Gaz łupkowy
Po 1989 roku w Polsce intensywnie była uprawiana propaganda o
"niewidzialnej ręce rynku". Ta tajemnicza siła miała automatycznie i obiektywnie
rozwiązać wszystkie problemy gospodarcze i społeczne zgodnie z teorią, że to, co
tańsze i lepsze, wyprze z rynku to, co droższe i gorszej jakości. Tyle że Unia
Europejska to nie obszar rzeczywiście wolnorynkowy, ale strefa gospodarki
regulowanej i centralnie planowanej. Jest to zamknięty rynek z odgórnie
ustalanymi koncesjami, kwotami, licencjami i ponad 100 tysiącami bardzo
drobiazgowych przepisów określających nawet kształt banana czy definiujących
marchewkę jako owoc.
Pod hasłem "niewidzialnej ręki rynku" reklamowano tak zwane uwolnienie cen
energii, co miało obniżyć rachunki gospodarstw domowych za prąd i gaz. W
rzeczywistości ceny tych nośników energii tylko rosną i rosną. W imię "wolnego
rynku" i walki z "własnością państwową" doprowadzono do upadku całkiem zdrowych
gałęzi przemysłu. Wyprzedano za bezcen całe segmenty gospodarki, w tym
przedsiębiorstwa o strategicznym znaczeniu dla Polski, często firmom państwowym,
tyle że zagranicznym. Mówiono, że kapitał "nie zna granic" i jest "bezstronny",
tylko że znaczna część prasy znajdująca się w rękach niemieckich reprezentuje w
Polsce niemieckie interesy, a obce banki funkcjonujące w Polsce działają na
rzecz interesów firm i krajów, w których jest ich główna siedziba. Jednym
słowem, co innego się mówi, co innego myśli, a jeszcze co innego robi.
To, że "niewidzialna ręka rynku" to utopia, najlepiej można dostrzec w sektorze
energetycznym. Tymi, którzy dziś dyktują warunki, nie są klienci i wolny rynek,
lecz dostawcy surowców energetycznych i regulatorzy rynku. Działają oni zgodnie
z regułą relatywizmu: w XVI w., gdy Hiszpania królowała na morzach, Anglia była
zwolennikiem ceł protekcyjnych, chroniąc swój rynek wewnętrzny, w XVII w., gdy
Anglia już panowała na morzach, stała się zwolennikiem "wolnego rynku" i
przeciwnikiem ceł protekcyjnych. Podobnie czyni Francja, wciskając swoją
technologię atomową, narzucając poprzez Unię Europejską kwoty emisji CO2 i
standardy ochrony środowiska, które są zgodne z interesami francuskimi, a przy
okazji niszczą konkurencję. Niemcy obsadzili w Komisji Europejskiej
najważniejsze przyczółki – ich człowiek Gźnther Oettinger jest komisarzem ds.
energii i pilnuje interesów niemieckich, w tym pomyślnej realizacji
rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream. Rosja nawet nie ukrywa, że traktuje
gaz i ropę jako ważniejszy od rakiet z głowicami atomowymi instrument realizacji
swoich imperialnych interesów.
Niemcy konsekwentnie od 10 lat ograniczają swój program atomowy. Po katastrofie
w Japonii zamykają elektrownie jądrowe, bo zdają sobie sprawę, że nie ma
stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa i nieszkodliwości. Tymczasem Polska
brnie w program atomowy, który oznacza niekończące się kłopoty. Mamy przecież
ogromne złoża węgla, a złoża gazu łupkowego uważa się za największe w Europie.
Gdy jednak przed Polską pojawiła się szansa na gazową samowystarczalność
energetyczną, natychmiast swoją siłę ujawniło lobby rosyjskie, niemieckie i
francuskie. Słyszymy, że eksploatacja gazu łupkowego jest sprzeczna z europejską
strategią energetyczną, że jest szkodliwa dla środowiska naturalnego, że zagraża
źródłom wody pitnej.
Dlatego przed władzami polskimi jest bardzo trudny egzamin – polegający na
odpowiednim przygotowaniu procesu przemysłowego pozyskiwania tego surowca.
Chodzi o to, by Bruksela pod jakimś pretekstem korzystnym dla Francji czy
Niemiec nie zakazała nam eksploatacji tych złóż. Bardzo ważne jest także
umiejętne argumentowanie, że elektrownie gazowe są ekologiczne, bo gaz ziemny
emituje mniej niekorzystnych dla atmosfery gazów podczas spalania. Równie ważne
jest przygotowanie oprzyrządowania prawnego, by Polska, udostępniając swoje
złoża firmom głównie amerykańskim, nie straciła nad nimi kontroli i tytułu
własności, partycypowała w zyskach i miała dostęp do informacji o skali i
sposobach eksploatacji. Uczmy się od Norwegów, którzy zanim zaczęli pozyskiwanie
swoich ogromnych złóż ropy naftowej, bardzo precyzyjnie wdrożyli korzystne dla
siebie oprzyrządowanie prawne i dzięki temu odnieśli bezprecedensowy sukces.
Jan Maria Jackowski
