Enigma na bruku

Warszawskiemu Muzeum Techniki i Przemysłu grozi likwidacja.

Naczelna Organizacja Techniczna, właściciel muzeum, chce, by placówkę finansował budżet państwa. W przeciwnym wypadku zostanie zamknięta.

Muzeum Techniki istnieje od 1955 r., gromadzi i przechowuje unikalne zbiory. Wśród eksponatów są m.in. maszyna szyfrująca Enigma, lotnia Lilienthala czy ford T.

Od dwóch lat placówka nie ma pieniędzy na utrzymanie. W ubiegłym roku od stycznia do maja pracownikom nie wypłacano pensji, brakowało na czynsz i stałe opłaty.

– Wystąpiliśmy na przyszły rok o pewne środki z ministerstwa nauki. Nie wiem, czy zostały ostatecznie przyznane – mówi inż. Jerzy Jasiuk, który do października był dyrektorem muzeum.

Swojemu następcy, dr. hab. Edwardowi Malakowi, przekazał gruby plik korespondencji między muzeum a NOT.

– Pan inżynier Jacek Kubielski [sekretarz generalny NOT – red.] ma do mnie jakieś żale, nie wiem dlaczego. Widocznie dlatego, że upominałem się o kolosalny dług, jaki ma federacja NOT w stosunku do muzeum, to prawie 1 mln złotych. Rozumiem, że NOT jest w ciężkiej sytuacji finansowej, ale powinna wywiązywać się ze swych obowiązków – mówi Jasiuk.

Dług urósł. Muzeum, mimo że przysługuje mu zwrot VAT, nie dostawało go regularnie.

– Nawet w tym roku nie wszystkie pieniądze NOT nam przekazała. Zatrzymywała również w tym roku dotację z ministerstwa nauki, co poważnie utrudniało pracę – tłumaczy Jasiuk.

Nowy szef muzeum Edward Malak zwraca uwagę na fakt, że muzeum nie otrzymuje stałych dotacji państwowych. Przyznawanie środków odbywa się w trybie nadzwyczajnym, co przekreśla szanse na normalną pracę.

– Ten stan grozi rozsypaniem doświadczonego zespołu prowadzącego muzeum oraz rozproszeniem i częściową deklasacją zbiorów, co miało już miejsce po likwidacji oddziału motoryzacyjnego w dawnej fabryce Norblina – przypomina.

– Teraz sytuacja się powtarza. Brakuje pieniędzy na ZUS, podatki, czynsze, pensje – wylicza Malak. – Dziś ministrowie nie mają właściwie jednoznacznego przepisu, który pozwala nas zasilać. Powinno więc dojść do ustanowienia jakiegoś nowego uregulowania prawnego. Ale najpierw musimy dostać zastrzyk na przeżycie – dodaje dyrektor.

Ustawa odcina dotacje

Wcześniej Muzeum Techniki finansowane było z budżetu państwa. Kłopoty zaczęły się ponad dwa lata temu razem z nowelą ustawy o finansowaniu nauki i minister Barbarą Kudrycką, która wstrzymała dotacje.

– Ministerstwo było jedynie skłonne finansować konkretne przedsięwzięcia typu wystawy czy inne związane z popularyzacją nauki i edukacji młodych ludzi od strony innowacyjności techniki – podkreśla Jacek Kubielski, sekretarz generalny NOT. Wyjaśnia, że NOT jako organizacja społeczna nie ma wystarczających źródeł finansowania, by móc utrzymać muzeum.

– Ochrona dziedzictwa historycznego należy do obowiązków państwa, a nie tego typu organizacji jak NOT – zastrzega Kubielski. Jak tłumaczy, Muzeum Techniki nie jest instytucją prywatną, tylko społeczną, mającą przedwojenne tradycje.

– Muzeum Techniki, centralna taka placówka w Polsce, powinno być otoczone opieką państwową – przekonuje Jerzy Jasiuk.

