Eskalacja przemocy na Ukrainie

Co najmniej 30 ludzi zginęło, a ok. 100 zostało rannych, gdy w sobotę ostrzelany został Mariupol na wschodzie Ukrainy. Władze tego miasta oskarżyły o atak prorosyjskich separatystów. Mariupol leży przy jedynej drodze lądowej między Rosją a Krymem.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) potwierdziła, że ostrzału Mariupola dokonano z obszarów kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów i potępiła go jako „przeprowadzony na ślepo, bezczelny i haniebny” atak. Słowa potępienia napłynęły też z Unii Europejskiej, Polski, Stanów Zjednoczonych, o dialog i położenie kresu wrogości na Ukrainie zaapelował papież.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy opowiedziała się w niedzielę za wprowadzeniem przez Kijów sankcji wobec Rosji oraz za nasileniem międzynarodowych nacisków na to państwo. RBNiO poinformowała po naradzie, że podjęła szereg decyzji, które mają wzmocnić obronność Ukrainy. Podała m.in., że nasili działania antyterrorystyczne oraz utworzy „wojskowo-obywatelskie administracje” w strefie operacji antyterrorystycznej na wschodzie kraju.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko uznał ostrzał Mariupola za zbrodnię podlegającą Trybunałowi w Hadze. Zapowiedział, że Ukraina będzie walczyć aż do zwycięstwa. Podkreślił, że atak na dzielnice mieszkalne Mariupola to kolejna akcja terrorystyczna rebeliantów po ostrzelaniu autobusu pasażerskiego w Wołonowasze i zabiciu ludzi na przystanku w Doniecku. Zapewnił przy tym, że jako prezydent uczyni wszystko, „by ochronić każdego mieszkańca, położyć kres bólowi i cierpieniu, aby przywrócić pokój w każdej ukraińskiej rodzinie – od Lwowa do Ługańska i od Czernichowa do Kerczu”.

Poroszenko podkreślił, że deeskalacja konfliktu we wschodniej Ukrainie pozostaje dla rządu w Kijowie sprawą priorytetową. Jego zdaniem nie ma alternatywy dla zawartych z separatystami porozumień pokojowych z Mińska.

Porozumienia z Mińska zostały zawarte we wrześniu w obecności OBWE między przedstawicielami Rosji, Ukrainy i separatystów. Przewidują przestrzeganie rozejmu i linii demarkacyjnej między rządowymi wojskami ukraińskimi a oddziałami rebeliantów, rozpoczęcie wycofywania ciężkiej broni oraz wymianę jeńców. Mińskie ustalenia nie są jednak respektowane, a Ukraina i Rosja oskarżają się wzajemnie o ich łamanie.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym oświadczył w niedzielę, że najnowsze akty przemocy na Ukrainie, w których zginęło kilkadziesiąt osób, zostały sprowokowane przez ataki ukraińskiej armii na zamieszkane osiedla. Rozmowę zrelacjonowało rosyjskie MSZ.

Jak powiedział Ławrow, pogorszenie sytuacji na wschodzie Ukrainy jest efektem „nieprzerwanych ostrzałów” zamieszkanych terenów, prowadzonych przez siły ukraińskie, co stanowi „poważne naruszenie ustaleń z Mińska”.

Kerry już w sobotę zapewnił, że przyłącza się do partnerów z Europy w potępieniu ostrzału dokonanego przez prorosyjskich separatystów na dzielnice mieszkalne Mariupola. Wezwał Rosję, aby „natychmiast” zaprzestała wspierania separatystów.

W wydanym oświadczeniu Kerry zażądał od Moskwy „zamknięcia międzynarodowej granicy z Ukrainą, wycofania wszelkiej broni i bojowników oraz wsparcia finansowego”. „W przeciwnym razie – zagroził – amerykańska i międzynarodowa presja na Rosję będzie tylko wzrastać”.

Ławrow rozmawiał w niedzielę przez telefon także z szefową unijnej dyplomacji Federicą Mogherini. Jak oznajmił, Moskwa chce, by Unia skłoniła Kijów do dialogu politycznego z separatystami. W komunikacie MSZ napisano, że Ławrow powtórzył stanowisko, według którego to Kijów odpowiada za intensyfikację walk we wschodniej Ukrainie w ostatnich dniach.

