Ekumenizm jest zadaniem Kościoła

Z księdzem prałatem Stanisławem
Ulaczykiem, referentem ds. ekumenizmu w diecezji drohiczyńskiej, rozmawia
Piotr Czartoryski-Sziler

Co w przemówieniu Ojca Świętego Benedykta XVI wygłoszonym w czwartek, 25 maja
br., w czasie spotkania ekumenicznego w kościele ewangelickim Świętej Trójcy
w Warszawie było dla Księdza Prałata szczególnie istotne?
– Ojciec Święty Benedykt XVI podjął ważną myśl, którą rozpoczął Jan Paweł II,
a teraz on ją kontynuuje. Jest to myśl o potrzebie dialogu, dialogu między
Kościołami, wyznaniami, religiami. To, z czym mieliśmy w czwartek do czynienia,
jest na pewno ewenementem, ponieważ spotkały się Kościoły chrześcijańskie zrzeszone
w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz Kościół katolicki i reprezentowani także
jako goście przedstawiciele judaizmu.
W swoim przemówieniu Ojciec Święty zwrócił uwagę na fakt, że ekumenizm jest
zadaniem Kościoła, bo jest on wpisany w jego naturę. Jedność, którą chcemy
otrzymać, jest dziełem i darem Ducha Świętego, dlatego musimy się otwierać
na ekumenizm. I tu z kolei Ojciec Święty wskazał nam na potrzebę modlitwy,
zwrócił uwagę na rozwijanie ekumenizmu duchowego. Zaznaczył jednak, że nie
możemy się na tej przestrzeni zatrzymać, lecz musimy praktykować także ekumenizm
praktyczny. Przywołał tutaj caritas, podkreślając, żebyśmy wspólnie wszyscy,
jako chrześcijanie, współpracowali w dziedzinie charytatywnej, bo Chrystusowe
przesłanie zawarte w Ewangelii jest miłością. Mówił także, żebyśmy my, duszpasterze,
zatroszczyli się o małżeństwa i rodziny o różnej przynależności wyznaniowej.
Trzeba bowiem podkreślić, że każde małżeństwo jest wielkim misterium Boga i
człowieka, gdyż jest to realizacja powołania do świętości. Powołanie do małżeństwa
czasami idzie na styku dwóch Kościołów, w naszym przypadku najczęściej Kościoła
katolickiego i prawosławnego.

Jaki jest procent takich małżeństw w diecezji drohiczyńskiej?
– Niewielki, ponieważ część młodych ludzi po katechezach, które są prowadzone
przez duszpasterzy, decyduje się na zmianę wyznania wiary. Wiadomo bowiem,
że w małżeństwach jednowyznaniowych łatwiej jest utrzymać jedność i pełnię
życia małżeńskiego. Natomiast jeżeli zachodzą takie sytuacje, że strony decydują
się na pozostanie przy swoich wyznaniach, wtedy zwracają się za pośrednictwem
duszpasterzy do swoich księży biskupów z prośbą o pozwolenie na zawarcie
małżeństwa o różnej przynależności wyznaniowej. Biskupi rozpatrują argumenty,
dla których chcą oni pozostać przy swoich wyznaniach, decydując się na takie
małżeństwo, i z zasady udzielają na nie zgody. Z mojej praktyki diecezjalnej
wiem, że na przestrzeni dwunastu lat posługi duszpasterskiej księdza biskupa
Antoniego Pacyfika Dydycza w Drohiczynie zawsze wydaje on zgodę na małżeństwa
mieszane. Mowa tu oczywiście o sytuacji, kiedy sakrament małżeństwa zawierany
jest w Kościele katolickim. Natomiast jeżeli chodzi o małżeństwa, kiedy strona
katolicka decyduje się zawrzeć ślub w Cerkwi prawosławnej, wówczas oprócz
zgody na małżeństwo o różnej przynależności wyznaniowej potrzebna jest dyspensa
od formy kanonicznej, bo katolik ma odpowiednią przypisaną przez Kościół
katolicki formę katolicką sakramentu. W Cerkwi prawosławnej jest ona inna.
Ksiądz biskup wydał takich zezwoleń kilkanaście.

Decyzja o zawarciu małżeństwa o różnej przynależności wyznaniowej nie jest
łatwa. Wielu młodych ludzi przeżywa z tego powodu głębokie rozterki duchowe.
Czy Ksiądz Prałat spotkał się z tym problemem?

– Tak. To są często dramatyczne sytuacje, bardzo dotkliwe i bolesne, czego
doświadczyłem w tym roku na wiosnę. Chłopak, katolik, zakochał się w dziewczynie
prawosławnej, jednak ona ze względu na rodziców nie chciała przejść do Kościoła
katolickiego. On z kolei ze względu na swoje przekonania religijne nie chciał
początkowo pójść do Cerkwi prawosławnej. Później jednak poprosił o dyspensę,
otrzymał ją w marcu. Jednak do dzisiaj nie zdecydowali się oni na zawarcie
małżeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj