Europa już poświęciła Gruzję?

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji i opowiada się za natychmiastowym podjęciem dialogu z tym krajem. Niemieckie społeczeństwo boi się zemsty Moskwy na Europie, a tutejsze media prezentują w większości rosyjski punkt widzenia. Również Francuzi i Brytyjczycy są przeciwni wprowadzeniu jakichkolwiek obostrzeń w stosunkach z Rosją. Wszystko wskazuje na to, iż rezultaty dzisiejszego szczytu są przesądzone.

W sobotniej rozmowie telefonicznej z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem szef niemieckiej dyplomacji Frank Walter Steinmeier (SPD) stwierdził, że należy przerwać spiralę konfliktu na Kaukazie. Obydwaj ministrowie omówili także kwestię uczestnictwa przedstawicieli Unii Europejskiej w misji obserwacyjnej w strefach bezpieczeństwa wokół Osetii Południowej i Abchazji.

Steinmeier dodał w niedzielę w jednym z wywiadów, że Unia Europejska powinna być roztropna w podejmowaniu decyzji, gdyż tylko w ten sposób będzie można powrócić do rozsądku i odpowiedzialności.

Niemieckie media, ostrzegając przed eskalacją konfliktu i przed zemstą Moskwy, znacznie złagodziły swoje i tak cały czas liberalne stanowisko w stosunku do Rosji. Coraz częściej publikowane są przychylne Moskwie komentarze politologów i publicystów. W telewizji wypowiadają się prorosyjscy eksperci, a nawet sam premier Władimir Putin.

Pojawiają się kontrolowane przecieki do prasy: według nieoficjalnych informacji „Der Spiegel” Gruzja już od dawna intensywnie przygotowywała się do wojskowej operacji w Osetii Południowej. Zdaniem niemieckiego tygodnika, istnieje także możliwość, że Gruzini dopuszczali się zbrodni wojennych.

Słowa te są wręcz powtórzeniem wypowiedzi prezydenta Miedwiediewa, który w jednym z telewizyjnych wywiadów stwierdził, że wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Osetii Płd. i Abchazji miało zapobiec ludobójstwu. W tej samej rozmowie szef Kremla dodał, że Moskwa nie będzie dążyć do konfrontacji militarnej i nie zamierza się izolować. Zdanie to podziela premier Putin, który wyraził nadzieję, że obecne działania jego kraju nie doprowadzą do ochłodzenia stosunków z innymi państwami. Stwierdził, że ma podstawy tak sądzić, gdyż jego zdaniem obecne postępowanie Rosji jest absolutnie moralne i zgodne z prawem międzynarodowym.


Jednoznacznie za Rosją


Również Brytyjczycy wyrażają niechęć wobec planów wprowadzenia sankcji na Rosję. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown stwierdził, że NATO i Unia Europejska muszą ponownie ocenić swoje relacje z Kremlem w celu zapobieżenia dalszej „rosyjskiej agresji”. W sobotę Gordon Brown odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Dmitrijem Medwiediewem. Jej tematem było zmniejszenie napięcia między Rosją a państwami Wspólnoty.

Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel brytyjskiego rządu powiedział w rozmowie z „Sunday Telegraph”, iż tego typu posunięcia trudno byłoby wprowadzić w życie bez wydania ogólnego zakazu, który zaszkodziłby nie tylko rosyjskim obywatelom, ale przede wszystkim rosnącym obrotom handlowym między Wielką Brytanią a Rosją.

Także prezydent Francji Nicolas Sarkozy nie uważa za konieczne objęcie restrykcjami rosyjskiego partnera. – Na pewno nie wybiła godzina sankcji – stwierdził, wpisując się tym samym w ugodową postawę pozostałych znaczących krajów Europy. Wszystko wskazuje na to, iż przewodnicząc dzisiejszemu posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli, prezydent Francji zadowoliłby się jedynie oświadczeniem, że układ o zawieszeniu broni będzie respektowany i że zarówno Moskwa, jak i Tbilisi muszą go w całości przestrzegać. Dla Paryża obecny czas jest „fazą zdecydowanego dialogu z Rosją”.

Krytykowane przez opozycję stanowisko prezydenta Francji wydają się dzielić niektórzy francuscy komentatorzy, zdaniem których „Europa w swojej grze ma bardzo mało kart, by przeciwstawić się rosyjskiemu imperializmowi”. Posiada za to silne kontakty handlowe z Rosją i nie należy się spodziewać, iż narazi je w imię jakichkolwiek ideałów.


WM, FLC
drukuj