fot. pixabay.com

Inflacja idzie w górę, a miała iść w dół

Dostępne prognozy wskazują, że w przyszłym roku inflacja się obniży, jeśli będzie jednak trwale wyższa od celu inflacyjnego, to Narodowy Bank Polski zacieśni politykę pieniężną i podniesie stopy procentowe.

Sierpniowy wskaźnik inflacji w Polsce osiągnął 5,4 procent.

– Oczywiście jest to poziom daleki od tego, który chcielibyśmy widzieć (mówię o NBP, o Radzie Polityki Pieniężnej). Poziom ten jest jednak w decydującym stopniu efektem oddziaływania czynników niezależnych od polityki pieniężnej NBP – mówił prof. Adam Glapiński, prezes NBP.

Między innymi szoku podażowego – wskazał prezes Narodowego Banku Polskiego.

– Jeśli pojawi się ryzyko trwałego przekraczania celu inflacyjnego na skutek trwałej presji popytowej w warunkach mocnego rynku pracy, czyli braku znaczącego bezrobocia i w warunkach dobrej koniunktury, wówczas natychmiast zacieśnimy politykę pieniężną – czytaj, podniesiemy stopy procentowe – powiedział prof. Adam Glapiński.

Profesor zaznaczył, że połowa obecnego poziomu inflacji jest poza kręgiem narzędzi, którymi dysponuje Narodowy Bank Polski.

– Nie ma czarodziejskiej różdżki, przy pomocy której można obniżyć inflacje wynikającą ze wzrostu kosztu produkcji benzyn, wszystkich innych surowców, kosztów transportu z innych krajów czy cen żywności wynikających z ASF-u, czy innych przyczyn – akcentował prof. Adam Glapiński.

Jednak już następny rok ma przynieść zmiany, jeśli chodzi o poziom inflacji.

– Dostępne prognozy wskazują, że w przyszłym roku inflacja się obniży. Nadal od strony czynników podbijających inflację w górę pozostaną wzrosty cen energii. Bardzo prawdopodobne też podwyżki cen gazu, czyli kolejne negatywne szoki podażowe, na które nie mamy żadnego wpływu – podsumował prezes NBP.

Jednocześnie rok 2021 upłynie jeszcze pod znakiem podwyższonego CPI, czyli wskaźnika cen tworów i usług konsumpcyjnych – dodał szef NBP.

TV Trwam News

drukuj