fot. M.Borawski/Nasz Dziennik

Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona w Niedzielę Chrztu Pańskiego

Przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie

Witoszów Dolny, 7 stycznia 2018 r.

Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona w kościele p.w. Nawiedzenia NMP w Niedzielę Chrztu Pańskiego

Wstęp

Od dwóch tygodni trwamy w świątecznej radości ze wspomnienia narodzenia naszego Pana.  Odwieczny Syn Boży przyszedł do nas na świat. Stał się człowiekiem dla nas. Przyniósł nam prawdę Ewangelii i oddał życie za nas, na odpuszczenie naszych grzechów. Przyszedł do nas i prosi, abyśmy i my przyszli do Niego, tak jak betlejemscy pasterze, jak Mędrcy ze Wschodu. To zaproszenie trwa. To zaproszenie wybrzmiewa w dzisiejszej liturgii, które chcemy przypomnieć,  skomentować i nań odpowiedzieć.

1. Boże wezwania do nas

„To mówi Pan: <Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. Kupujcie i spożywajcie bez pieniędzy i bez płacenia… Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie”> (Iz 55, 1-3a); „Szukajcie Pana, gdy pozwala się znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko. Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech nawróci sie do Pana, a Pan się nad nimi zmiłuje… gdyż hojny jest w przebaczeniu” (Iz 55,6-7). Bóg w osobie Jezusa Chrystusa przyszedł do nas. Przyszedł w Betlejem jako Niemowlę. Do każdego i każdej z nas przyszedł osobiście podczas chrztu św., a my ciągle nie wiemy, albo wręcz zapominamy o tym przyjściu i o tym Jego zamieszkaniu w nas. Dzisiaj, w Niedzielę Chrztu Pańskiego chcemy to sobie uświadomić, co się z nami stało w momencie naszego chrztu i czy dziś jako dorośli żyjemy  jako ludzie ochrzczeni?. By dać dobrą, nową odpowiedź na te pytania,  spójrzmy na chrzest samego Chrystusa i na nasz chrzest.

2. Chrzest Jezusa i nasz chrzest

Jezus przyszedł nad Jordan, gdzie Jan udzielał chrztu ludziom, którzy wyznawali swoje grzechy i nawracali się, aby żyć wedle przykazań Boga. Jezus stanął w jednym szeregu z grzesznikami. Nie musiał tego czynić,  gdyż nie miał żadnego grzechu i nie potrzebował nawrócenia. Dlaczego zatem prosił Jana o chrzest?.  Przyjął chrzest, aby wziąć na siebie wszystkie grzechy ludzi, aby je potem zniszczyć na drzewie krzyża. Przyjął na siebie ciężar ludzkich win, także naszych win; zdjął je z naszych serc, aby je pogrążyć w swojej zbawczej krwi, wylanej na drzewie krzyża. Zatem chrzest Jezusa miał inne znaczenie aniżeli chrzest udzielany ludziom w Jordanie. Oni wyznawali przed Janem swoje grzechy i wychodzili z Jordanu oczyszczeni. Jezus natomiast wziął na siebie wszystkie grzechy ludzi i zgładził je na krzyżu. W czasie chrztu Jezusa najważniejsze było objawienie  Trójcy Świętej.  Duch Święty w postaci gołębicy zstąpił na Jezusa, a Ojciec Niebieski dał świadectwo o Tym, który przyjmował chrzest od Jana ; „To jest mój Syn Umiłowany, w którym mam upodobanie”.  Po chrzcie w Jordanie, Jezus podjął publiczną działalność. Głosił Ewangelię, czynił cuda, uczył ludzi oddawać Bogu cześć i wypełniać Jego wolę.

