fot. flickr.com

Francja: Trwa strajk generalny

We Francji trwa drugi dzień chaosu z powodu strajku generalnego. Zakłócenia występują w transporcie, wciąż zamknięte są szkoły, a w szpitalach brakuje personelu.

Związki zawodowe zapowiedziały, że nie ustąpią, dopóki prezydent Emmanuel Macron nie wycofa się z reformy emerytalnej.

Skala trwającego od wczoraj strajku przekroczyła oczekiwania organizatorów i zaskoczyła rząd. W Paryżu policja użyła gazu łzawiącego. W wyniku interwencji sił porządkowych zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Te protesty mogą potrwać – podobnie jak w 1995 roku – nawet do Świąt Bożego Narodzenia – wskazał dr Marek Golińczak z Katedry Studiów Europejskich Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Do protestów wezwały wszystkie centralne związkowe. Do tych protestów nawoływały przede wszystkim te centrale, które obejmują pracowników, którzy korzystają z tak zwanych systemów specjalnych dotyczących emerytur, bo warto też stwierdzić, że chodzi przede wszystkim o reformę systemu emerytalnego, którą od dawna zapowiadał prezydent Francji, więc rzeczywiście sytuacja jest dość skomplikowana. Kiedy przypomnimy sobie rok 1995, to wówczas również mieliśmy do czynienia z protestami na tak dużą skalę. Wówczas te protesty trwały aż do świąt Bożego Narodzenia, więc można podejrzewać, że podobnie będzie i w tej sytuacji, więc wydaje się, że warto teraz obserwować, bo sytuacja we Francji jest rzeczywiście dość skomplikowana – powiedział dr Marek Golińczak.

We wtorek 12 grudnia francuscy przewoźnicy organizują akcję protestacyjną w obawie przed wzrostem opodatkowania paliw. Zablokowana będzie autostrada A16 tuż przy granicy z Belgią.

W związku z tym odcięty będzie dojazd do portów w Calais i Dunkierce, co może być kłopotliwe m.in. dla polskich kierowców.

RIRM

drukuj