Polskie MSZ podkreśliło w sobotę, że nasz kraj stanowczo potępia ostrzał artyleryjski dzielnic mieszkalnych Mariupola z terenów kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów. „To kolejny przykład rażącego naruszenia zawieszenia broni i tzw. Porozumień Mińskich, w których zarysowano drogę deeskalacji konfliktu na Ukrainie wschodniej. Za nierespektowanie zawartych porozumień po raz kolejny zapłacili cenę życia bezbronni cywile, w tym kobiety i dzieci” – zaznaczono w komunikacie, przekazanym PAP.

Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini ostrzegła w sobotę, że nasilenie konfliktu na wschodniej Ukrainie nieuchronnie doprowadzi do dalszego pogorszenia stosunków między Unią Europejska a Rosją. „Dalsza eskalacja otwartego konfliktu zbrojnego ma tragiczne konsekwencje dla ludności, która już i tak bardzo cierpi o wiele za długo” – oświadczyła Mogherini.

Wezwała Rosję do wywarcia wpływu na przywódców separatystów na Ukrainie i powstrzymania się od militarnego, politycznego i finansowego wsparcia dla separatystów. Polskie MSZ podkreśliło, że w pełni utożsamia się z oświadczeniem Mogherini.

W niedzielę szefowa unijnej dyplomacji poinformowała, że na czwartek zwołała nadzwyczajne posiedzenie ministrów spraw zagranicznych krajów Unii Europejskiej w celu omówienia eskalacji przemocy we wschodniej Ukrainie.

Agencja TASS poinformowała, że w poniedziałek w Wiedniu o godz. 16 zbierze się Rada Stała OBWE; posiedzenie będzie poświęcone sytuacji na Ukrainie.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow odwołał wizytę w Polsce w związku z ostrzałem Mariupola. „Związane jest to z nagłym pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa na wschodzie Ukrainy i decyzją prezydenta Petro Poroszenki o koniecznej obecności O. Turczynowa w kraju w celu zapewnienia ciągłej kontroli i koordynacji prowadzonych działań” – napisano w komunikacie BBN, przesłanym w niedzielę PAP.

Zaniepokojenie najnowszą eskalacją przemocy na Ukrainie wyraził w niedzielę przebywający z wizytą w Indiach prezydent USA Barack Obama. Na konferencji prasowej w Delhi powiązał wsparcie udzielane przez Rosję prorosyjskim separatystom z załamaniem się rozejmu na Ukrainie. Podkreślił, że w dalszym ciągu będzie się starał izolować Rosję. Jednocześnie wyraził przekonanie, że „zaangażowanie się w konflikt militarny z Rosją nie byłoby efektywne”.

Papież Franciszek powiedział w niedzielę wiernym w Watykanie, że z ogromnym zaniepokojeniem śledzi eskalację konfliktu we wschodniej Ukrainie. Zaapelował o ponowne nawiązanie dialogu i położenie kresu wrogości.

Prof. Wojciech Materski z Instytutu Studiów Politycznych PAN powiedział PAP odnosząc się do ataku prorosyjskich separatystów na miasto Mariupol, że Krym nie ma przyszłości bez uzyskania połączenia lądowego z innymi terenami kontrolowanymi przez Rosję. Zdaniem Materskiego ostatnie działania zbrojne w rejonie Mariupola mają na celu wywołanie na tych terenach takiego chaosu, aby z czasem stało się możliwe uzyskanie lądowego połączenia z Krymem. „To jest perspektywa kilku miesięcy, dlatego ma być utrzymywany chaos na tych terenach, które w przyszłości potencjalnie mają być zajęte” – zaznaczył.

Materski dodał, że pozostaje jeszcze pytanie, co w tym konflikcie jest „rozwiązaniem finalnym” zakładanym przez siły prorosyjskie i nie wykluczył, że może chodzić o „pełną dekompozycję Ukrainy”.

Politolog prof. Andrzej Gil z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego powiedział PAP, że do rozwiązania konfliktu na Ukrainie konieczne jest większe zaangażowanie Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem Ukraina sama „nie ma możliwości powstrzymać tego, co się dzieje”.

„W tym konflikcie na razie nikt nie przejawia zainteresowania, aby go ustabilizować – ani Unia Europejska, która nie ma narzędzi poza dość koślawą dyplomacją, ani Niemcy, ani Francja. Wydaje się, że wszyscy czekają na pojawienie się tego właściwego gracza, jakim są Stany Zjednoczone (…)” – ocenił Gil.

PAP

drukuj