Fake newsy dotyczące koronawirusa

Wokół epidemii koronawirusa narosło wiele legend. Co jest faktem, a co mitem wyjaśnił specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych dr Michał Sutkowski.

Tuż po wybuchu epidemii koronawirusa Polacy masowo zaczęli nabywać żele antybakteryjne oraz inne produkty higieny osobistej. Czy mycie rąk może uchronić przez wirusem? Okazuje się, że tak.

– To może być mydło, może być detergent, powinien być na bazie alkoholu – 60-70 procent – żeby to nie była maceracja skóry i żeby nie zniszczyć skóry. Wtedy niebezpieczeństwo, że będziemy mieć choroby alergiczne jest jeszcze większe – wskazał dr n. med. Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych.

Wirus jednak nie zawsze jest przenoszony na dłoniach. Najczęściej przenoszony jest drogą kropelkową. Wiele osób korzysta z jednorazowych maseczek, które mają chronić przed zarażeniem. To jednak mit.

– Na ulicach polskich miast, w tym Warszawy, ludzie poruszają się w maskach, ludzie zdrowi. Nie ma to żadnego sensu. Osobę zdrową w żaden sposób to nie zabezpiecza, chyba że porusza się razem z osobami chorymi w metrze czy w jakimś ścisku. To trochę jest zabezpieczenie mechaniczne, ale niewielkie – podkreślił dr n. med. Michał Sutkowski.

Kolejny mit to badanie na życzenie. Nie da się zrobić testów na koronawirusa podczas prywatnej wizyty u lekarza.

– Nie ma takiej ani potrzeby klinicznej, ani możliwości. Na stan dzisiejszy robimy te badania w postaci testu genetycznego osobom leżącym w szpitalu, chorym, osobom na kwarantannie. Ten zakres osób będzie poszerzany z uwagi na to, że mamy już wertykalne zarażenia, czyli zarażenia poziome w kraju – oświadczył specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych.

Zgodnie z prawem, w przypadku epidemii w Polsce leczenie jest darmowe. Osoby zarażone koronawirusem, także te bez ubezpieczenia, nie muszą obawiać się rachunku za terapię.

TV Trwam News

drukuj