A teraz popatrzmy na nasz chrzest, na to wydarzenie, którego nie pamiętamy, ale które miało dla nas ogromne znaczenie. Otrzymany chrzest był  pierwszym, najważniejszym darem Boga, po otrzymanym darze życia.  Chciejmy sobie to na nowo uświadomić, że jesteśmy ochrzczeni, że coś bardzo ważnego stało się na początku naszej życiowej drogi, coś czego nie pamiętamy, co znamy najczęściej z relacji naszych rodziców czy chrzestnych, ale coś, co było niezwykle doniosłe dla naszego życia religijnego. Był to moment, w którym Bóg Ojciec wypowiedział nad nami słowa: „Tyś jest mój syn umiłowany, tyś  jest moim dzieckiem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. Chrystus wtedy uznał nas za swoich braci i przyjaciół, a Duch Święty uczynił z nas swoje mieszkanie. Dziękujmy dziś na nowo za ten niezwykły dar Boga otrzymany w Jego Kościele.  Pomyślmy także czy to zasiane na chrzcie ziarno synostwa Bożego, braterstwa w Chrystusie i świętości w Duchu Świętym, zostało przez nas przyjęte w dorosłym życiu, aby rosło w nas i wydawało owoce przemiany, nawrócenia i prawdziwego pokoju.

Przypomnijmy  jak na swój chrzest patrzył św. Jan Paweł II. W czasie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 r. Papież klęczał przy chrzcielnicy w kościele parafialnym w Wadowicach i tak skomentował ten fakt: „Kiedy patrzę wstecz, widzę jak droga mojego życia, poprzez środowisko tutejsze, poprzez parafię, poprzez moją rodzinę, prowadzi mnie do jednego miejsca, do chrzcielnicy w wadowickim kościele parafialnym. Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do łaski Bożego Synostwa i wiary mojego Odkupiciela, do wspólnoty Jego Kościoła. Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku Tysiąclecia Chrztu Polski jako ówczesny arcybiskup krakowski, potem uczyniłem to po raz drugi w pięćdziesiątą rocznicę mojego chrztu jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę przybywając z Rzymu jako następca św. Piotra”.

3. Nasza odpowiedź na Boże wezwania

Drodzy bracia i siostry, jest ważne pytanie, jak czujemy się jako ludzie ochrzczeni?; czy to ma wpływ na jakość naszego życia?; czy po naszym życiu widać, że staliśmy się na chrzcie dziećmi Bożymi, którzy na wzór Jezusa pełnią nie swoją wolę, ale wolę Pana Boga zawartą w Jego przykazaniach?. Dzisiaj św. Jan Apostoł i Ewangelista przypomniał nam w swoim Pierwszym Liście: „Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie” (1 J, 5,2-3).  Drodzy bracia i siostry, nie narzekajmy, że Boże przykazania są za trudne dla nas.  Nie mówmy, że dziś nie można  być dobrym, uczciwym, prawym,  bezinteresownym człowiekiem, bo to naprawdę trudne czasy: tyle przekłamań, tyle oszustw, afer, tyle niesprawiedliwości. Nie wolno nam, chrześcijanom poddać się duchowi tego świata, nie wolno nam przyjąć metod i postaw tego świata. Należymy do Chrystusa, jesteśmy dziećmi Bożymi  wezwanymi do świętości.  Patrząc na Chrystusa i Jego ochrzczonych przyjaciół,  trzeba odpowiedzieć tak:  każdy czas jest stosowny,  by dobrze czynić, by żyć Ewangelią, by stawać się świętym. W każdym czasie można być dobrą matką, dobrym mężem, dobrą córką, dobrą teściową. dobrą synową, dobrym dzieckiem, uczniem, pracownikiem. Bóg nam powiedział naprawdę podczas naszego chrztu: „w tobie mam upodobanie”.

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, jeśli nam ciężko i doświadczamy naszej niemocy, prośmy Pana o wsparcie; odpowiedzmy pozytywnie na dzisiejsze wezwania Boga wyrażone przez proroka Izajasza: „Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. Kupujcie i spożywajcie bez pieniędzy” (Iz 55,1). Źródło Boże nigdy nie wysycha. Także w tej świątyni, na tym ołtarzu, tryska wodą życia. Przychodźmy i pijmy, aby żyć jak ochrzczone dzieci Boże. Amen.

Ks. bp Ignacy Dec

drukuj