Grecja pod nadzorem wierzycieli
Eurogrupa, po ponad 12-godzinnych obradach w Brukseli, zatwierdziła
pakiet ratunkowy dla Grecji, który ma zapobiec bankructwu tego kraju i utrzymać
go w strefie euro. Ceną, jaką mają zapłacić Grecy za redukcję długów i
międzynarodową pomoc na spłatę zadłużenia, jest pozbawienie kraju kontroli nad
finansami publicznymi i długoletnie zaciskanie pasa. Bez gwarancji powodzenia
programu.
Na mocy porozumienia spłata długów przez Grecję uzyskała pierwszeństwo przed
wszelkimi innymi wydatkami publicznymi tego państwa. Ateny musiały zgodzić się
na utworzenie specjalnego konta, na które mają automatycznie wpływać środki
budżetowe gwarantujące terminową spłatę zadłużenia, bez względu na to, czy
rządowi wystarczy pieniędzy na pozostałe wydatki budżetowe, w tym płace i
emerytury. Poziom środków na koncie musi być wystarczający do obsługi greckiego
zadłużenia przez trzy miesiące.
Rząd w Atenach nie będzie miał do konta dostępu. Ponadto w Grecji utworzona
zostanie specjalna misja Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i
Międzynarodowego Funduszu walutowego, która będzie nadzorowała politykę
budżetową rządu i pomagała w "modernizowaniu kraju". W ramach oszczędności
grecki rząd ma obowiązek zwolnić 150 tys. pracowników sfery publicznej,
zmniejszyć o 22 proc. płacę minimalną, zlikwidować tzw. trzynastki i
czternastki, obniżyć emerytury, przeprowadzić kolejne cięcia w wydatkach resortu
zdrowia, pracy i obrony na kwotę 325 mln euro.
– Nadzór wierzycieli nad Grecją zostanie wzmocniony, tak aby nie dopuścić do
niewypłacalności kraju – zapowiedział komisarz UE ds. walutowych Olli Rehn.
W zamian za te ustępstwa eurogrupa zdecydowała o uruchomieniu drugiego
pakietu ratunkowego dla Grecji wartego 130 mld euro z terminem wykorzystania do
2014 roku. Środki te są w istocie pożyczką UE i MFW dla Grecji, aby ta
regularnie spłacała wierzycieli. Dużą grupę wśród nich stanowią banki niemieckie
i francuskie. Najbliższy termin zapadalności greckich obligacji przypada 20
marca, kiedy to Ateny muszą wykupić rządowe obligacje warte 14,5 mld euro.
Banki prywatne, pod naciskiem eurogrupy, zgodziły się zwiększyć nieco zakres
redukcji greckiego długu: zostanie on zredukowany o 107 mld euro (tj. 53,5
proc.), a nie o 100 mld euro (50 proc.), jak wcześniej ustalono. Konieczność
głębszej redukcji zadłużenia to efekt tajnego raportu trojki, który wykazał, że
pakiet pomocowy w pierwotnej wersji nie spowoduje obniżenia zadłużenia Grecji do
120 proc. PKB w 2020 roku. Będzie ono w 2020 r. nadal wysokie, na poziomie 129
proc. PKB. Obecnie zadłużenie Grecji przekracza 160 proc. PKB.
W celu przypieczętowania konwersji długów grecki rząd zapowiedział, że zgłosi
do parlamentu ustawę, która będzie zmuszała prywatnych posiadaczy greckich
obligacji do wymiany ich na papiery o niższej wartości. Ateny liczą na to, że w
ten sposób zdołają zmusić sektor prywatny – banki komercyjne i fundusze – do
wywiązania się z redukcji greckiego długu.
Stały monitoring i specjalne konto to zdaniem komentatora BBC Gavina Hewitta
"upokarzająca i niespotykana ingerencja w suwerenność Grecji". Co więcej, wcale
nie jest pewne, czy plan się powiedzie. Jest wielce prawdopodobne, że gospodarka
Grecji dotknięta cięciami nie będzie rosła, lecz pogrąży się w recesji, wskutek
czego zadłużenie wzrośnie, zamiast zmaleć. – Czy strefa euro ratuje Grecję, czy
tylko kupuje czas, aby lepiej się zabezpieczyć przed bankructwem Grecji? – to
pytanie komentator BBC pozostawił otwarte.
Szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, pytany, czy są szanse na
uratowanie Grecji, odparł: – Jest to trudne, twarde i pełne wyzwań, ale możliwe.
Tymczasem według Charlesa Dallary´ego, szefa Instytutu Finansów
Międzynarodowych skupiającego banki komercyjne – odblokowanie drugiego pakietu
pomocowego dla Grecji nie jest czynnikiem decydującym dla przywrócenia zaufania
inwestorów, ale wpisuje się w ten proces.
Małgorzata Goss
