fot. pixabay.com

Ferma norek w powiecie Biała Podlaska, wartych 17 mln zł, ma zostać zlikwidowana z powodu zakażeń zwierząt koronawirusem. Właścicielowi nie przysługuje odszkodowanie 

Ferma norek, na której wykryto zakażone koronawirusem zwierzęta, będzie zlikwidowana. Wartość zwierząt, które mogą zostać zabite, szacuje się na 17 mln zł. Właściciel jednak nie może liczyć na odszkodowanie. Branża futrzarska walczy o to, by nie dopuścić do wybicia 37 tys. zwierząt, które znajdują się w tej hodowli.

Zakażenia  na dwóch fermach w powiecie Biała Podlaska wykryto podczas rutynowych badań.

„Zgodnie z  rozporządzeniem, w wyżej wymienionych gospodarstwach pobrano próbki od 20 norek (łącznie 40 wymazów). W przypadku 3 zwierząt uzyskano wyniki dodatnie” – czytamy w komunikacie Głównego Lekarza Weterynarii.

Służby weterynaryjne wydały decyzję nakazującą zabicie i utylizacje wszystkich zwierząt. Wartość 37 tysięcy norek szacuje się na 17 mln zł. To dorobek kilkudziesięciu lat naszej pracy – podkreśla hodowca Damian Kamiński. Apeluje do ministra rolnictwa o zmianę podjętej decyzji.

– Mamy kredyty, zobowiązania, nie będziemy mieli tego z czego spłacić, to jest dramat rodziny. Prawu i Sprawiedliwości zależy na rodzinie, tak? To proszę, żeby wzięto to pod uwagę, że niszczy się rodzinę w tym momencie. Moją rodzinę – zaznacza Damian Kamiński.

Taka sytuacja nie została uwzględniona w rozporządzeniu ministra rolnictwa, efektem czego hodowca jest pozbawiony prawa do odszkodowania.

– Od wielu miesięcy, pomimo wniosków, próśb kierowanych przez organizacje rolnicze, również przeze mnie, do ministra rolnictwa, jest milczenie. Nie ma wypłaty odszkodowania za chorobę, która nie z winy rolnika trafiła do jego gospodarstwa. To musi być zmienione, ja tego oczekuję od ministra rolnictwa –  mówi poseł Jan Krzysztof Ardanowski.

Będziemy walczyli o to, by temu hodowcy nie wybito zwierząt – zapowiada Marek Miśko dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski.

– Obecne przepisy, które są w Polsce mówiące o tym, że należy eksterminować wszystkie zwierzęta, gazować wszystkie zwierzęta – nawet te zdrowe – w przypadku odnalezienia jednego chorego osobnika, te przepisy występują obecnie tylko w Polsce spośród tych krajów, w których hodowane są obecnie norki amerykańskie – zwraca uwagę Marek Miśko.

W innych krajach UE, w przypadku wykrycia koronawirusa norki poddaje się kwarantannie, a nie utylizacji. Hodowcy domagają się dopuszczenia szczepionki, która już wykorzystywana jest w Europie.

– Należy szczepić zwierzęta, zmienić rozporządzenie i przestać rujnować ludziom życie. Tym bardziej, że polscy hodowcy będą odwoływać się od tych decyzji. Już dzisiaj zapowiadamy, ze do czasu zmiany rozporządzenia przez ministra Pudę, zagwarantowania nam odszkodowań tak, jak jest to przypadku ptasiej grypy i ASF, polscy hodowcy nie będą wpuszczali inspekcji na teren swoich gospodarstw – podkreśla Marek Miśko.

Pierwsza ferma norek, u których wykryto koronawirusa, została zlikwidowana w l;uty tego roku w Kartuzach w województwie pomorskim. Wówczas straty wyniosły około 10 mln zł. Konieczne jest więc wdrożenie właściwych działań ukierunkowanych na wzmożenie bioasekuracji, a nie likwidacji zarażonych ferm.

TV Trwam News

drukuj