– Ministerstwo kultury zajmuje się dziś głównie Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Resort nie poparł starań, by Muzeum Techniki zyskało status muzeum narodowego, tylko stale się tłumaczy, że nie może go dotować, bo jest to muzeum prywatne. A to nieprawda, przecież ludzie ofiarowują tu swoje eksponaty nie do prywatnego muzeum, lecz państwowego – wskazuje nasz rozmówca.

Mimo poważnych trudności muzeum nie przerwało prac związanych z modernizacją placówki, uporządkowaniem zbiorów, organizowane są też nowe wystawy. NOT zabiega o pozyskanie funduszy z puli unowocześnienia prezentacji zasobów muzealnych (m.in. zastosowanie technik informatycznych, wirtualnych, dostępu do zasobów drogą internetową). Sukces listopadowego Festiwalu Robotów Cyberiada, który cieszył się ogromną popularnością, pokazał, że muzeum jest atrakcyjnym punktem na kulturowej mapie stolicy.

Pieniądze z biletów i odpłatnych imprez nie wystarczą jednak na jego utrzymanie. By zaradzić problemom, placówka złożyła wniosek do ministerstwa nauki o dofinansowanie działalności w 2014 roku. Nie wiadomo jeszcze, jaka będzie decyzja resortu.

– Czekamy z drżeniem serca w obawie, że może zaistnieć jakiś kolejny problem –mówi Jacek Kubielski.

Piechociński nie pomoże

Prezes NOT Ewa Mańkiewicz-Cudny planuje w najbliższym czasie spotkanie z nową minister nauki Leną Kolarską-Bobińską. Trwają także rozmowy NOT z przedstawicielami zespołu, który opiniuje w resorcie wnioski o dotacje. Organizacja zabiega też o wsparcie u ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego.

– Jest ustawa, która mówi o finansowaniu szczególnych obiektów, w tym również muzealnych, będących w gestii ministra gospodarki – tłumaczy Kubielski. NOT nie miałaby nic przeciwko temu, by zmienił się status Muzeum Techniki i Przemysłu na placówkę o charakterze narodowym.

– Nie ma muzeum, które samo z siebie się utrzyma, ktoś musi je dotować. Od tamtego roku, gdy pojawiły się dramatyczne apele, aby ratować naszą placówkę przed likwidacją, nic się nie zmieniło oprócz przyznania wtedy przez ministerstwo nauki dotacji, która stanowi 80 proc. budżetu muzeum.

– W ubiegłym roku przyznaniu dotacji towarzyszyła jednak kampania medialna prowadzona przede wszystkim przez „Nasz Dziennik” – zaznacza Andrzej Berezowski, kierownik Działu Ochrony Zabytków Techniki w Muzeum Techniki i Przemysłu.

„Nasz Dziennik” zapytał Ministerstwo Gospodarki, czy wesprze budżet Muzeum Techniki i Przemysłu.

Jak się okazuje, choć oficjalnie rząd mówi o końcu kryzysu, to w tej sprawie właśnie na ten argument się powołuje.

– W projekcie budżetu ministra gospodarki na rok 2014, w związku z limitem środków, jakim może dysponować minister, nie mogły być zaplanowane żadne kwoty na dofinansowanie Muzeum Techniki i Przemysłu – informuje Iwona Dżygała, kierownik Departamentu Komunikacji Społecznej Ministerstwa Gospodarki.

Jak przyznaje, NOT zwróciła się do resortu z pytaniem o możliwość finansowania muzeum, jednak każdy z rozpatrywanych wariantów wymagałby zaangażowania nie mniejszego niż kilka milionów złotych (ponad 4,5 mln zł).

Z pytaniem o dofinansowanie muzeum „Nasz Dziennik” zwrócił się też do ministerstwa nauki. Na odpowiedź czekamy.

Dyrektor Malak o rekonstrukcji swojej placówki rozmawiał już z posłami. Chciałby, żeby nad problemem pochyliła się specjalna podkomisja. – Wybieram się na rozmowę do MNiSW i prezesa jednego z wielkich banków. Pertraktacje trwają – zapewnia Edward Malak.

Piotr Czartoryski-Sziler

drukuj