiem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj