By Source, Fair use, https://en.wikipedia.org/w/index.php?curid=64557785

Filomena Leszczyńska cały czas walczy z nieprawdziwymi twierdzeniami zawartymi w książce „Dalej jest noc”

Pełnomocnicy Filomeny Leszczyńskiej wysłali do tygodnika „New Yorker” list prostujący nieprawdziwe twierdzenia, które pojawiły się w książce „Dalej jest noc”. W publikacji kłamliwie opisano Edwarda Malinowskiego, stryja Filomeny Leszczyńskiej, jako człowieka, który ograbił Żydówkę i współpracował z Niemcami podczas II wojny światowej.

„Dalej jest noc” to praca zbiorowa pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego, która zawiera tezę mówiącą o tym, że Polacy na dużą skalę współuczestniczyli w Holokauście. Historycy z IPN przyjrzeli się szczegółowo publikacji i wykazali szereg błędów merytorycznych w tym manipulowanie dokumentami. Autorów książki pozwała Filomena Leszczyńska, bratanica Edwarda Malinowskiego, który w czasie okupacji niemieckiej był sołtysem wsi Malinowo. Autorzy przypisali mężczyźnie współudział w Holokauście. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych pani Filomeny Leszczyńskiej i nakazał autorom książki „Dalej jest noc” przeproszenie w związku z naruszeniem dóbr osobistych, co polegało na niezgodnym z prawdą przedstawieniu jej wuja – powiedział mec. Jerzy Pasieka.

Jednocześnie sąd oddalił żądanie 100 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny. Pojawił się zarzut, jakoby proces ten był kierunkowany na zamknięcie ust naukowcom i ograniczenie wolności naukowej. To absurdalne – dodał mecenas Jerzy Pasieka.

– Ani przez moment takiej intencji pani powódka i my jako jej pełnomocnicy nie przedstawialiśmy. Jedyne, o co nam chodziło, to o to, aby naukowcy formułując pewne tezy, opierali się na sprawdzonych faktach – oznajmił pełnomocnik Filomeny Leszczyńskiej.

W amerykańskim tygodniku „New Yorker” 26 marca ukazał się artykuł, w którym napisano m.in. „aby oczyścić naród z zarzutu zamordowania trzech milionów Żydów, polski rząd posuwa się do ścigania za zniesławienie dwojga naukowców” oraz „badacze stoją w obliczu (…) potencjalnych zarzutów karnych – z powodu wysiłków polskiego rządu”. Pełnomocnicy Filomeny Leszczyńskiej wysłali list prostujący do „New Yorkera”.

– Proces sądowy, który został skierowany przez panią Filomenę Leszczyńską, był procesem cywilnym osoby, która uznała, że jej osobiste dobra w postaci czci członka rodziny zostały naruszone. To nie była żadna akcja instytucji państwa polskiego – podsumował mec. Jerzy Pasieka.

Pełnomocnicy przekazali, że złożyli apelację od wyroku zapadłego w pierwszej instancji, ale dotyczy ona wyłącznie treści przeprosin. Jak zapowiedzieli, sprawa na pewno nie zakończy się w apelacji. Niewykluczone, że będzie rozpoznawana przez Sąd Najwyższy i być może przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

TV Trwam News

drukuj